Herezje w czystej postaci - polemika
Na początek może w dwóch słowach opiszę swój stosunek do religii - ogólnie
uważam, że istnienie jakiegokolwiek Absolutu jest tak samo prawdopodobne jak
istnienie czajnika krążącego po orbicie Saturna - ni mniej, ni więcej. Ale krew
mnie za przeproszeniem zalewa, gdy jakiś światły, "wiedzący" ateista [a niech
sobie i mówi, że katolikiem jest, ja równie dobrze mogę nazwać się
hedonistycznym pietystą] zaczyna wyśmiewać się z czyjejś wiary [bynajmniej nie
dlatego, żeby mnie czyjeś uczucia religijne obchodziły]. Żeby to jeszcze w
jakimś stylu, przykładem Biblia Szatana, która o ile treściowo nic odkrywczego w
sobie nie ma, o tyle forma to po prostu 'epatowanie patosem' na najwyższym
poziomie [ech, te górnolotne, patetyczne zwroty...]. Ale nie, w "arcie" Michała
Chmielewskiego mamy do czynienia z ordynarną "obławą" na chrześcijaństwo. Może
zacznę cytować, bo cosik mi się akapit rozrasta.;]
"(...)jak możecie szczerze wierzyć, że kobieta powstała z żebra samczyka
ludzkiego? "
- hmmm, umysł naszego drogiego ateusza widać nie jest dość subtelny, by pojąć
znaczenie słowa metafora czy przenośnia... Toż to już nawet Kościół Katolicki
przestał traktować takie ustępy całkiem poważnie, tylko symbolicznie. Jak się
domyślam w tworzeniu kobiety z mężczyzny jest mowa raczej o wyższości mężczyzny
nad kobietą - jakkolwiek o słuszność takiego stanowiska kłócić się nie będę.
"Ludzie, przecież wmawianie sobie, że Bóg zrobił PUF! i powstał świat,
świadczy o kolosalnej ułomności i ograniczeniu psychicznym człowieka. Pod tym
względem nie różnimy się od półmózgów, którzy kiedyś wierzyli w sztormy wywołane
przez Posejdona i błyskawice, którymi srał Zeus."
- autor najwyraźniej ignoruje sporą liczbę wierzących ludzi, którzy odznaczają
się naprawdę nieprzeciętną inteligencją [z bardziej historycznych że wymienię
Swedenborga czy Spinozę, z współcześniejszych i rodzimych jednocześnie - Łysiak,
Kołakowski]. Takie małe pytanko - w jaki sposób, mój drogi "katoliku", wiara
ogranicza kogokolwiek psychicznie? Czy gdybym uznał, że jednak jest coś tam w
górze, ograniczyłoby mnie to w jakikolwiek sposób?
"Jak dla mnie teoria ewolucji od szympansa do człowieka jest na tyle w
porządku, że jest ona jako tako udowodniona, czego życzyć można teorii Adasia i
Ewy. "
- "teoria Adasia i Ewy"? Pierwszy raz słyszę. Kolejny raz nasz Michał zdaje się
nie wiedzieć co to "symbolizm".
"(...)spójrzcie, koledzy i koleżanki, na Koran i inne tego typu święte
zapiski. Skąd macie pewność, że to właśnie Wasz Bóg istnieje, a innych jest
tylko wymysłem?"
- Chryste Panie... Człowieku, czy Ty wiesz co to jest wiara? Wiara polega na <b>wierzeniu</b>
w coś, otóż to. Nie wierzysz w coś z jakiejś konkretnej racji, ale właśnie
dlatego, że w to wierzysz.
"Ludzie w przyszłości będą się "pompowali" z nas jeszcze bardziej, niż my
teraz, bo jesteśmy na tym etapie rozwoju cywilizacji, że tego typu bajki należy
obalić. "
- od wiary wątpię czy ludzie uwolnią się kiedykolwiek, raczej zapanują "bajki
nowego typu", po wyparciu wcześniejszych.
"Skłamię, jeżeli powiem, że ludzie na Ziemi umierają niemal bez przerwy?
Głód, pragnienie, strzelaniny, choroby, wojny - ach, jakże Boskie Wynalazki
Szerzące Pokój i Harmonię Ciszy i Pokoju. "
- tutaj wchodzi w grę coś, co nazywam syndromem Hawkinga [przepraszam
wymienionego za porównywanie z autorem "Herezji..."] - branie Boga "na logikę",
nadmienić trzeba - na ziemską logikę. Bóg z definicji jest niepojęty,
jakiekolwiek dowodzenie, że istnieć nie może, jest pozbawione sensu. Zresztą, te
same argumenty w tej kwestii padają od ładnych już parudziesiąt, jeśli nie -set
lat.
"Napisałem to dla własnej satysfakcji, która niewątpliwie będzie jeszcze
większe, jeżeli ujrzę ten teks w ActionMagu (selekcjonerzy, słyszeliście? :))"
- następnym razem radzę pisać takie wywody na murach, spray jest tani w miarę,
wysiłku mniej - no i jaka satysfakcja oglądając swoje wypociny na murze!! Wyrażę
jeszcze w tym akapicie zdziwienie dla selekcjonerów, iż przepuścili taki "twór"
przez swoje sidła. Tóż to sensu żadnego nie ma.
Na koniec parę słów z cytatami bezpośrednio niezwiązanymi. Imć Michał nazywa te
swoje baliwerny "herezjami"... Jak dla mnie to żeby herezję szerzyć, trzeba
jednak myśleć trochę, to z czym tu mamy do czynienia to krzyki dzieciaka, który
w przeciwieństwie do Ciemnej Reszty Świata cudownym sposobem przejrzał na oczy i
zamierza zamanifestować i pochwalić się, jaki to on jest silny.
Jeszcze odnośnie wiary - widzisz, mój drogi Michale... Jak sądzę, jako człowiek
światły i pozbawiony złudzeń, zdajesz sobię również sprawę, że wszystko co
dzieje się dookoła Ciebie nie musi być całkiem prawdziwe. Możesz to udowodnić,
ale dalej nie potrafisz udowodnić, że Twoje dowody są prawdziwe, ponieważ biorą
się one ze świata, którego istnienie chcesz potwierdzić - i tym sposobem wpadasz
w błędne koło.
Z życzeniami szybkiego powrotu do równowagi psychicznej
Gnębon Puczymorda <brzdy@vp.pl>