Recenzje

 

Minął już ponad rok, od kiedy na ekrany wyszła druga odsłona "Shreka". Mimo iż każdy dobrze wie, że nie jest ona tak perfekcyjna jak część pierwsza, to i tak zarobiła miliony dolarów, jenów, euro, funtów, dzieki czemu w 2007 będziemy mogli spotkać się ze Shrekiem w 3 odsłonie. W międzyczasie, twórcy "Shreka" przygotowali nam coś znacznie innego, zupełnie inną historię jednak wciąż w animacji komputerowej bo jak widać to im najlepiej wychodzi. Tym razem historia nie obfituje w bajkowe postacie, czary, smoki i inne szaleństwa, jednak wciąż główną rolę odgrywają tu zwierzęta, czyli wszystko jest po staremu, no może nie wszystko bo teraz główna rolę odegra nie 2 metrowy zielony ogr tylko mały niepozorny gołąbek, zwany...

No właśnie. Tłumaczenie polskie to pierwsza rzecz jakiej muszę się uczepić. W oryginalnej wersji, główny bohater, mały gołąbek nosi imię Valiant, co w języku angielskim oznacza mniej więcej- waleczny, mężny. Nie wiem kto maczał w tym palce, ale w Polsce z mężnego Valianta zrobili Szeregowca Dolota. Wydaje mi sie oczywiste, że chodziło tu o skojarzenie z "Szeregowcem Ryanem". Pomysł ten brzmi żałośnie, ale obawiam się że taki właśnie był plan polskich tłumaczy, którzy po raz kolejny nie pokazali klasy. [A mi się wydaje, że Dolot kojarzy się z Dolasem... Frankiem Dolasem z "Jak rozpętałem II wojnę światową". - Dishman]

Dolot wydaje się niepozornym ptakiem, jednak jego odwaga jest większa od niego samego. Żyje on sobie spokojnie gdzieś wspólnie z resztą gołębiej zgrai gdzieś na terenach Anglii gdy przypadkowo udaje mu się poznać Komandora Śmigłego, największego gołębiego bohatera 2 wojny światowej, który z miejsca staje sie jego wielkim idolem. Dolot, jest pod wrażeniem opowieści o odwadze gołębi pocztowych, które przenoszą dzielnie wiadomości poprzez najbardziej gorące pola walki i sam postanawia zostać jednym z nich i pomóc żołnierzom alianckim w walce o wolność. Poznaje przypadkowo Bugsy`ego, który jest przeciwieństwem jego samego. Starym śmierdzącym gołębiem - menelem, który przez swoje krętactwa, jest zmuszony udać się na front razem z Dolotem. Czeka tam na nich najgorszy wróg. Niemcy, którzy posiadają dwie niebezpieczne bronie; sokoły i jodłowanie :) Dolot nie spodziewa się jeszcze, że misja w której weźmie udział, będzie miała wielkie znaczenie dla wygrania 2 wojny światowej.

Niewątpliwie największą zaleta tego filmu, jest klimat 2 wojny światowej, budowany każdym szczegółem, ale przede wszystkim scenografią ( jeśli możemy ją tak nazwać ), muzyką i postaciom które mówią świetnie angielskim , czy też francuskim akcentem. Ale nic w tym dziwnego, skoro głosy w filmie podkładały takie gwiazdy jak Evan McGregor ("Gwiezdne Wojny), John Cleese ( "Rybka zwana wandą" czy seria filmów Monty Pythona ) czy Tim Curry (Ciężko podać jeden film bo grał w wielu). Miałem przyjemność oglądać "Szeregowca Dolota" w oryginale i wcale tego nie żałuję bo aktorzy stworzyli swoimi głosami gołębie które naprawdę brzmią jak Anglicy a słuchanie non stop tych samych polskich aktorów w dubbingu nie jest zbyt przyjemne. Zwłaszcza że nieczęsto udaje się tak genialny dubbing jak w "Shreku". 
Producenci wiedzieli co robią zatrudniając George`a Fentona do stworzenia muzyki, która doskonale wtapia się w tło 2 wojny światowej i komponuje z powietrznymi manewrami gołębi. Muzyka jest archaiczna ale musi taka być, dzięki niej ta historia staje się bardziej realna, bo przecież gołębie naprawdę brały udział w tego typu misjach przenosząc ważne wiadomości przez linie wroga.

"... kto dziś szczęściu dopomoże? Każdy dzisiaj wygrać może..."

Mimo iż twórcy Shreka, tym razem postawili raczej na historię i klimat, to i tym razem ich produkcja nie stroni od humoru. Trzeba wam nawet wiedzieć, że nie jest to humor byle jaki. Żeby zrozumieć niektóre rzeczy, trzeba kojarzyć fakty. Np. imię francuskiej myszy która pomaga Dolotowi w jego misji, Charles the girl jest aluzją do imienia Generała Charlesa de Gaulle`a znanego francuskiego generała, który był jednym z popularniejszych generałów 2 wojny światowej. Takiego humoru jest więcej. jeśli ktoś zna się lepiej na okresie 1939 - 1945, bo ja musze przyznac że nie jest to moja mocna strona, to powinien znaleźć więcej takich smaczków.

Dowiedziałem się z pewnego źródła że "Szeregowiec Dolot", jak na film animowany tego typu, powstał w rekordowo krótkim czasie 2 lat (sic!) dodatkowo mając niski budżet 40 mln. dolarów co w porównaniu z innymi takimi produkcjami jest sumą niezbyt porażającą. Ja nie zauważam jakichkolwiek skutków negatywnych, a jedynie pozytywne. Scenografie i cała strona wizualnie nie odstępuje wcale najnowszym animacjom jest nawet lepsza od nich, bo znacznie pełniejsza. Łatwo jest przecież zrobić las, zaczarowany zamek czy smoka, ale odwzorowanie maszyn, budynków i scenerii z tamtych czasów to już ambitniejsze zadanie, któremu twórcy podołali i za to należą im się brawa.

Kończąc, nie mogę zrobić nic innego jak polecić wam ten film. Nie jest to żadna rewolucja w gatunku animacji, jednak, jeden z najlepszych przedstawicieli tego gatunku. 
Postawiono tu na pomysł i klimat i sprawdziło się to. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko bajka a historia w niej opowiedziana jest prosta i nie ma w niej nic odkrywczego. Mimo to jest to ciekawa odmiana dla tych wszystkich filmów wojennych ostatnich lat.

 

»Ocena: 9/10 Ale w kategorii filmu animowanego. Z normalnym kinem lepiej jej nie porównywać :) Choć nie wyszła by tak źle.

 

»Autor: Tulkass