Polska - kraj festiwali

W tym roku telewizje wszelkie maści rozpieszczają nas wszelakimi festiwalami. Gorzej, że są to pieszczoty raczej marnej jakości. Ale po kolei.

Festiwalowy maraton rozpoczęły sopockie Top Trendy, organizowane przez stacje pana Solorza. Widzowie bardziej niż popisy m.in. Mandaryny zapamietają przede wszystkim beznadziejnych prowadzących" robiącego z siebie pseudo-showmana Mariusza Maxa Kolonkę, zagubioną Monikę Luft, no i oczywiście robiącego idiotę z Bogusława Kaczyńskiego naszego wielce panującego błazna RP Kubę Wojewódzkiego. Wystylizowany na młodzieżowo pan Kaczyński pewnie do końca życia będzie żałował współpracy z naszym kochanym Kubusiem; chyba przez całą swoją karierę tak nie bardzo nadszarpnął swego autorytetu jak na Top Trendach. Co do Kubusia, to osobnik ten swego czasu nie podołał organizacji festiwalu w Jarocinie, potem brzdękał na perkusji (dalej brzdęka?), dopiero program "Idol" pozwolił mu się stać znaną osobą w naszym pieknym kraju, mało tego, pozwolono mu nawet (o zgrozo!) na prowadzenie własnego tok szoł, w którym to pan Kuba przeprowadza wywiady sam ze sobą, nie dopuszczając swych gości do głosu. No cóż, ale nie o tem miał pisać. Festiwal ten wylansował zespół Zakopower, który będzie kolejną zapchajdziurą ramówek stacji radiowych i wszelkiej maści "programów rozrywkowych", obok takich znamienistości sceny jak Mandaryna i Doda.

Obie panie zaszczycą także festiwal w Sopocie organizowany w tym roku przez TVN. Zresztą zastanawiający jest dobór "gwiazd" na tenże festiwal (Piasek, Goya, Emi itp.) czyżby szefostwo ITI doszło do wniosku, podobnie jak z programem Ciao Darwin, że widzowie obejżą "co by nie pokazywali w telewizorni"? Kończąc trylogię sopocką należy wspomnieć o festiwalu organizowanym przez TVP który wielce przypomina poprzednie edycje festiwalu sopockiego. Jak zawsze przebrzmiałe "gwiazdy" zagraniczne i polskie, za to przynajmniej na fachowych konferasjerów można liczyć (Artur Orzech).

Z pewnościa nie zawiódł, niestety nie pokazywany w żadnej telewizji Heineken Opener Festiwal organizowany w Gdyni. Międzynarodowe gwiazdy (tym razem bez cudzysłowia) i świetna oprawa. Szkoda, że wiedzą o tym tylko ci którzy, tam byli...

Rozczarownie przyniósł z pewnością tegoroczny Przystanek Woodstock. Jak by nas nie przekonywał pan Owsiak to "KSU", "Moskwa", "Raz dwa trzy" to nie są zespoły które powalą na kolana 200 000 (niektóre źródła podaja nawet 300 000) widzów. Dało sie zauwazyć, że organizatorzy postawili przede wszystkim na gości zza Odry, zapominając jakby o naszej młodzieży.

W dniach 13-14 sierpnia w Szczytnie odbedzie sie ciekawie zapowiadający sie Hunter Fest. Zanosi się jednak na to, że podobnie jak w przypadku imprezy organizowanej przez Heinekena, o tym "jak było", bedą wiedzieli tylko ci, którzy kupią bilet, gdyż żadna stacja nie zainteresowała sie tym festiwalem. Szkoda bo trzeba powiedzieć wprost, że muzyka rockowa i metalowa cieszy się w Polsce ogromną popularnością, jednak nie wśród stacji radiowych i telewizyjnych.

Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku organizatorzy festiwali muzycznych, a także stacje telewizyjne, będą bardziej rozpieszczać swoich widzów.

P.S Nie wspomniałem słowem o opolskim festiwalu i chyba tak bedzie lepiej...

Stjepan