::: WYWIAD
Z HEINEM VERBRUGGEN'EM :::
|
Tekst
pochodzi z serwisu szosa.rowery.org i został opublikowany za zgodą
autorów! Kopiowanie zabronione! |
Hein Verbruggen, człowiek, który
wprowadził w życie kontrowersyjny projekt ProTour i stara się zmienić
oblicze kolarstwa na lepsze. Prezentujemy obszerny wywiad, jakiego udzielił
podczas tegorocznego Tour de France magazynowi procycling.
Pomówmy najpierw o dzikich kartach na Tour de France...
Nigdy nie podobał mi się ten pomysł. To wbrew zasadom i logice. Właściwie
po co komu te dzikie karty?
Może po to, żeby więcej francuskich drużyn było na Tourze? W końcu to
ich wyścig.
Jeśli mamy dwie drużyny, jedną francuską, drugą włoską i ta włoska
jest lepsza, to dlaczego to ona ma nie jechać w najważniejszym wyścigu? Bo
nie jest z kraju, gdzie rozgrywany jest wyścig? Jeśli chcemy utrzymać międzynarodową
elitę kolarstwa, musimy zaakceptować to, że jest międzynarodowa. Tak ja myślę,
ale organizatorzy Wielkiej Pętli widocznie się ze mną nie zgadzają.
Ale czy Francja po aferze Festiny nie ma tego problemu, że kolarstwo
cieszy się tam mniejszym zainteresowaniem? W tym roku mamy mniej francuskich
ekip w najważniejszych wyścigach, a kilka klasyków zostało zlikwidowanych?
Ale opcja z wystawianiem macierzystych ekip z dzikimi kartami wcale nie
skutkuje. Proszę mi wierzyć, że więcej dzieci nie zacznie pedałować i
interesować się kolarstwem przez to, że drużyna RAGT Semences pojedzie w
Tourze, z całym szacunkiem oczywiście. To jest przykład braku
profesjonalizmu i tego chciałem się pozbyć. Najlepsi muszą jeździć wśród
najlepszych.
W takim razie proszę nam opowiedzieć o swoich relacjach z Lancem
Armstrongiem, zdaje się, że sympatyzuje pan z nim. Myśli pan, że Lance
faktycznie ma ciężkie życie przez europejskie media?
Tak, ale nie przez wszystkie. W Holandii traktują go bardzo dobrze. Myślę,
że on ma wiele charyzmy, która ujawnia się w połączeniu z silną osobowością.
Może się nie wydawać, ale on we Francji też ma wiele wsparcia. Mieszkał
tu przez długi czas, a ostatnio została mu wręczona nagroda Francuskiej
Akademii Sportowej. Wszyscy wiemy, że dwóch dziennikarzy napisało o nim
nieprzychylną książkę, która w zeszłym roku pojawiła się we Francji,
ale jak widać jury nie było pod jej wpływem.
A czy można zaryzykować stwierdzenie, że po słynnej kontroli
antydopingowej w 1999 roku podczas Giro, kiedy u Marco Pantaniego wykryto
podwyższony poziom hematokrytu, czy wtedy właśnie załamała się jego
kariera?
Chyba nie tylko kariera. On już nigdy potem nie był tym samym człowiekiem.
Czy UCI poczuwa się do winy za to? W końcu test na hematokryt nie
potwierdził, że Pantani brał środki dopingujące. A wówczas cały świat
postawił na nim krzyżyk. Wszystkie media nazywały go po prostu
dopingowiczem i oszustem.
Byłem wtedy na Giro, kiedy to się stało. To był straszny dzień. Bardzo
szanowałem Pantaniego. To był niesamowicie popularny kolarz, nie tylko w
rodzinnej Italii. I wtedy, ten etap w Mediolanie, powinien być niezapomnianym
przeżyciem dla niego. Ale przecież wszyscy kolarze podpisali umowy z UCI
przed wyścigiem, że jeśli tylko hematokryt będzie wynosił powyżej 50% to
będą musieli udać się na dwutygodniowy odpoczynek od kolarstwa. Pantani też
podpisał tą deklarację. Ten najbardziej rozpoznawalny i najlepszy kolarz
Giro '99...
Wtedy zaczęliście się martwić, że kontrole antydopingowe nie zawsze są
skuteczne? Wystarczy spojrzeć na Davida Millara. To policja go złapała, nie
wy...
OK, rozumiem. Ale trzeba z tym żyć. To dokładnie tak samo jak z szybką
jazdą samochodem. Nie wszystkich łapią. Ale wydaje mi się, że teraz jest
i będzie inaczej, lepiej. Wszystkie sprawy z którymi zmagaliśmy się przez
ostatnie 2 lata pozwoliły nam ulepszyć system walki z dopingiem. Nasza baza
danych obejmuje próbki krwi kolarzy z ostatnich 5, 6 lat. Nasi lekarze będą
teraz potrafili wykryć pewne odstępstwa, czy wręcz regularne zmiany poziomu
hematokrytu np. przed Tour de France.
W takim razie UCI jest w posiadaniu kartoteki, która może pozwolić na
wniesienie oskarżenia przeciwko każdemu kolarzowi w peletonie? Ostrzegacie
chociaż niektórych zawodników? A
Tyler Hamilton?
To nie jest dobry przykład, ale proszę mi wierzyć, że nie jesteśmy
dumni z tego co zaszło.
Ale napisaliście do niego, kiedy jeździł w Phonaku? Kiedy przygotowywał
się do Vuelty? Napisaliście przed pamiętną czasówką 11 września w
rocznicę ataku na World Trade Center, kiedy w Hiszpanii wygrał właśnie
Amerykanin?
To wszystko nie jest takie proste. Większość zależy od naszych lekarzy, a
tutaj działa już tylko medycyna sportowa. Nie mogę udzielać odpowiedzi na
niektóre pytania.
Niedługo minie rok od wprowadzenia ProTouru. Czy wprowadził on jakiś
element etyki w zawodowym peletonie? Tak jak zakładaliście?
Cały ten skandal z Festiną stworzył nam tak naprawdę nowe możliwości. Myślę,
że nie powstałby projekt ProTour, gdyby nie tamte wydarzenia. Dziennikarze
też to powinni zrozumieć. Teraz to sprawa pozycji drużyny w światowym
peletonie.
A pan jaki ma stosunek do kolarstwa? Bardziej pragmatyczny czy romantyczny?
Wydaje mi się, że jestem bardzo romantyczny jeśli chodzi o tradycje w
kolarstwie. W końcu to sport dla ludzi i chcę, aby wszyscy mieli do niego
dostęp. Dla mnie, prawdziwi fani kolarstwa są wszędzie. To ci, którzy stoją
we mgle podczas Tour of Flanders i opalają się w górach na Giro d'Italia.
Więc po tych wszystkich latach... jakie jest pana największe osiągnięcie
jako człowieka, który zarządzał jedną z najpopularniejszych dyscyplin
ostatnich lat?
Ty mi powiedz. Albo lepiej niech zrobią to czytelnicy!
Ale musi być jakaś rzecz z której jest pan szczególnie dumny?
UCI jest teraz jedną z najlepiej działających organizacji sportowych na świecie.
Jest znacznie bardziej poważana niż kilka lat temu. Popełnialiśmy błędy...
doprowadziliśmy do ujawnienia afery Festiny i zrobienia z tego międzynarodowego
skandalu... ale opuszczam w tym roku UCI i wiem, że zrobiliśmy wszystko, co
trzeba było zrobić. Dla kolarzy i kibiców.
:: szosa.rowery.org
::
|