Precz z usługami!


Wychowano cię, teraz czas pójść do pracy. Zostawić w domu żonę i dzieci. Zastanowić się dobrze, co ci w szukaniu pomoże. Zalety twoje policzyć można na palcach jednej ręki. Jedną z nich jest to, że nigdy nie kłamiesz. Jesteś prawdomównym człowiekiem, którego otaczają kłamcy. Wlewają ci do głowy same bzdury nie do powtórzenia. Robią to aby tobą kierować. Nie chcą byś należał do robotników. Jesteś normalny, a oni nienormalni. I tylko przejmujesz się, że nie umiesz nic. Jaki byłby z ciebie pożytek dla przemysłu? Niewiele jest rzeczy, które byś wyprodukował. I spać nie możesz, bo śni ci się przyszłość i to, że będziesz pracował w usługach. Będziesz pracował w usługach, bo tak chcą wszyscy. Cała Twoja rodzina.

Oddałbyś wszystko by móc zostać kierowcą kombajnu. Twój ojciec był kierowcą kombajnu. Robił też bimber. Chciałbyś umieć produkować bimber. Ale ty nie będziesz umiał. Ty jesteś już stracony. Nie masz po co marzyć, bo twe marzenia i tak się nie spełnią. Ty nie umiesz prowadzić kombajnu, a twój ojciec już od dawna leży na cmentarzu. Nie pójdziesz w jego ślady i nie zostaniesz kierowcą kombajnu. Ty będziesz pracował w usługach. Wszyscy tego chcą. Tylko ojciec byłby innego zdania, ale on już nie żyje.

Otwierasz oczy. Widzisz biurko, a tak bardzo chciałbyś zobaczyć kombajn jadący przez pole pszenicy. Czujesz, że jesteś rolnikiem. Słońce świeci na niebie. Złote kołyszą się kłosy. Czujesz zapach swojej wsi i wiesz, że to już nie wróci. Twarde krzesło pod dupę. Biurko, a na nim komputer. Klient zbliża się do ciebie. Tak wygląda twa praca. Gdzie się podziały żniwa, gdzie te baby i chłopi? Kiedy znikła pszenica? I co ty w ogóle robisz za biurkiem? Już wiesz, że pracujesz w usługach, bo tak chciała rodzina. Kierowali Tobą, poprzez swe argumenty, które nic dla ciebie nie znaczyły, a im wydawały się wielkie. Mówili, że przecież nic nie umiesz. Że jesteś chudy i słaby. Nie nadajesz się na rolnika. Usługi są w sam raz dla ciebie.

Może czas się zastanowić, co będzie dla ciebie najlepsze? Rzucić wszystko w cholerę. Przestać się słuchać rodziny. Kupić dom na wsi i pole. Potem uzbierać na kombajn. W sierpniu wjechać nim w pole i wreszcie poczuć co to jest życie. Żona chleb ci upiecze. Dzieci bawią się w sadzie. Ty pracujesz w oborze i wiesz, że usługi nie wrócą. Rzuciłeś cholerną pracę. Teraz jesteś szczęśliwy. Jeszcze tylko się nauczysz pędzić bimber, a wszystkie marzenia się spełnią. Ojciec byłby z ciebie dumny. Słońce znów świeci na niebie.



Autor: Leniwiec
l.e.n@wp.pl