::: US
OPEN 2005 - OKIEM PROROKA :::
Uroki
pisania do AM Sport są takie, że w chwili, kiedy ja piszę te słowa do
ostatniego wielkoszlemowego turnieju został blisko miesiąc, a w momencie,
gdy sporo z Was będzie się zaczytywać w lekturze mojego tekstu będzie już
po wszystkim Na szczęście ta okoliczność nijak nie może przeszkodzić mi
w zabawieniu się w proroka i podjęciu próby przewidzenia, co też wydarzy
się w tegorocznym US Open.
Faworyt
wśród panów może być tylko jeden. W tej roli turniej na Flushing Meadows
rozpocznie lider rankingów i obrońca tytułu Roger Federer. Zwycięzca
Wimbledonu musiałby albo mieć koszmarny dzień albo trafić na kogoś w
kapitalnej dyspozycji, żeby nie opuszczać tegorocznego US Open bez pucharu
za zwycięstwo. W tym roku co prawda tylko jeden wygrany turniej
wielkoszlemowy, ale na twardej nawierzchni Nadal zagrozić mu nie może, tak
jak to miało miejsce w Paryżu, a Safin gra w Stanach na własne ryzyko, były
wątpliwości czy wskutek problemów z nogą zagra jeszcze kiedyś na korcie
twardym, więc może mieć kłopoty zdrowotne.
Kto mógłby powstrzymać
faworyta? Federer miewa dziwną tendencje do przegrywania z Czechami i Słowakami
w pierwszych rundach, choć nie wydaje mi się możliwe, aby Hrbaty albo Novak
byli w stanie wygrać z nim trzy sety. Na Wimbledonie najbardziej męczył się
z Kieferem, ale Niemiec jest zbyt słaby kondycyjnie, aby wytrzymać trudy
spotkania z Federerem. Turniejową dwójką będzie Roddick, z tym, że on ze
Szwajcarem wyraźnie sobie nie radzi, nie pomoże mu ani doping publiczności
ani jego rakietowy serwis. Tak samo jak nie pomaga mu na Wimbledonie.
Do dobrej formy wraca Agassi, nie
grał ponad dwa miesiące, lecząc kontuzje pleców. Już w pierwszym starcie
wygrał turniej w Los Angeles. Na pewno jest on zawodnikiem na poziomie
Federera, tu problem stanowi wiek- Agassi ma już 35 lat i trudno powiedzieć
jak wytrzyma kondycyjnie i czy nie odnowi się kontuzja. Ale jeśli Szwajcar
gdzieś by nieoczekiwanie odpadł, myślę, że Amerykanin stawałby na głowie,
żeby zwyciężyć w turnieju i w tym momencie zakończyć karierę. Choć
zapewne zagrałby jeszcze w finałowym Turnieju Masters.
Z Latynosów jedynym, który umie
grać poza nawierzchnią ziemną jest Nalbandian. Jeżeli nie przytrafi mu się
żadna kontuzja to może on nieźle namieszać w turnieju, tak jak uczynił to
dwa lata temu, omal nie eliminując Roddicka. Na Corię bym nie liczył. Zwycięstwa
na Flushing Meadows to on na pewno nie wybiega. O dobry wynik pokuszą się też
zapewne Thomas Johansson, dochodzący do siebie po ciężkiej kontuzji (półfinał
Wimbledonu mówi sam za siebie) i Hewitt, po którym nikt nie wie czego się
można spodziewać. Nawet on sam. I to już wszyscy z czołówki rankingów, a
czy kogoś stać na nieoczekiwany zryw i pokrzyżować szyki najlepszym? Ciśnie
mi się na klawiaturę, że nie, bo czołówka jest na tyle silna, że nie
zanosi się na to, aby pozwolili oni komuś zabłysnąć.
Co innego u kobiet… Tutaj może
się zdarzyć absolutnie wszystko., choć walka o zwycięstwo rozstrzygnie się
zapewne w sekstecie: Davenport, Clijsters, Henin-Hardenne, Szarapowa i siostry
Williams. Nie wydaje mi się, aby Szarapowa dała radę Belgijkom bądź
Amerykankom, choć Serena jest ostatnio w słabszej formie. Najsolidniej
prezentuje się Clijsters, po długiej rekonwalescencji wygrywa kolejne
turnieje i zdążyła już wrócić do pierwszej dziesiątki rankingu, ogrywając
przy tym Venus Williams. W Belgijce upatruje główną kandydatkę do zwycięstwa.
Tytułu broni Kuzniecowa, ale sam się dziwie jakimż to cudem udało jej się
wygrać w ubiegłym roku. Są jeszcze zawodniczki mogące z każdym wygrać
jak i z każdym przegrać jak choćby Schnyder, Safina i Molik. Właśnie-
„Jak choćby”- takich tenisistek jest o wiele więcej, do tego
obecnie z uwagi na długotrwałe kontuzje największych gwiazd poziom jest
bardzo wyrównany, a dyspozycja najlepszych pozostaje zagadką. Na koniec
trzeba wspomnieć o naszej jedynaczce w turnieju w osobie Marty Domachowskiej.
Jeżeli Polka będzie miała dobre losowanie to przejdzie pierwszą rundę. Jeśli
dopisze jej szczęście, to może i nawet drugą. Ale nie więcej.
Możliwe, że gdy to czytasz, wiesz już, jaki miał
przebieg tegoroczny turniej. Jeśli miałem rację to możesz zacząć
rozpowiadać, że jestem wybitnym teoretykiem tenisa. A jeśli nie… to z
czystym sumieniem zwalam wszystko na to, że sport jest taki piękny, dlatego,
że jest nieprzewidywalny:)
:: Jędrzej
IV Śniady ::
|