Pytania komercyjne

Pytanie 16.
Ile jeszcze KRRiT da nam powodów do jej rowiązania?

Wielkiej Radzie nie wróży się długich lat sprawowania nadzoru nad polskim rynkiem mediów. Choć nie tylko chodzi tu o upolitycznienie tej instytucji i nagminne sprzyjanie TVP. Rada sama dba o to, by jak najszybciej się z nią rozprawić, wydając nieprzemyślane decyzje i zakazy. W ostatnich miesiącach dużo kontrowersji wzbudziły plany opodatkowania internetu, jakby mało było Polakom opłat u kochanego monopolisty telekomunikacyjnego. Kolejna kłoda pod nogi konkurencji na rynku telewizyjnym została rzucona Polsatowi. Krajowa Rada wydała wprawdzie koncesję stacji, ale tak ustawiła stacji ramówkę, że miała ona spełniać większą misję społeczną niż sama TVP. Na szczęście niekorzystne zapisy uchylił sąd. Teraz Rada postanwoiła zazkazać emisji spotów Heyah, bo wypaczały wyobrażenie dzieci o Czerwonym Kapturku. Bohaterka bajki na ekranie zamiast dojść do babci wpada w sidła i zaczyna krzyczeń wniebogłosy. Chodzi jednak o to, że Heyah nie potrafi opowiadać bajek i daje klientowi ściśle, to co wcześniej mu powiedziała o ofercie. Nie rozumiem po co Rada zablokowała tę reklamę, skoro nie była ona adresowana dla dzieci, a właściwie trudno mi uwierzyć w rzekomy szkodliwy jej wpływ na nie. Zakaz blokuje tylko rozwój reklam ciekawych i charakteryzujących się nierozłącznie z produktem. {Tak to już jest, że wszelkie oryginalne kampanie reklamowe w naszym kraju nie mają racji bytu, bo wcześniej czy później Rada czy też inna instytucja uzna je za kontrowersyjne. Na szczęście Heyah udało się szybko obejść decyzję KRRiT, co też widzimy na ekranie w postaci zmodyfikowanej wersji spotu. - dop. Majkell}

Pytanie 17.
Czy reklamy zachęcają nas do posiadania dzieci czy na odwrót?

Para hetero-komórek spędza upojny wieczów przy zaachodzie księżyca, aż tu nagle trzeba odebrać telefon. Podobnie w nocy, gdy trzeba conieco skonsumować ;), nie da się, bo ciągle męskiej komórce dźwięczy dzwonek. Kolejna scena z życia damskiej pary przyjaciółek-komórek. Jedna z nich skarży się, że nie może mieć dzieci, bo ich związek jest skutecznie przerywany przez rozmowy. Jakby na to nie patrzeć, i zapomnieć o korzystnej taryfie Ery, z reklamy nieśmiało wychodzi wniosek, że za dużo czasu gadamy i dzownimy, a za mało działamy. :) Interesujący sposób na poprawę niżu demograficznego.

Tymczasem z innej reklamówki otrzymujemy przekaz wręcz odwrotny. W statku kosmicznym załoga pań spostrzega mknącą ku Ziemi kometę (o kształcie rzecz jasna plemnikowym). Cóż się za chwilę stanie? Kometa może uderzyć w Ziemię i spowodować w zależności od interpretacji początek lub koniec. ;) Na szczęście nadlatuje już Proman, który zniszczy frywolnie lecącą planetoidę z jeszcze gorszą zawartością i nie dopuści do posunięcia w głąb... atmosfery. Spot promujący środek antykoncepcyjny, choć pięknie metaforyzuje proces reprodukcji, zachowując obrazowo proporcje :), to jednak nie do końca służy dobru naszej populacji, bo sprzyja jej zmniejszaniu. No cóż, więcej jest i tak reklam z rodzinami obdarzonymi dziećmi, a nawet z nimi w rolach głównych, więc jednak chyba nie w tym rzecz.

Mark
mark014@gazeta.pl