|
Rozważania nad prostotą życia
Ach, jak lubimy sobie komplikować życie. Paradoksalnie, świat jest prosty niczym kaszka z mlekiem. Tylko każdy taki mały człowieczek uwielbia kombinować, szukać rozwiązań za wszelką cenę, kręcić, zawijać - wszystko naraz. Zazwyczaj potem sukcesywnie narzeka, jakie to życie jest złe i niedobre, bo wciąż na złość mu robi. Rzecz jasna, na samym ubolewaniu nad sensem egzystencji się nie kończy. Wtedy zazwyczaj w grę wchodzi motto dnia, czyli bijmy, kopmy i poniewierajmy. A tak to już jest, że nawet proste czynności mające na celu upośledzenie życia, zakręcają się jak słoik na zimę. No i oczywiście, kolejna prosta czynność zamienia się w karuzelę losu, mówiąc prościej - komplikuje się.
Rozważać nad sensem ludzkiej egzystencji
można w nieskończoność. Podpierając się przysłowiami i sentencjami, taki mały
człowieczek przechodzi przez następny dzień. Jednakowoż, jak wszystko na tym
świecie, również motta da się obalić, skrzętnym ruchem wymijając wszelkie
kwestie sporne. Wielu już próbowało żyć "na własnych zasadach", wymyślając
mnóstwo regulaminów i ściśle się ich trzymając. Taka "indywidualność" na
dobre nie wychodzi, bo i tak przy pierwszym lepszym potknięciu łamanych jest
przynajmniej kilka postawionych przez siebie zakazów. Co zatem jest dobre?
Żyć tak, by nie robić krzywdy innym. Po cóż wymyślać karygodne listy nakazów.
Najlepsze są spontaniczne wyskoki, te dające najwięcej satysfakcji.
I po co narzekania, wmawianie sobie swojej krzywdy? W końcu nawet to co najbardziej zakręcone, wyjdzie kiedyś na prostą. Rzecz jasna - z naszą pomocą. I wcale nie jesteśmy "marnym pyłem tego świata", jesteśmy pyłkiem, który ten świat buduje. Fundament ze stali, odrobina szczęścia. Chociaż raz na dzień dobrze jest przemycić malutki uśmiech na twarz. Ten akt emanuje prostotą i pozwala sądzić, że życie nie jest takie ciężkie i trudne. Bynajmniej, pozwala zapomnieć, że wszystko co się zaczyna, musi się też kiedyś skończyć.
Marigold Mary
marigoldmary@tlen.pl
|