Myślizbiór



I co? Taki zwykły ludź który ma w dupie interpunkcje zasady gramatyki
poprawnego wysławiania się i Allach wie co jeszcze. Nie może zasnąć targany
jakimiś smętnymi wspomnieniami i grafomańską weną. Wmawia sobie że jest
wrażliwy olewa wszystko wszystkich hipokryta zasrany. Kurwa nie ma takich
dźwięków obrazów słów które oddałaby agresje którą gromadzi nie może się
wyżyć i co mu przychodzi do głowy? Zgaszenie jedynej rzeczy na której zależy
innym czyli własnego ja. Dostosuj się nie wychylaj się bądź taki jak inni trzymaj
się zasad. Chce się wyróżniać ale po co? Bo tak jest mu lepiej? I tak będzie żył
aż do śmierci. Co się stało? I kurwa podejście od razu nie na miejscu gdyż
ponieważ aczkolwiek niekoniecznie chce pomocy bo nikt mu nie pomoże.
Wszystkie myśli wyrzygane na kartkę papieru tylko po to żeby dać sobie chwilę
wytchnienia. Myśli komu to pokazać żeby ktoś zrozumiał jak bardzo będzie
płakał kiedy kogoś już nie będzie. Same pierdoły. Niewrażliwy (już) na śmierć
przemoc krew cokolwiek. Psychol który urodził się o raz za dużo. Idiota stara
się kochać ale wie że nie wysłowi tego co czuje że nie wyrazi tego. I na dodatek
romantyk. Tego już za wiele. Co on tutaj robi? Koleś nie zabije się bo po co?
Ojej jaki on brzydki ojej jaki on ubogi (duchem też) nic tylko usiąść i płakać nad
jego przesranym życiem. Po prostu depresja nerwica stres łzy żal wspomnienia
choroba składają się na jego sumę wszystkich strachów (i kurwa zabrzmiało
wierszem). Zgorzkniały złośliwy wstrętny chamski bezczelny. Psychol. Osoba o
niestabilnym stanie psychicznym roztrzęsiona jak pył na wietrze cierpiąca na
depresje zdolna do napadów niepohamowanej agresji miewająca stany lękowe
nie mająca swojego miejsca. Prosi o pomoc ale nie wie jak nie wie kogo i nie
wie po co. Psychol. Ból tak silnie psychiczny że zamienia się w fizyczny. Kiedy
jest sam żałuje że nie ma przy nim nikogo kiedy jest z innymi ludźmi chce być
sam. A jednak obecność kogokolwiek pozwala mu zapomnieć. Jeden gest jedno
zdanie jedna mina jedno słowo jedno wydarzenie zmieniają jego życie cały czas
na gorsze. Dlaczego nigdy na lepsze? Jeśli zmieniają na lepsze to tylko po to
żeby za chwile zmienić na jeszcze gorsze. Potok myśli którego nie zrozumie
nikt ale jednak w jakimś celu istnieje. O czym myślała poetka gdy myślała że
nie myśli? Nie przekształci wszystkich myśli w słowa. Co się stało? Przecież
widzę. Znam cię. Widzę. Znam. Nie ma takich słów żeby to opisać. Psychol.

Po prostu ON.
Po prostu JA.



W.