LINK href="styl1.css" type=text/css rel=stylesheet>

Polemika do polemiki polemiki. ;)

Zanim przejdziemy do właściwiej części tego tekstu, zapraszam na małe objaśnienia. :) Kolorem czarnym są zaznaczone teksty Erica-Wu, czerwonym Donalda, niebieskim Lewackiego Konserwatysty. Moje dopiski są zaś tego koloru. :) A więc zaczynajmy.



Smutno mi było tylko patrzeć, jak facet męczył się ze straszną, parszywą chorobą Parkinsona. Chorobą, która zamienia człowieka w łachman. Sam coś takiego obserwowałem ponad 7 lat temu, jak choróbsko to wykańczało mą babcię. Ona nie miała nawet promila tych pieniędzy ani leków, którymi ratowali papieża Umarł Karol Wojtyła - cóż, każdy kiedyś opuści ten padół. "Śmierć jest wiecznym snem" - jak na cmentarnych bramach pisali Jakobini za czasów Rewolucji Francuskiej.

To nie była tylko choroba Parkinsona. Stan zdrowia Papieża pogarszał się od chwili zamachu na jego zdrowie. Później doszła ta choroba co spowodowało jeszcze szybsze zapadanie się na zdrowiu. A co do śmierci. Umarł szczęśliwy i chyba to się liczy, c'nie?

No cóż, nie mogę dołować się z powodu śmierci człowieka, który nawet nie wie o moim istnieniu, no nie?

Oczywiście, że dołowanie się nie miało sensu. Ten prymitywny, zbiorowy medialny orgazm fałszywego współczucia i ataku dewocji był po prostu tragiczny. Mało mnie szlag nie trafił, przez ponad tydzień szlag trafił ramówkę telewizyjną, jeden temat ciągnięty jak gówno przez morze. Nowoczesny kraj na miarę XXI wieku? Czy głębokie średniowiecze. Z człowieka - religijnego przywódcy zrobiono małego bożka. Dół z takich powodów? Kiedyś się dołowałem, ale z bardziej paskudnych przyczyn. Jak mi do pierwszego nie starczało.. ot co!

Sorry, ale jedni naprawdę przeżywali jego śmierć. Ktoś przeczytał wszystkie jego książki, opublikowane wiersze - był w nich zawarty duch Papieża, przez co mogli Go poznać. I nie dziwmy się, że później mieli doła po Jego śmierci. Powiesz mi, że niektórzy robili to, bo nie mogli się wyłamywać. Skąd wiesz? Zajrzałeś do ich umysłu? Jesteś wszechwiedzący? Nie? No więc. Czy zrobiono z Niego bożka? Chyba tylko ludzie o małej wierze mogli to uczynić. Oni się modlili najpierw o niego, a później do niego, ażeby się wstawiał za nimi u Boga. Jeszcze coś odnośnie ramówki - mnie się nawet niektóre filmy podobały, można się było paru ciekawych rzeczy dowiedzieć. Poza tym nie samym TV żyje człowiek.

Okazało się, że lwia część ludzi na globie myślała trochę inaczej ode mnie. W telewizji papież, radiu też, a o Internecie już nie wspomnę. Wszyscy płaczą, modlą się, martwią o dalszą przyszłość naszego kraju. Takiej zbiorowej psychozy nigdy w życiu nie widziałem, więc za bardzo nie wiem, jak się zachować.

Właśnie. Tylko zebrać, ogrodzić i za flotę pokazywać. Najzabawniejsze jest to, że 99 proc tych palantów, co palili świeczki w oknach, wysyłali kretyńskie łańcuszki na GG i robili inne bzdury, nie ma najmniejszego pojęcia o bardziej "brudnej" historii Watykanu, watykańskich bankierów, Michelle Sindony, Banco Ambrosiano czy biskupa - udzielającego się w strukturach mafijnych amerykańskich i włoskich Paula Marcinkusa, którego cały czas Wojtyła popierał, o podjudzaniu Chorwatów ( Watykan i Niemcy pierwsi uznali niepodlegą Chorwację) do wystąpienia z Federacji Jugosłowiańskiej. M.in dlatego kler tak tępi religioznstwo. Wiedza, rozum, własne myślenie - to śmiertelne zagrożenie dla Kościoła. Głupim narodem łatwiej rządzić. Dlatego mało kto wie o ludziach, którzy zamordowali Albino Lucianiego- Jana Pawła I- prawdziwego świętego, uśmiechniętego papieża, który chciał zreformować to zmurszałe gmaszysko, jakim stał się Kościół Katolicki. A czarna mafia otruła tego dobrego, spokojnego Człowieka.. Prymitywizm i bigoteria w tych kwietniowych tygodniach zatryumfował obficie

Mało ludzi wie? Mój kolega zna po części to sytuację. Czyta dużo książek poświęconym właśnie tym mniej znanym obliczom Watykanu. Ja zreszta podobnie. A to tylko moje najbliższe otoczenie. Dziwne, żebym miał takiego farta, że znam kogoś, kto dużo wie na ten temat, nie? A czy Ty wiesz wszystko? Wątpię. Może znasz tylko część prawdy, może zdarzyło się jeszcze wiele rzeczy, o których nie mamy pojęcia i o których zapewne nigdy się nie dowiemy. Religioznawstwo. Kolejna kwestia. Trochę się tym interesuję i jakoś mnie nikt nie potępia. A widzisz, obracam się w środowisku księży i innych ludzi związanych z religią.

(...)Rozglądam się i widzę "prawdziwych" katolików, idących do kościoła. Wszyscy, jak jeden mąż, mówią, jaki to Ojciec Święty był dla nas ważny, że był Największym Polakiem, nie podając żadnego konkretnego uzasadnienia.

No właśnie. Największy Polak? Wątpię. Kopernik, Skłodowska - Curie, Tuwim, Broniewski - może. Pokonał komunizm? Następna brednia. Komunizm upadł z kilku istotnych powodów: zdegenerowanej partyjnej nomenklatury bezideowych działaczy (ideowcy skończyli się wraz z Gomułką i Moczarem), milionach dolarów pompowanych w polską opozycję przez CIA (m.in właśnie przez Watykan i Szwecję) oraz księżycową ekonomię. Polecam, zapoznajcie się z pozycją Petera Schweizera "Tajna historia lat 80 - CIA i "Solidarność" (O ile ktoś ją w ostatnim czasie wydał. Śmiem wątpić..).

A czemu nie jeden z największych Polaków? Kopernik odkrył rzecz wielce dla nas ważną, owszem. Skłodowska - Curie podobnie. Tuwim pięknie pisał podobnie jak Broniewski. A Jan Paweł II otworzył się przed światem. Wiesz, ile było radochy, kiedy można z nim było porozmawiać, uścisnąć dłoń? Nawet po ciężkich chwilach w swoim życiu dalej podróżował, pocieszał, dawał nadzieję. I nie powiesz mi, ze w upadku komunizmu nie pomógł. Pomógł - i to bardzo. Przez dobre słowo, krzepienie serc.

Nie generalizuj. Skąd wiesz że wszyscy co do jednego przyjmują właśnie taką postawę? Może ktoś tak mówi ze szczerego serca? Albo z szacunku?

O tym już trochę wyżej napisałem. Powiem tylko, ze zgadzam się z Donaldem.

(..)A w środku tego wszystkiego ja, człowiek, którego śmierć Jana Pawła II poruszyła nie bardziej, niż fakt, że jutro mam sprawdzian z Wiedzy o kulturze.(..)I pomyślcie, co by było, gdybym powiedział to publicznie.

To chyba o czymś świadczy? Wiesz, tak się zastanawiam, czy gdyby ktoś poświęcił za Ciebie życie, tez byś go olał?

(.) Poza tym mój dobry kumpel, który Dekalog traktuje poważnie, a nie instrumentalnie, z wierzącej śląskiej rodziny uważa, że ci, którzy Wojtyłę nazywali Ojcem Świętym, popełniali ciężkie przewinienie. "Jednego Ojca miał będziesz - tego w niebie". Paradoks, nieprawdaż?

To jest głównie wina braku znajomości Biblii. A wiadomo, że większość zdeklarowanych katolików nie ma z nią do czynienia poza mszą.

Eric Wu użył w powyższym fragmencie doskonałego terminu "wyznawcy". Wydaje mi się, że tu właśnie leży klucz do zrozumienia problemu. Religia w Polsce jest strasznie powierzchowna, skupiona na symboliźmie, bez zastanowienia się etc. Ale zaraz, od katolików wymagam zastanowienia się? Śmiechu warte. Gdyby tylko poruszyli swe zwoje mózgowe, przestali by być wierzący. I tyle. Nie na darmo Marks powiedział kiedyś "religia to opium dla ludu" I najbardziej doskonała indoktrynacja, jaką znamy od stuleci.

Jestem dla Ciebie zwykłym robotem spełniającym kolejne zachcianki Kościoła? Ciekawe, nie powiem.

(..)Inni za to uznają mnie za obleśnego antychrysta. Jak przystało na katolików.

Wiesz, że tym akapitem możesz obrazić niektórych wierzących? Jestem katolikiem - nie nazywam Cię antychrystem. Dlaczego więc mówisz o wszystkich wyznawcach tej religii?

Ja Ciebie uznaję za kiepskiego wszystkowiedzącego. I nie tylko.

A mi art Erica Wu podobał się. W sumie nikt jeszcze krytycznie nie napisał o tym czasie, tym zdewociałym tygodniu. W tym czasie usłyszałem tylko dwa głosy opamiętania i rozsądku. A wygłosili je ludzie z klasą - wymierający gatunek. Ludzie rozsądku, o ogromnej wiedzy, erudycji i doświadczeniu Krzysztof Teodor Toeplitz i Jerzy Urban.

Akurat mi się postawa pana Urbana nie spodobało zbytnio. I na pewno nie jest dla mnie człowiekiem z klasą - tacy ludzie nie wypowiadają się w taki sposób, jaki uczynił to Urban.


No i koniec polemiki. Ciekawe, czy się ktoś jeszcze wypowie nt. temat. :)


gloggy - gloggy@o2.pl