Recenzje

 

Matta Stone`a i Traya Parkera można chyba śmiało nazwać wizjonerami w dziedzinie filmów animowanych. Gdy rozpoczynali tworzenie "South Parku", nikt nie sądził że będzie to tak znany serial. Bo jakby to wyglądało, gdyby na oczach milionów widzów, zaczęto parodiować Saddama Huseina, Szatana a nawet Jezusa. Niestety, ku rozpaczy cenzorów a wielkiej radości samych twórców serial stał się tak popularny jak lalka Barbie a jego emisja na całym świecie nie była już sensacją. Z czasem serial doczekał sie też pełnometrażowego filmu, który tylko umocnił jego pozycję. Widać jednak, twórcom nie wystarczyło wyśmiewanie połowy znanych osobistości świata. Mają chyba w planach wykpienie nas wszystkich.

Jednak panowie od "South Parku", głupi nie są i wiedzą że w świecie kina sama idea nie wystarczy, trzeba ją też realizować na różne sposoby, stale szukając nowych szokujących środków, tak aby żądni krwi nastoletni widzowie nie zasypiali w fotelach, tylko z uśmiechniętymi mordkami zafascynowani podziwiali tą animowaną rzeźnię.

"Team America" już na samym początku udowodniła, że twórcy stają się coraz odważniejsi w swoich pokrętnych planach. Otóż tym razem, zamiast prostych i pozbawionych szczegółów postaci animowanych, stworzono prawdziwą armie figurek wielkości mniej więcej 30cm, posiadających takie szczegóły jak zarost na twarzach, ruchome oczy i prawdziwie wyglądające włosy.

"Team America", to tytułowa nazwa oddziału specjalnej światowej policji, zwalczającej międzynarodowy terroryzm. Ich przeciwnikami są głównie Arabowie, którzy posługują się skomplikowanym językiem Aka Daka i Czeczeni z Czeczenii :) Grupa Team America, dostaje wiadomość że terroryści szykują wielki zamach na światową skalę, jednak nie wiedzą że za tym zamachem stoi jeden bardzo wpływowy Koreańczyk. Jedynym człowiekiem, który może im pomóc w walce z tak niebezpiecznym wrogiem, jest Garry Johnston, młodego ale bardzo zdolnego aktora z Broadwayu, gwiazdę musicalu "Everyone has aids" :). Ale to dopiero początek prawdziwej akcji, która rozgrywa się w Kairze, Kanale Panamskim, Paryżu, Broadwayu, Waszyngtonie, Korei Północnej i Diabeł jeden wie gdzie jeszcze.

Samo stworzenie wszystkich tych znanych miejsc było nie lada wyzwaniem dla scenografów, jednak zrobili kawał naprawdę świetnej roboty. Zdecydowanie na tym tle najbardziej wyróżnia się Paryż i Egipt. O ile tego pierwszego nie pokazano aż tak wiele, to ten drugi został zrobiony przepięknie a jednocześnie karykaturalnie. Szkoda tylko że połowa scenografii została zniszczona przez ekipę Team America, dla ochrony przed atakami terrorystów :).

Wygląd figurek nie odstępuje jakością scenografii i w tym temacie, również ktoś się mocno postarał. Figurki mają swoją własną mimikę która zmienia się w zależności od nastrojów. I nie są to zwykłe ; smutek czy śmiech, ale znacznie trudniejsze miny wyrażające ironię czy zdziwienie a nawet strach. Czegokolwiek jednak by nie przedstawiały to za każdym razem budziły we mnie śmiech, jak zresztą cały film.

Bo to właśnie humor, tak jak w "South Parku" jest zapalnikiem tego filmu. Tak jak można się było tego spodziewać, znowu wyśmianych zostało wiele znanych osób. Tylko że teraz twórcy dali spokój Jezusowi a wzięli się za aktorów, wielu aktorów i wcale i jak widać postanowili ich nie oszczędzać. Lista wyśmianych gwiazd Hollywoodu jest spora: Tim Robins, Sean Penn, Dany Glover, Alec Baldwin, Ben Affleck, Liv Tyler, Samuel L. Jackson George Clooney i oczywiście Matt Damon :) Dodano też do tego jedną perełkę w postaci Michaela Moore`a. Tak jak i w "South Parku", złym charakterem jest tu prawdziwa postać polityki. Tym razem padło na Kim Dzon Ila Koreańskiego komunistę.

Całe to szalone dzieło zostało przyprawione prostą ale znakomitą muzyką pełną wrednego humoru. którego w całym filmie słuchamy naprawdę sporo. Widać że twórcom zależało aby odgrywała ona niemal główne skrzypce. Zresztą tytuły mówią same za siebie; "Everyone has aids", "America, fuck yeah", "I`m so ronery" i wiele innych dla których warto obejrzeć film dwa razy, choćby po to żeby dobrze wsłuchać się w słowa.

Jedyną wadą jaką udało mi się znaleźć w tym filmie, są naprawdę odważne sceny seksu (z uwzględnieniem wielu technik) przez który dorośli widzowie mogą zabronić oglądania młodszym. Krew i flaki raczej nie powinny być przeszkodą, bo dzisiejsza telewizja i tak serwuje je na każdym kroku więc dzieciaki są do nich przyzwyczajone.

Nie licząc tej drobnej wady, z pełną odpowiedzialnością mogę polecić "Team Americe" ludziom w każdym wieku. bo mimo wszystko, pod tą górą śmiechu i flaków kryją się proste przesłania, które naprawdę można dostrzec. Jeśli tylko ktoś nie skoncentruje się na samych bluzgach, przekona się że ten film jest bardziej ambitny niż się wydaje. Szkoda tylko, że nie został on, i prawdopodobnie nie zostanie wyemitowany w polskich kinach, jednak z pewnych źródeł wiem, że jest on dostępny na DVD a być może w przyszłości w telewizji. Ja ze swej strony polecam go wam.

 

»Ocena: 9/10

 

»Autor: Tulkass