RAZ W ZYCIU BADZ MEZCZYZNA
Pare minut po pólnocy. Wraca sama do domu. Odkad pamieta, zawsze zachowywales
sie jak zwierze. Juz od dziecka, kiedy to mieszkaliscie w sasiednich blokach.
Wtedy zawsze o byle co wyzywales sie na niej i jej siostrze, nawet, jesli zadna
z nich nie zawinila. Mieliscie moze po 6 lat. Pare miesiecy pózniej, po
rozwodzie jej rodziców, wyjechala z matka do innego miasta. Niedawno jej rodzice
sie pogodzili, wrócila do dawnego mieszkania. Miala nadzieje, ze sie zmieniles.
Faktycznie, na poczatku byles jak nie Ty. Zreszta to zrorumiale, czlowiek sie
zmienia, wiec dlaczego Ty nie mialbys sie zmienic przez te 11 lat? Nawet
zaczeliscie sie umawiac, co do niedawna bylo dla niej niewyobrazalne. Od jej
powrotu minelo pól roku.
Dla niej to byly tylko spotkania ze znajomym z przeszlosci, przeciez oficjalnie
nie jestescie para. Ale teraz wie, ze Ty oczekiwales czegos wiecej. Byliscie na
kolejnej imprezie. Byliscie razem, a teraz ona wraca sama. Odkryla, ze jednak
sie nie zmieniles. Chyba, ze na gorsze. To bylo tak. Powiedziales:
- Chodz, cos Ci powiem.
- Ale gdzie? Nie mozesz tutaj?
- Nie, tutaj jest za glosno. Chodz na dwór.
- Ale...
- Chodz!
- No dobra.
Wyszliscie. Ale nie zatrzymales sie przed drzwiami, powiedziales, ze za duzo
ludzi by slyszalo. Poszliscie na tyly budynku. Tam przycisnales ja do sciany.
- Co robisz? Nie uciekne Ci, chciales mi cos powiedziec to mów.
- Cicho badz. Chce tego juz od dawna. Wiem, ze Ty tez i sie nie wypieraj.
- Ale o co Ci chodzi? Zostaw mnie!
- Zamknij sie!
- Pusc mnie! Niczego wiecej od Ciebie nie chce, tylko mnie pusc!
- Zamknij sie, suko!
Nie wypusciles jej. Byla za slaba. Nie mogla sie wybronic. Trwalo kilka minut.
Kiedy juz bylo po wszystkim, zostawiles ja sama i bez slowa wróciles do budynku.
Kolejne kilka minut lezala tam, wykonczona, zdezorientowana, krwawiaca. W koncu
pozbierala sie. Teraz wraca sama do domu. Co powie rodzicom? Jak wytlumaczy
samotny powrót w takim stanie? Chociaz, moze nie zauwaza. Sa tak zajeci soba...
Zreszta, jakie to ma znaczenie? Musi wrócic do bezpiecznego domu, zmyc z siebie
ten brud. Czuje sie fatalnie. Zreszta jak inaczej mozna czuc sie w takiej
sytuacji?
Prawie godzine stala pod prysznicem. Pozacierala sobie cala skóre. Jej lzy
mieszaly sie z woda. Lzy bólu, nieszczescia, rezygnacji. Byla na siebie wsciekla.
Jak mogla sie z Toba umawiac? Jej o rok mlodsza siostra nigdy nie odzyskala
zaufania do Ciebie. Jak ona mogla byc glupsza? Ale byles taki mily... Taki
falszywy. Tak bardzo zaklamany. A ona taka glupia. "Jaka ze mnie idiotka", mysli.
Juz nigdy nie zaufa facetowi. Przez Ciebie.
Wychodzi z lazienki, idzie do swojego pokoju i rzuca sie na lózko. Juz nie ma
lez. Zostala tylko rezygnacja. Lezy tak pare minut, potem zasypia niespokojnym
snem. Snil jej sie jakis koszmar.
2 TYGODNIE PÓZNIEJ
Nikomu nie powiedziala. Najpierw sie upewni. Do tej pory nie mogla sie na to
zdobyc, mimo ze nienawidzi niepewnosci. Wracajac z apteki spotykala wiele par
idacych za reke, calujacych sie. Za kazdym razem odwracala twarz.
W lazience spieszy sie, jak tylko moze. Najgorsza jest niepewnosc. Czeka i
czeka. Dla niej to wiecznosc. "Boze, tylko nie to! Blagam, tylko nie to!".
Widzisz, co zrobiles? Czy napewno tego chciales? "Jest jeszcze gorszym
zwierzeciem, niz kiedys. To bestia bez duszy." Tak teraz o Tobie mysli. Pewnie
wiesz, co bylo dalej. Po raz pierwszy od dwóch tygodni poszla do Twojego
mieszkania. Nie chciales jej wpóscic. Gadaliscie na korytarzu.
- Czego chcesz? Powtórki?
Nie powiedziala ani slowa. Pokazala test.
- Co to ma znaczyc? Czy to moje?! - jak zwykle krzyczales.
- A myslisz, ze czyje?! Co my teraz zrobimy?
- Jak to, co zrobimy?! Co TY zrobisz. Ja tego nie chcialem. Wypad mi stad, mam
ciekawsze zajecie.
- Wypad?! To przeciez Twoja wina!
- Ty tez tego chcialas!
- Bzdura. Co mam zrobic?
- Usun!
- Nie zabije tego dziecka. Nie jestem zwierzeciem, w przeciwienstwie do Ciebie!
- Wynocha, suko!
Zamknales jej drzwi przed nosem. Zaplakana pobiegla do siebie. Powiedziala tylko
rodzicom. Mama zgodzila sie pomóc przy opiece. Gdy juz bylo widac ciaze, cala
rodzina wyjechala na pare miesiecy z miasta. Niestety, zalamala sie. Mimo
obietnic mamy nie wierzyla, ze sama sobie poradzi. Matka tez juz ma swoje lata.
Znaleziono ja martwa w wannie pelnej wody i krwi. Na podlodze lezala zyletka.
Podciela sobie zyly. Byla w siódmym miesiacu. Miala 19 lat. Widzisz, do czego
doprowadziles?
"Once in your live be a man"
Carolla aka Karollcia
PS.: Z nikim nie kojazcie tej historii, ja ja WYMYSLILAM.