Recenzje

 

"Epoka lodowcowa" jest jednym z pierwszych filmów stworzonych i wyemitowanych na fali popularności "Shreka". O dziwo uważa się ją za jedną z najlepszych. Sięgając w głąb pamięci nie przypominam sobie, aby jakieś inne filmy animowane opierały się o motyw śniegu. To sprawia, że "Epoka..." jest filmem oryginalnym, a to wiele znaczy.

Film z samych doniesień nie zapowiadał się jakoś idealnie. Wiadomo, że jest to animacja komputerowa, ale swoją potęgę komputery powinny pokazać na ciekawszych plenerach. Las, bagno owszem, jak się później okazało nawet morze i rafa kolarowa świetnie spisują się w tym zadaniu, ale śnieg? Okazuje się, że z białego, jednolitego koloru, też można wyczarować cuda.

Produkcja opowiada o historii leniwca Sida. Nie chodzi o to, że Sid jest leniwy (chociaż to może i prawda), ale leniwiec to takie zwierzątko. Osobiście jednak kojarzy mi się z lasami tropikalnymi, no, ale zoologiem nie jest i w takie szczegóły nie będę się mieszał. Jest rok 20000 p.n.e na ziemi dochodzi do zlodowacenia i tym samym migracji zwierząt. Rodzina Sida zrobiła mu głupi dowcip i odeszła bez niego. Zatem leniwiec jest skazany na samego siebie, a że jest typem pechowca to momentalnie wpada w tarapaty. Przed rozwścieczonymi nosorożcami gotowymi roznieści Sida na wszystkie strony świata, ratuje go mamut Maniek. Co prawda dosyć przypadkowo, no ale liczy się gest, prawda? Od tej pory Sid i Maniek podróżują razem, choć mamut wolałby samotność. Wkrótce Sid odnajduje ludzkie dziecko. Obaj ze względu na to, że na niemowlaka ma chrapkę gang szablozębnych tygrysów, postanawiają oddać dzieciaka ludziom.

Czyli takie typowe kino drogi :). Wspomniałem już o grafice w filmie. Trzeba przyznać, że mimo wszystko twórcy podołali wyzwaniu i nie utonęli w białym puchu. Zresztą nie plener jest tu najważniejszy. Bardziej ważne są tu zwierzęta. Do dyspozycji mamy trzech bohaterów: mamuta, leniwca, oraz tygrysa. Każdy zwierzak inaczej się porusza, każdy ze względu na swój gatunek inaczej się zachowuje i ma inny temperament. Maniek jest potężny, jego ruchy są zatem majestatyczne, ale i ociężałe. Nienaturalnie wygląda scena, gdy skacze próbując chronić się przed lawą. Kolejnym zwierzakiem jest Sid. Ten ssak jest najniżej w łańcuchu pokarmowym. Zarówno mamut (ze względu na swoje rozmiary), jak i tygrys (ze względu na swoje zęby) traktują go z pobłażaniem. Sid porusza się najbardziej niezgrabnie, trochę jak pingwin, ale i cała sylwetka pasuje do jego zachowania. Wygląda i porusza się smiesznie i jest duszą towarzystwa, chociaż kompani podróży częściej śmieją się z niego, a nie z jego gadki, czy dowcipów. No i ostatnim bohaterem jest Diego. Pamiętam jak oczarował mnie sposób w jaki wychwycono ruch tego kota. Typowo koci chód, skradnie się na palcach, wieczna czujność i instynkt mordercy. Diego czuje respekt jedynie przed mamutem, ale tylko w pojedynkę. Razem ze swoja paczką innych tygrysów stanowią śmiertelne zagrożenie dla każdego.

Sprawca całego zamieszania

I tu pojawia się problem, który szerzej jest później poruszany w "Madagaskarze", czyli jak to jest mozliwe, że zwierzęta mięsożerne kumplują się z roslinożernymi? Ten film nie próbuje zwodzić. Maniek mimo swoich rozmiarów również czuje dystans do Diega. Sam tygrys ma przeciez pierwotnie w planie doprowadzenie naszej grupki nie do ludzi, ale do pułapki, gdzie będą czekać jego kumple. To nie zmienia jednak faktu, że wkrótce tygrys zwiaże się emocjonalnie do swoich nowych przyjaciół i stanie przed dylematem, wierności swojej starej, czy nowej grupie przyjaciół?

"Epoka lodowcowa" nie odniosłaby takiego sukcesu gdyby nie akcent czysto humorystyczny, a jest nim zwierzątko, które oficjalnie nazywa się Scrat'em, ale mnie bardziej przypomina jakiegoś wiewióra. Owy wiewiór nie ma absolutnie żadnego wpływu na przebieg filmu. Natyka się jedynie na naszych przyjaciół i stanowi rozweselający do łez przerywnik. Wiwiór ma jednak swoją misję, a ową misją jest schowanie gdzieś na czas zimy orzecha. Próbuje go wetknąć wszędzie i to on doprowadza do rozłamu w lodowcu i całej epoki lodowcowej. Sam jego wygląd już wywołuje uśmiech na twarzy. Małe nóżki, duży, puchaty ogon i wielki, niezgrabny nos to jest idealna wersja komika zwierzęcego. "Epokę lodowcową" należy obejrzeć nawet dla samych przerywników z wiewiórem, bo jest chyba najzabawniejszą postacią nie związaną bezpośrednio z fabułą ze wszystkich filmów animowanych ostatnich lat.

To naprawdę kawałek solidnego kina. Film pod względem technicznym wywiązuje się z zadania. Zarówno do muzyki, jak i do grafiki nie mozna mieć zastrzeżeń. Jest tez pokaźna dawka humoru ze Scrat'em na czele. Szkoda tylko, że ten film nie wnosi nic nowego do gatunku. Bazuje na fali filmów animowanych komputerowo, jest poprawny i na kilka lat po jego premierze mogę powiedzieć, że nadal wybija się z tłumu. Z wielką chęcią czekam na kontynuację, mającą się ukazać już w przyszłym roku.

 

»Ocena: 8+/10

 

»Autor: Dishman