» Tym razem autorem polskich dialogów był Arkadiusz Borowik;
Twórcy "Robotów" Blue Sky Studios już raz udowodnili że potrafią umieszczać swoje postacie w bardzo ciekawych historyjkach i nietypowym świecie otaczającym je. W "Epoce Lodowcowej" była to ziemia, tyle że jakieś 20000 lat temu, w okresie Epoki Lodowcowej który jakoś musiały przetrzymać wesołe futrzaki z mamutem na czele. Teraz ci sami twórcy postanowili zrobić kolejny krok do przodu i stworzyli całkowicie nowy świat zamieszkany wyłącznie przez Roboty. Właśnie jednym z nich jest młody Rodney Copperbottom, który mieszka i dorasta wspólnie z rodzicami na przedmieściach. Ojciec Rodneya jest zmywarką, w dodatku bardzo zapracowaną, jednak Rodney postanawia że nie będzie pracował tak jak jego ojciec. Rodney pragnie zostać wielkim wynalazcą, tak aby móc wykorzystać swoje umiejętności do budowania urządzeń które pomogą innym robotom w pracy. Postanawia wyruszyć więc do miasta robotów, które wydaje mu się biblijną ziemią obiecaną, w której szybko spełni swoje marzenia. Jednak nie wszystko dzieje się po myśli Rodneya i najpierw czeka go sporo ciężkich przygód na drodze do sławy. Na samym początku trzeba pochwalić Grafików i speców o animacji komputerowej za stworzenie tak pełnego świata, który trzeba było przecież tworzyć zupełnie od zera. Miasto robotów wymagało obmyślenia naprawdę wielu szczegółów, od hydrantu-robota po wielkie sklepy czy inne miejsca pracy robotów. Mimo że w świecie tym żyją tylko roboty to jednak twórcy postarali się aby przypominały one zachowaniem i mimiką a czasem wyglądem ludzi i zwierzęta z naszego świata. To dało możliwości do stworzenia wielu śmiesznych sytuacji, które twórcy wykorzystali w stopniu niestety tylko zadowalającym. Choć niektóre sceny, jak ta z hydrantem, który mówi do psa : - "Nawet o tym nie myśl", rzeczywiście potrafią przywołać uśmiech na ustach :). Scenografowie, w trakcie tworzenia filmu, natchnienie do wymyślania nowych robotów czerpali z najróżniejszych miejsc; wysypisk śmieci, kuchni, fabryk, tak aby ich roboty jak najlepiej kojarzyły nam się z urządzeniami codziennego użytku. Dlatego też bohaterowie "Robotów" nie zawsze wyglądają doskonale. Jednemu wystaje korba z boku głowy drugi ma zamiast ust kieszeń na kasety i większość z nich ma rozmaite małe wady, jak plamy rdzy czy pęknięcia, co dodaje im prawdziwości. Okazało się to lepszym pomysłem niż tworzenie robotów o surowym nowoczesnym wyglądzie choć i takich kilka zobaczymy na ekranie.
Nie można odmówić "Robotom" ładnego wykonania
Rozmach widać nie tylko w animacji robotów ale w budowie całego miasta robotów, które dzieli się, zupełnie jak nasz świat na warstwy społeczne. Bogate nowoczesne roboty, ciężko pracujących robotów i roboty które grzebią w śmieciach aby znaleźć coś do jedzenia. Również fabuła "Robotów" przypomina perypetie prawdziwych ludzi, np. często przerabiany motyw "Od zera do bohatera". Oglądanie filmu umili nam też wesoła muzyka która co i raz pobrzmiewa z głośników. Są to często rytmy hip hopowe które w połączeniu z robotami tańczącymi "robota" dają komiczny efekt. Takie połączenie muzyki z obrazem, w tym filmie jest dość częste, co mi zbytnio nie przeszkadzało, jednak oznacza to że być może twórcy nie mieli zbyt wielu pomysłów na gagi i musieli czymś zapełnić lukę w humorze. Film doczekał się nawet swojego teledysku, w wykonaniu Sary Connor, którego jednak wcale nie polecam, bo jest to pop niższych lotów, który tylko obrzydzi wam cały film. "Roboty" to kolejny film, w którym cała plejada aktorów użyczyła swoich głosów. Po raz kolejny, głównemu bohaterowi użyczył głosu Ewan Mcgregor, który dostał też główną postać w "Szeregowcu Dolocie", chyba jednak nie powinniśmy się obawiać że odda się całkowicie filmom animowanym. Na McGregorze nie kończy się lista sław; Mel Brooks, Robin Williams, Halle Berry i już możemy się zastanawiać czy oglądać film z dubbingiem czy nie, bo przy takiej obsadzie to ciężki wybór. "Roboty" zaskoczyły mnie dość pozytywnie, bo spodziewałem się czegoś nudnego, a dostałem całkiem dopracowany film animowany, a nawet jeden z najbardziej dopracowanych. jednak strona fabularna nie przedstawia się już tak świetnie i historia nie zaskakuje zbyt często a niektóre momenty ocierają się o nudę. jednak od filmów tego rodzaju nie ma co spodziewać się czegoś wielkiego a hity formatu "Shreka", ciężko jest powtórzyć, dlatego też nie będę surowy i wystawię 7/10 tak na jedno obejrzenie i mimo wszystko polecę, jeśli wpadnie wam w ręce obejrzeć tą historyjkę. Czasu wiele nie stracicie.
»Ocena: 7/10
»Autor: Tulkass
tytuł oryginalny: Robot's