Magazyn Ligowy w TVN

Kiedy w 2000 roku PZPN z Canal+ zawarł tzn. "kontrakt stulecia", większość kibiców nie wiedziała czy się cieszyć czy nie. Z jednej strony ogromne pieniędze od Canal+ dla polskich klubów, z drugiej - świadomość, że przez 5 lat nie będzie można zobaczyć odkodowanego meczu Ligi Polskiej w stacji ogólnodostępnej. Co wiecej, nie skończyło się tylko na braku odkodownych spotkań, ale i braku magazynu ligowego w kanałach, które może odbierać każdy zjadacz chleba w Polsce. A to dlatego, że aby pokazać choć jeden kawełek meczu polskiej ligi, trzeba było zaopatrzeć się w odpowiednią umowę z Canal+.

Na początku trawania "kontraktu stulecia" można było oglądać magazyn "Gol" w TVP2. Oglądalność może nie była wielka (pewnie dlatego, że w tym samym czasie na TVP1 były emitowane Wiadomości), ale jednak zawsze milionowa widownia magazyn oglądała. Niestety, od sezonu 2002/2003 nie zobaczyliśmy nawet fragmentów meczów w ogólnodostępnych stacjach (poza paroma wyjątkami).

Zmieniło się to w tym sezonie, kiedy to PZPN ponownie ogłosił przetarg na lige polską, a że w Uni Europejskiej nie może być monopolu na ojczyste rozgrywki, ktoś ten magazyn dostać musiał. Niestety prawa do magazynu nie dostała TVP (i gdzie ta misja publicznej), ani również Polsat - czyli telewizje, które jeszcze byłyby w stanie jakoś taki magazyn zrealizować. Dostała go telewizja TVN, więc sądząc po transmisjach sportowych tej stacji, niewiele można było się spodziewać, ale cóż - na bezrybiu i rak ryba. Pierwsze newsy o programie - i szok! Będzie on emitowany dopiero o 23.20, czyli kilka godzin po zakończeniu ostatniego meczu kolejki. Na pocieszenie można podać fakt, że o godzinę wcześniej, bo o 22.05, będzie można magazyn obejrzeć w TVN 24, a już dla kompletnych spiochów powtórka o 18.00 w TVN Turbo, lecz pamiętajmy że TVN 24 i Turbo to kanały kodowane, a przeciętny kibic, który na drugi dzień idzie rano do pracy, nie może sobie pozwolić na krótszy sen.

Parę dni przed magazynem już zaczęły się pojawiać jego spoty - czy to na antenie TVN, czy w serwisach sportowych TVN 24. Wszędzie mówiono o odkodowanym magazynie ligowym, a ja jakoś w swoim tunerze na częstotliwości TVN-u widzę czarną planszę, a naziemnie kanału nie odbieram - więc niech TVN uważa na słowa, bo wcale odkodowani nie są.

No i wybiła godzina 22.05 czyli czas emisji w TVN 24. Pierwsze wrażenia pozytywne - bardzo ładne studio w kolorze pomarańczowym i z dużym logiem Idea Ekstraklasa pomiędzy prowadzącymi a goścmi. Bardzo pozytywnie oceniam też oprawę graficzną magazynu. Program w TVN 24 nadawany jest "na żywo", co dodatkowo potwierdza jego profesjonalizm. Dosyć ciekawe materiały np. o transferach w pokazywane są w letnim okienku transferowym. Nie obeszło się jednak bez wad - kompletnie niepotrzebnie pokazano scenkę z Piotrem Włodarczykiem i prezesem Legii - Piotrem Zygo. Ani to śmieszne, ani ciekawe. W pierwszym wydaniu ukazał się tylko jeden i to w dodatku króciutki skrót meczu: Arka-Legia, w następnym, drugim wydaniu zamieszczono tych skrótów więcej - były one też znacznie dłusze. Poziom fragmetów zadawalający, ale jaki miał być? Przecież to żadna trudność dobrania najczekawszych akcji i komentarza który ogranicza się do podania strzelca bramki, opisu bramki i minuty w której została strzelona.

Przejdźmy do oceny personalnej magazynu. Prowadzącymi są Piotr Salak i Paweł Wilkowicz. Prezenterów jest więc dwóch, ale trochę nie potrafią zapanować nad goścmi - rozmowa z nimi często się nie klei. Salak bez przerwy dowcipkuje - za często, zwłaszcza że w większości jego żarty nie są w ogóle śmieszne.

Dobrze, zostawmy prowadzących - przejdźmy do gości. W pierwszym wydaniu goścmi byli Dariusz Wdowczyk i Marek Jóźwiak. O ile Wdowczyk to dobry ekspert, który zawsze ubarwi magazyn jakimś komentarzem czy przymyśleniem, to Jóźwiak kompletnie nie nadaje się do telewizji. Rozmawiał tak, jakby nam łaskę robił, że w programie występuje. Nie miał nic mądrego do powiedzenia, jego komentarze ograniczały się do paru zdań, bez których i tak widz wiedziałby dokładnie tyle samo. Dobrze, że w innych magazynach (przynajmniej tych, co oglądałem) nie było już tego pana. Głównie drugim ekspertem był jakiś dziennikarz, szczególnie dobrze w magazynie spisał się Dariusz Tuzimek.

Jednak wady gości czy prowadzących to nie największa wada magazynu. Rozumiem, że ITI jest właścicielem Legii, ale żeby poświęcać jej większość programu? Zwykle komentarze po skrócie trwały ze dwie minuty - przy meczach Legi opis wydłużał się do 10 minut i próżno było szukać recenzji gry rywali "wojskowych". Również dodatki do magazynu np. wywiad z Burthardem, czy wspominana wcześniej rozmówka Zygi z Włodarczykiem dotyczyły praktycznie wyłącznie Legii.

Magazyn ma plusy i minusy. Do magazynów Canal + się nie umywa, ale przynajmniej biedniejszy kibic będzie mógł oberzeć gole swojej narodowej ligi.

Kamio