Herezja w czystej postaci - Polemika 2

Muszę powiedzieć, że zupełnie nie zgadzam się z twoim zdaniem. Powiem nawet więcej, chrzanisz głupoty.
Widać wciąż jesteś w epoce średniowiecza, stosów i inkwizycji. Twoje poglądy są przestarzałe. Pasują raczej do epoki Jagiełły niż XXI wieku.
Zaznaczę od razu, że nie jestem "przyszłym księdzem" i nie słucham radia "ojca dyrektora". Po prostu wierzę w Boga, ale nie jestem takim bardzo "zagorzałym" wierzącym.

Czas już przystąpić do tekstu właściwego, czyli obalania argumentów Michała.

"człowieka stworzył Bóg na swoje podobieństwo? Jeżeli tak rzeczywiście było, to ten wasz Bóg jest m.in. transwestytą, ma próchnicę, i jeżeli przekroczył wiek czterdziestu lat - a zważywszy na aktualny rocznik, zrobił to już pięćdziesiąt razy - najprawdopodobniej ma hemoroidy wielkości brzoskwini. Ludzie, przecież wmawianie sobie, że Bóg zrobił PUF! i powstał świat, świadczy o kolosalnej ułomności i ograniczeniu psychicznym człowieka."

To nie jest tak, że staruszek siedzący na tronie w niebie zrobił "puf" i powstał świat jaki znamy, o nie. Wielu duchownych i naukowców uważa, że Bóg owszem, zrobił "puf", ale tym "puf" zapoczątkował wielki wybuch i powstawanie wszechświata, który potem rozwijał się tak jak sądzą naukowcy, jednakże to wszystko zaplanował Bóg.
On stworzył człowieka na swoje podobieństwo, ale nie do końca. Człowiek to takie demo Boga, zabugowana beta, wersja OEM, która choć podobna do Boga, w niczym mu nie dorównuje i posiada wiele wad.


Jak dla mnie teoria ewolucji od szympansa do człowieka jest na tyle w porządku, że jest ona jako tako udowodniona, czego życzyć można teorii Adasia i Ewy.

Adam i Ewa to owszem, nie udowodniony mit. Jednak możliwe, że to Bóg zapoczątkował ewolucję człowieka. Tchnął w małpę trochę rozumu, a ona zeszła z drzewa i zaczął się kształtować człowiek.

Że w Biblii jest tak napisane? To spójrzcie, koledzy i koleżanki, na Koran i inne tego typu święte zapiski. Skąd macie pewność, że to właśnie Wasz Bóg istnieje, a innych jest tylko wymysłem?

Papież Jan Paweł II oficjalnie stwierdził, że religie monoteistyczne właściwie wyznają jednego Boga, lecz zmierzają do niego różnymi drogami.

Uzdrowienia? Efekt Placebo, i już.

Zastanawiałeś się nad tym, że może to Bóg dał chorym siłę na pokonanie choroby?

Moja niechęć do jakiejkolwiek religii bierze się również z tego, że będąc wierzącym, muszę sobie wmawiać, że jestem nikim, jestem złym grzesznikiem, powinienm przepraszać Pana za grzechy, bo on umarł za moje (hmm... może pamięć mnie zawodzi, ale jestem pewien, że ponad 2000 lat temu nie popełniłem wykroczenia, nawet tak małego, jak krzyknięcie "dupa!"), modlić się, błagać o przebaczenie i płaszczyć się w nieskończoność.

Chrystus umarł 2000 lat temu za grzechy przeszłe i przyszłe.
Wcale nie musisz sobie wmawiać, że jesteś nikim. Możesz wierzyć, że jesteś kimś dlatego, ponieważ np. pomagasz innym ludziom. Powinieneś po prostu wiedzieć, że po śmierci i tak Bóg cię osądzi, a ty będziesz musiał przyjąć jego wyrok.
Nie musisz się płaszczyć w nieskończoność. Wystarczy krótka modlitwa rano czy wieczorem i przechadzka do kościoła w niedzielę.

Jak wy możecie mówić o Pańskim Miłosierdziu? Skłamię, jeżeli powiem, że ludzie na Ziemi umierają niemal bez przerwy? Głód, pragnienie, strzelaniny, choroby, wojny - ach, jakże Boskie Wynalazki Szerzące Pokój i Harmonię Ciszy i Pokoju. Ponadto nie mogę powstrzymać się od komentarza na temat minionych Świąt Bożego Narodzenia - bóg chrześcijan szczególnie hucznie świętował urodziny swojego syna w Azji, nieprawdaż? 

Zło na świecie jest wytworem człowieka. Konsekwencją wolnej woli.
Bóg ustalił prawa natury, które są jakie są i czasem mogą spłatać figla. 
Pan raczej nie wtrąca się w wydarzenia na ziemi, lecz przygląda się.
Widzi, że jednak ludzkość zmierza w dobrym kierunku. Jest coraz mniej wojen, a ludziom żyje się lepiej. Nie tylko w Ameryce i Europie.

"Nazywając mnie debilem, skurwysynem czy kim tam jeszcze pokażecie, jak bardzo się do ów religijnych reguł ustosunkowujecie."

Myślę, że jednak ustosunkujemy się do tych reguł. Za to wierzący czy nie powinien szanować wiarę bądź niewiarę innych, bo to już ich sprawa, a nie wyśmiewać i obrażać tak jak ty:

"całe te bydło (w końcu owieczki, nie?)"
"Sprzedałbym swoją wiarę za stację dyskietek (stara odmówiła mi posłuszeństwa kilka lat temu), tudzież jogurt Danona."
"Tak więc zagorzali katolicy, przyszli księża, zakonnice, Jacku Stojanowski - weźcie w rękę biblię, krucyfiks, podczas czytania pomoczcie nogi w misce pełnej wody święconej"
"Stwierdzenie, że Pan jest dobry, byłoby tak absurdalnym określeniem, jak to, że Hitler zajmował się promowaniem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w krajach Europejskich. Szczególnie w Polsce, w Oświęcimiu."

Może po tym tekście pomyślicie że jestem jakimś ortodoksyjnym katolikiem, ale wcale tak nie jest. Wierzę, że jakaś tam siła wyższa istnieje, ale mam sporo wątpliwości. Nie jestem wcale bardziej wierzący niż wy.
Po prostu czasem zastanawiam się nad religią.

M.a.D.
mad-1@tlen.pl

PS. aNomaLy - Guuus-Fraba!

PS2. To mój debiut