|
TKolejne wielkie widowisko komediowe Dream Works Animation! Film głównie dla dzieci, ale i tak niepozbawiony nieco dojrzalszego poczucia humoru i sporej liczby nawiązań do znanych produkcji. 80 minut dobrej zabawy, dla najmłodszych i nie tylko.
Pomysł jest prosty, a zbudowany na starym schemacie wyrwania głównych bohaterów (w tym wypadku czwórki przyjaciół, zwierząt: zebry Marty’ego, lwa Alexa, żyrafy Melmana i hipopotamicy Glorii) z ich bezpiecznej rzeczywistości (czyli Z.O.O. w Nowym Jorku) i umieszczenia w nieznanym środowisku. Mianowicie, Marty zaczyna marzyć o wyprawie w dzicz. Połowę życia ma już za sobą, ale nadal jedyne miejsce, jakie widział i w jakim mieszkał jest jego Z.O.O. (a on sam nadal nie wie czy jest czarny w białe paski, czy na odwrót ;) ). Z tej też przyczyny postanawia wybrać się na zewnątrz, a jego przyjaciele wyruszają by go odszukać i sprowadzić do Z.O.O. Niestety, plan się nie powiódł. Zwierzaczki zostają wysłane do Afryki, lecz nie trafiają tam nigdy po tym jak ich statek zostaje porwany, a oni sami wyrzuceni na brzeg wyspy Madagaskar.
To jednak dopiero początek. Zabawnych motywów w fabule jest, bowiem niemało, a sam skrypt nie raz pokazuje, na co go stać. W „Madagaskarze” mamy szereg nawiązań do znanych filmów, takich jak: "Gorączka sobotniej nocy", "Rydwany ognia", "Planeta małp". "Cast Away - Poza światem", a nawet "American Beauty" i "Misja". Mamy także nieźle zakręconych bohaterów i trochę za dużo humoru sytuacyjnego polegającego głównie na niezdarności zwierzaków – dla dokładności żyrafy, jaka wyraźnie nie potrafi funkcjonować bez dobrych leków na uspokojenie ;). Film ten poza popisami naszych bohaterów – w jakich role wcieliła się plejada amerykańskich gwiazd: Chris Rock (Zebra), Ben Stiller (Lew), Jada Pinkett Smith (Hipopotam) i David Schwimmer (Żyrafa). To także popisy bohaterów pobocznych: głównie dwóch małp (jakie na ekranie widzimy właściwie tylko na początku i w krótkiej scenie na końcu – ale za to zawsze śmieszą ostro) i pingwinów, jakie dosłownie skradły ten film, stając się największą jego atrakcją.
Animacja – jak najbardziej pierwsza klasa. Żywe kolory, dynamiczna akcja, mnóstwo drobnych szczegółów (grzywa lwa – to dopiero szczegółowy element, bowiem pełen łącznie 1,7 miliona włosów). Osobiście nie przykładam jakoś wyjątkowo wielkiej wagi do technicznej strony filmu animowanego. Jeśli bawię się dobrze w trakcie seansu – stwierdzam, że techniczna strona, czyli animacja i głosy bohaterów, spełniły swoje zadanie. Posłużyły opowiedzeniu historii tak jak należy, czyli z humorem. I tak też jest i tym razem. Dlatego ten element recenzji uważam za nieco mniej ważny. Nie będzie żadnych ochów i achów na temat animacji – choć zapewne ta na zachwalanie zasługuje.
Zanim jednak skończę tą recenzje, przejdę do największego plusa i jednocześnie minusa tej produkcji. Mianowicie, gdy bohaterowie lądują na wyspie, odzywają się ich naturalne instynkty, co stawia pod znakiem zapytania przyjaźń zebry i lwa. To zdecydowanie interesujący temat, można tylko żałować, że przez autorów potraktowany tak lakonicznie. Zaledwie interesujący sposób na zamknięcie interesującego filmu. Podczas gdy, jedynie przy użyciu dodatkowych pięciu minut filmu, pozbawionych dziecinnej naiwności – motyw ten mógł stać się czymś i prawdziwie wzruszającym i prawdziwie przerażającym. Zamiast tego twórcy poszli w bardziej bezpiecznym kierunku iście bajkowego happy endingu. W kierunku dobrej komedii dla młodszych i starszych – komedii, przy jakiej większość z was zdecydowanie powinna się śmiać.
»Ocena:
9/10
(za niewykorzystanie w pełni wielkiego potencjału)
»Autor:
|