#33



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: KRAULEM DO AWANSU? :::

     Scenka z niedawno zakończonej rundy wiosennej. Mecz Warta Poznań - Unia Janikowo. Na trenerskich ławkach dwaj przyjaciele z boiska - Jarosław Araszkiewicz i Czesław Jakołcewicz. Największe sukcesy obaj zawodnicy odnosili w "Kolejorzu"

Teraz nie ma miejsca na sentymenty, przyjaźń. Jest za to ostra rywalizacja. Warta, której nie grozi ani awans, ani spadek to spotkanie ostatecznie wygrywa. Murowany faworyt do baraży o drugą ligę ma potem mocno skomplikowane życie. Tuż po ostatnim gwizdku ogromne pretensje Jakołcewicza: pogróżki, nawet próby rękoczynów.- Emocje już chyba opadły - zauważa obecny trener "zielono-białych", Jarosław Araszkiewicz. Los sprawił, że już w pierwszej kolejce obecnej rundy dojdzie do powtórki. - Zagramy tak jak zwykle, czyli o zwycięstwo - deklaruje "Araś" (wynik spotkania 0:0)

On sam, to chyba największa gwiazda obecnej Warty. Wychowanek Sokoła Duszniki, najpiękniejsze lata zawodniczej kariery spędził w Lechu i Legii Warszawa. Do drużyny z Łazienkowskiej trafił w ramach "zaszczytnego obowiązku odbywania służby wojskowej". Nie chciał podzielić losu Jerzego Wijasa, któremu prezes Widzewa, Ludwik Sobolewski obiecał skuteczną reklamację od "kamaszy", a ostatecznie zwichnął pięknie zapowiadającą się karierę. Kibice z Poznania złorzeczyli, co niektórzy wyzywali od sprzedawczyków. Zapowiadali, ze nie wybaczą.. "Araś" wracał potem kilkakrotnie do Lecha. Po nieudanej próbie wejścia do Ligi Mistrzów i klęsce w Poznaniu aż 1:5 ze Spartakiem Moskwa, wyrzucono go nawet z drużyny. Gdzieś po drodze - lata gry w lidze tureckiej i niemieckiej. Ostatecznie i tak skończył tam, gdzie zaczynał, w Poznaniu. Najpiękniej jak mógł - asystą przy bramce w meczu ze zmierzającą po kolejny tytuł mistrza, Wisłą Kraków. Po latach sam nie jest pewien jak oceniać przebieg kariery - z jednej strony zdobył z "Kolejorzem" wszystkie pięć tytułów mistrzowskich. O jego "depnięciu" do teraz krążą legendy. Hołd złożyli mu kibice, którzy wybrali go do jedenastki wszechczasów. Jest specjalny baner, na nim podobizny zawodników, z napisem "Wiara wam dziękuje. Niech wasza chwała trwa.." Z drugiej zabrakło spektakularnego transferu do mocnego, zachodniego klubu. - Najbliżej było chyba podczas pobytu w Turcji. przyjechali oglądać mnie wysłannicy francuskiego St. Etienne. Akurat nie grałem, bo obcokrajowcy z powodu zatorów płatniczych strajkowali - wspomina Araszkiewicz.

Do Warty, już jako trener, przyszedł po wywalczeniu awansu do III ligi z rezerwami "Kolejorza". Sukces, a jednak pożegnanie. Dlaczego? - Odpowiedź jest prosta: trener zaplecza nie ma szans na samodzielne decyzje. Po prostu powiela schemat, który obowiązuje w pierwszej drużynie. gdzie samodzielna myśl, jakieś kombinowanie z ustawieniem? Ale z pewnością nie miałem żadnego konfliktu z trenerem Czesławem Michniewiczem. Także z asami pierwszego składu potrafiłem sobie poradzić. Był taki mecz z Polonią Środa. Wygraliśmy 4:0, u mnie w składzie m.in Zakrzewski, Tyrajski, Piskuła czy Wójcik. Rutyniarze, którzy jednak po sukcesie cieszyli się jak dzieci - wyjaśnia obecny trener "zielono-białych". Nieoficjalna, chyba jednak bliska prawdy wersja. szalę goryczy przechyliły ciągłe kłopoty finansowe drużyny z ul. Bułgarskiej. w chwili, gdy brakowało na pensje i inne pilne należności drugi zespół tak samo jak jego kadra szkoleniowa znalazł się na samym końcu listy do kasy. Araszkiewicz nie chciał i nie musiał się z tym pogodzić. Odszedł jednak do klubu z wielkimi tradycjami. Wystarczy wspomnieć: 93 lata istnienia, dwa tytuły Mistrza Polski, pięć razy drugie miejsce, raz półfinał pucharu Polski. Tylko 18 sezonów w ekstraklasie, poza tym występy w 2 i 3 lidze. Warta to jednak królowa Poznania, drugi po "Kolejorzu" najbardziej rozpoznawalny klub. Obecna Warta to całkiem inne realia. Wolnorynkowe. Jest grupka drobnych i oddanych sponsorów, nie ma natomiast tego strategicznego - jakim przez lata były Zakłady Cegielskiego. Choć na początku "Arasia" spotkał lekki szok: grupka starszych graczy próbowała podyktować mu swoje warunki finansowe. - Gdy na dzień dobry powiedzieli, że tyle i tyle, spokojnie odpowiedziałem, że maksymalnie połowa i do tego brutto.. - wspomina. - Potem, zresztą i tak prawie wszyscy odeszli. Nawet nie musiałem ich wyrzucać. pojęli, parafrazując znanego detektywa: "z kim tańczą".. Tak zaczęła powstawać całkiem nowa drużyna. Bez pseudogwiazd, za to z chłopakami, którzy naprawdę chcieli grać. Nie było jednak wyników. Seria bez zwycięstw, bez strzelonej bramki. Co bardziej krewcy kibice zaczęli krzyczeć z trybun, że Araszkiewicz ma wypie.. - Było mi przykro. Tak zwyczajnie, po ludzku. Przy okazji, tego nie zapomniałem - mówi trener drużyny z Dolnej Wildy. Bardzo pomógł mu wtedy Andrzej Żurawski, trener od wielu lat związany z klubem, poza tym ojciec Macieja, najdroższego polskiego piłkarza.

Araszkiewicz jest absolwentem tzw. "kuleszówki", szkoły trenerów, która od kilku lat funkcjonuje w Warszawie. Kończy ją wielu byłych zawodników, którzy potem próbują swoich sił w trenerskim fachu. - Z większością absolwentów mam świetny kontakt. Nieraz jest tak, że gdy czegoś nie wiem, to po prostu dzwonię. Pytam o mikrocykl, sposób przekazania koncepcji. Z praktycznymi ćwiczeniami nie ma problemu - zdecydowaną większość sam pokazuje - opowiada. Całkiem niedawno doszło do zabawnej sytuacji. W klubie pojawiła się spora grupka nowych graczy. Pierwszym testem, sprawdzianem przydatności był.. wyścig na 100 metrów z trenerem. Bezapelacyjnie wygrał go 40-letni Araszkiewicz. Filozofia jest taka, by skład oprzeć na chłopcach z Poznania i Wielkopolski. Dobre duchy drużyny to Tomaszowie: Magdziarz i Rybarczyk. Obydwaj z epizodami w pierwszej lidze. Poza nimi dwaj inni rutyniarze: Czesław Owczarek, który jest zarazem grającym asystentem Araszkiewicza i Sławomir Konkiewicz. Do niedawna był eks-bramkarz Lecha, Norbert Tyrajski, który jednak wyjechał do Grecji. Inny zawodnik "Kolejorza", Paweł Wojtala definitywnie zakończył karierę i obecnie pełni funkcję menadżera ds. marketingu. - Nie chciał rozmieniać się na drobne. karierę skończył w pierwszej lidze. I ja jego decyzję rozumiem, szanuję - tyle trener, który zarazem wyjaśnia, że nigdy nie było tematu przyjścia do zespołu Krzystzofa Piskuły. - Od kogoś usłyszałem, że niby do mnie dzwonił, a ja powiedziałem, że nie ma najmniejszych szans. bzdura, nie było żadnego kontaktu. O tym, że po odejściu z Arki Gdynia obecnie gra w Mieszku Gniezno sam zdecydował. Drużyna mierzy w górną połowę tabeli. Choć nie brakuje i takich, którzy już teraz mówią o awansie Warty do drugiej ligi. - To nie jest takie proste, poza ludzkim potencjałem ważne są przecież finanse - zastrzega Araszkiewicz. - Satysfakcję sprawiają mi jednak postępy, które regularnie czynią zawodnicy. Maciej Piątek był niedawno na testach w Podbeskidziu Bielsko Biała. Wrócił, bo nie spodobała mu się panująca tam atmosfera. Zresztą przeszło połowa pierwszego składu ma papiery na grę w wyższych klasach rozgrywkowych. Od nich zależy co z tym darem zrobią. Bo zmarnowanych talentów Poznań widział już całe mnóstwo

Mecze Warty pokazuje telewizja WTK. W tym także trener Araszkiewicz upatruje jednej z ważniejszych przyczyn małej frekwencji na trybunach. - Przychodzi po 200-300 osób, choć wiem, że wyniki interesują znacznie więcej osób - ubolewa. Kibiców dodatkowo odciąga "Kolejorz". - Wystarczy sobie policzyć: 25 złotych bilet na pierwszą ligę, 10zł na trzecią, dla normalnego śmiertelnika staje się to znacznym wydatkiem, mimo iż dbamy, aby terminy spotkań ze sobą nie kolidowały. Poza tym raczej tylko w symboliczny sposób, głównie poprzez przekazywanie środków na szkolenie młodzieży, wspiera nas miasto. Wśród decydentów oczkiem w głowie pozostaje Lech. Szkoda.. - tłumaczy "Araś". Tym bardziej, że nawet na trzecioligowych boiskach nie brakuje walki, często wysokiego poziomu i zawodników z ciekawą przeszłością. W Toruniu gra były napastnik Lecha, Jarosław Maćkiewicz, w Unii Janikowo Marcin Drajer, poza tym są także rezerwy Amiki Wronki i Kolejorza. - Co roku pojawia się także cała plejada uzdolnionych graczy. Co ja mam zresztą dużo mówić - wystarczy przykład Warty. Tutaj swoją karierę zaczynał przecież Maciek Żurawski, Krzysztof Ratajczyk, szlify zdobywali Grzeogrz Rasiak i Tomek Iwan. I "wiara" z Poznania o tym pamięta. teraz pozostaje tylko, żeby zechciała osobiście przyjść na stadion. gwarantuję, że w każdym meczu będzie walka. To nigdy nie będzie stracony czas.. - puentuje trener.

:: BTP ::

Tekst pojawił się w Bezpłatnym Tygodniku Poznańskim. Kopiowanie i rozpowszechnianie zabronione! 

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)