Dla Ciebie wszystko, oprócz tego :P

Będąc w niewielkim dołku powiewającym nudą, włączyłem nieduże pudło ze szklanym ekranem o porze dla mnie niezwykłej. Zwykle oglądam TV przed snem (nie, nie filmy przyrodnicze :P), ale okoliczności mnie zmusiły, więc gapię się w ten telewizor po południu. Nawet nie chce mi się na zegarek loocknąć, tak leniem ode mnie śmierdzi. Dobra, pstrykam po kanałach, aż trafiłem na jakiś program. Prowadzi go ten typek, jak on miał? No ten... kurka jego wagon, zapomniałem.

Chodzi ten gościu po sali i udaje, że kogoś szuka. Nie, on niby kogoś wybiera ;). Cóż to za program? "Dla Ciebie Wszystko". Majkell, na jakiej licencji on jest? Bo chyba nie powiesz mi, że typki z tełafenu same na niego wpadły ;). Strzelam, że tak jak Ciao Darwin na włoskiej, MediaSetu ;). Mam rację? {Tego to nawet ja nie wiem. ;-))

Skoro już wiemy {lub i nie ;-)) od kogo zgapił tełafen ten show, dowiedzmy się na czym to polega. W skrócie wygląda to tak, że jakiś facet wykonuje wymyślone przez ekipę programu zadanie i jeżeli mu się to uda – marzenie jego bliskich spełni się. Nie wiem, czy to tełafen im je funduje czy jak – szczerze mówiąc guzik mnie to obchodzi. :P

Wiem, prowadzący ma imię jakoś na H... . Heniek? Henryk? Mniejsza z tym, na ekranie coś zaczyna się dziać :) [mniejsza z tym, że kawałek programu przegapiłem – takie to ciekawe ;)]. Typek przy kości zaczyna naparzać z jakiegoś pistoletu – z Glock'a? Może. Strzela do butelek, ma ich rozbić jak najwięcej, ja już domyślam się jakie będzie miał on zadanie do wykonania :P.

Oż TY, W MORDĘ! Dali mu Uzi, a może to Ingram? Mniejsza z... Hubert :). Taaak, prowadzący ma na imię Hubert – ale jak nazwisko?

Wróćmy do sprawy, dali temu człekowi Uzi, dobrze mu idzie – rzadko chybia. A trza pamiętać, że takie napieprzanie z Uzi to łatwa sprawa nie jest :). Że jak? Że ma to teraz zbierać? Nie no żarty sobie stroją, najpierw mu każą je tłuc, a teraz zbierać :).

Kilka minut później, wysłali bohatera naszego szoł do lekarza na... akupunkturę ;). Nie no polewa jak nic. :D Gościu przed kilkoma minutami naparzał z Uzi z kamienną twarzą, a teraz wymięka przy paru igiełkach. Spoko stary, nie będzie boleć... zbytnio :).

Wracamy do studia. Hubert Urbański: Dlaczego się tak wzruszyłeś – zapytał syna bohatera naszego szoł (nazwa opatentowana :)). – Bo kocham tatę! Błe błe, yhy yhy (syn się wzruszył, kamera pokazuje łzy).

Po kilku głupich i infantylnych pytaniach ze strony prowadzącego, znów dane jest nam zobaczyć bohatera naszego szoł w akcji – ma wykonać zadnie.

Jakie? Położyć się na butelkach i poczekać aż taki jeden gościu stanie mu na brzuchu :). Lol. Powiedzmy jeszcze, że zrobi to przed salą pełną jego młodych koleżanek po fachu. Brzmi fajnie? Dla mnie głupio :(.

Udało mu się. Yhy yhy. Zmieniam kanał...

mYood
oficerdave@op.pl