Czasami zdaje Ci się, że życie Cię nie lubi. Że nie jest Twoim przyjacielem. Sprzedało by Cię za garść srebrników. Lecz musisz się zadawać z takim sukinsynem, bo przecież nie chcesz się poddawać. Poddają się tylko tchórze, którym się nie chce walczyć. Którzy nie mają wiary w siebie. Oni już na początku swej drogi są straceni. Lecz Ty nie jesteś jednym z tych baranów, którzy nie słuchali pasterza. Ty nie chcesz kłaść się na torach. Ty nie chcesz skakać z wieżowca. Ty chcesz po prostu by los Twój się odmienił.
Stoisz na stacji życia dwa, trzy metry od torów i czekasz na pociąg do szczęścia. Czekasz i czekasz. Nagle słyszysz, że nadjeżdża. Jest coraz bliżej i bliżej. Na Twojej twarzy pojawia się uśmiech. Nadzieja w Twym sercu odżywa. Lecz potem szlag Cię trafia, gdy pociąg zjeżdża z torów i zamiast szczęśliwie siedzieć w wagonie, nieszczęśliwie leżysz pod jego kołami. Bilet Ci nie wystarczył. Bilet może mieć każdy lecz wejść do pociągu może mało który. Następny pojedzie za dwa lata. Myślisz, że lepiej będzie jak od razu położysz się na torach i poczekasz na ten pociąg, bo wiesz, że posiadanie biletu nie wystarcza. Trzeba być wybrańcem, aby móc jechać pociągiem do szczęścia.
Zawsze się bałeś wysokości. Wysokość Cię przeraża. Uciekasz jak najdalej, by nie stać na krawędzi lecz w końcu krawędź Cię dogania. Dlaczego nie umiesz latać? Czemu się nie nauczyłeś? Czy nie chcesz bezstresowo skakać? Krawędź Ci już spod nóg uciekła. Ciągle wisisz w powietrzu i zastanawiasz się kiedy zaczniesz spadać. Czekasz i czekasz, aż nagle uderzasz głową w beton. A gdzie było spadanie? Kiedy nastąpiło? Chciałeś tylko mrugnąć oczami...
Ta układanka życia wydaje Ci się być za trudna. Za wiele ma kawałków, coś koło sześciu miliardów. Tak bardzo chciałeś się do kogoś dopasować. A jeszcze bardziej by ktoś dopasował się do Ciebie. Pragnąłeś miłości, niczego więcej. Pragnąłeś tego z całego serca. Szukałeś kawałków tej układanki i znalazłeś kilkanaście, lecz potem Ci przyszło zapłacić za swe niezdecydowanie. Żadna Cię nie chciała. Żadna nie pasowała. Z nikim się nie mogłeś szczepić i nikogo dotknąć. Zostałeś sam jak palec. Pewnie, że były takie, które Cię pokochały lecz również były niezdecydowane. Chciałeś mieć kogoś, kogo mógłbyś przytulić. Chciałeś mieć kogoś by móc mu coś powiedzieć. Czemu nie masz nikogo? Czemu nikt nie pasuje? Czy masz takiego pecha, czy może życie jest okrutne?
Czasami widzisz złoto leżące pod nogami lecz sztywny kręgosłup nie pozwala Ci się schylić. Pieniądze rządzą życiem. Pieniądze rządzą światem. Nic na to nie możesz poradzić. Ludźmi pieniądz kieruje. Patrzeć im nie pozwala. Robi z nich ślepych głupców. Najlepszy Twój przyjaciel trafił szóstkę w totka. W ogóle się nie podzielił. Nie masz mu tego za złe. I tak byś nie wziął grosza od niego. Ale dlaczego on się od Ciebie tak oddalił? Masz już tego dosyć. Oddałbyś wszystko biednym, by tylko móc być szczęśliwym.
Właśnie minęły dwa lata, a może dwie godziny. Pociąg do szczęścia już nadjeżdża. Ty leżysz na torach i ani myślisz się stamtąd ruszać. I cieszysz się gdy widzisz, że wagony zjeżdżają z torów, poczym zatrzymują się koło Ciebie. Dziś Ty jesteś wybrańcem. Nadzieja na nowo się rodzi. Znów czujesz pewny grunt pod nogami. Wchodzisz po stopniach do pociągu. Przed Tobą leży sto złotych. Bierzesz je bez problemu i chowasz do portfela z nadzieją, że pieniądz się pomnoży. Otwierasz drzwi przedziału. Tam siedzi Twoja dziewczyna. Dziś razem pojedziecie do Tunezji.
Autor: Leniwiec
l.e.n@wp.pl