#33



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: TDF: 7 TRIUMF ARMSTRONGA :::

| Armstrong na podium.. ostatni raz |

Tegoroczna edycja Tour de France, była wyjątkowa - gdyż po raz ostatni w "Wielkiej Pętli" udział wziął Lance Armstrong, kolarz wybitny, który przez ostatnie siedem lat wygrywał ten największy wyścig świata! Amerykanin wygrywając w roku ubiegłym po raz szósty, a w tym po raz siódmy ustanowił niesamowity rekord, który z pewnością na kilkanaście lat pozostanie niezagrożony. Zapraszam do przeczytania obszernej relacji z tego pożegnalnego dla Lance'a wyścigu..  

Etap 1
Amerykanin David Zabriskie (Team CSC), został zwycięzcą indywidualnej jazdy na czas i pierwszym liderem wyścigu. Ludovic Turpin (Ag2r-Prevoyance) wyruszając o 15.40 na trasę czasówki rozpoczął rywalizację o zwycięstwo w 92. Tour de France. Kolarze mieli do pokonania 19 km, pomiędzy Fromentine, a wyspą Noirmoutier połączoną Passage du Gois. Jednym z pierwszych, którzy pojawili się na szosie był Zabriskie. Amerykanin, który w tym roku wygrał już jazdę na czas podczas Giro d'Italia, pojechał znakomicie nie dając najmniejszych szans konkurencji, z wyjątkiem Lance Armstronga (Discovery Channel). Amerykanin, który jedzie po siódme zwycięstwo w Wielkiej Pętli, stracił do swojego rodaka zaledwie 2 sekundy, a co ważniejsze uzyskał ogromną przewagę psychologiczną nad Janem Ullrichem (T-Mobile), którego wyprzedził na trasie! Niemiec wykręcił dopiero dwunasty czas, o 1.08 słabszy od Zabriskie. Znacznie lepiej spisał się natomiast jego kolega z grupy, Kazach Alexander Vinokourov, który przyjechał z trzecim wynikiem, jednak aż o 51 sekund słabszym od Armstronga. "Boss" już rządzi, ale do mety jeszcze bardzo daleko.

Etap 2
Belg Tom Boonen (Quick Step), po finiszu z peletonu, wygrał drugi etap wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin David Zabriskie (Team CSC). Trzy lotne (17,5 km; 69,5 km, 150 km) i jedna górska premia Col du lac de la Vouraie (kat. 4; 165 km; 0.9 km przy 3.4 %), czekały na trasie drugiego odcinka Wielkiej Pętli. Pogoda sprzyjała kolarzom, słońce i niewielki wiatr, zachęcały do jazdy. Po pierwszej lotnej premii, którą wygrał Robert Hunter (Phonak), od peletonu oderwała się czwórka kolarzy: David Canada (Saunier Duval-Prodir), Laszlo Bodrogi (Credit Agricole), Thomas Voeckler (Bouygues Telecom) i Sylvain Calzati (Ag2r-Prevoyance). W połowie dystansu ich przewaga przekroczyła 4 minuty, ale kiedy w pogoni drużynę CSC zaczęła wspierać ekipa Quick Step różnica zaczęła maleć. Dwie kolejne lotne premii trafiły do Węgra Bodrogi, natomiast górska do Voecklera. Z przodu pozostali Calzati, Voeckler i Canada, peleton oczywiście nie odpuścił, doganiając trójkę 6 km przed metą. Chwilę po tym odskoczył Walter Bénéteau (Bouygues Telecom), ale kolarze Française Des Jeux szybko dociągnęli do niego zasadniczą grupę. Swojej szansy spróbował jeszcze Constantino Zaballa (Saunier Duval), również bezskutecznie. Na finiszu na prowadzenie wyszedł Robbie McEwen (Davitamon), jednak Australijczyk zrobił to zbyt wcześnie. Został minięty przez Toma Boonena i w ostatniej chwili przez Thora Hushovda (Credit Agricole).  

Etap 3
Belg Tom Boonen (Quick Step), po finiszu z peletonu, wygrał trzeci etap wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin David Zabriskie (Team CSC). Ponad 200 km, z trzema lotnymi (29 km, 79 km i 137 km) i trzema górskimi 4. kat (22 km; 161,5 km i 179,5 km) premiami, czekały na trasie trzeciego odcinka Wielkiej Pętli. Po kilku nieudanych akcjach, tuż przed pierwszą lotną premią, zaatakowała trójka zawodników: Erik Dekker (Rabobank), Nicolas Portal (AG2R) i Rubens Bertogliati (Saunier Duval). Za setnym kilometrze przewaga uciekinierów sięgnęła 5 minut 40 sekund, ale od tego momentu zaczęła już maleć. Tempo podkręciła ekipa Bouygues Telecom, ponieważ zbliżały się dwie górskie premie, i bała się straty koszulki w grochy przez Thomasa Voecklera. Zrobiła to jednak zbyt późno. Szansę wykorzystał Dekker, obejmując pozycję najlepszego górala. Szans na powodzenie całej akcji trójka nie miała wielkich, od czołówki odpadł Bertogliati, peleton ostatecznie doszedł pozostałych dwóch śmiałków niespełna 3 kilometry przed metą. Ostatnie 2900 metrów prowadziło długą, szeroką, prostą znaną z klasyku Paris-Tours. Jaan Kirsipuu, próbował rozprowadzić tam Thor Hushovda (obaj Credit Agricole), ale zrobił to zbyt wcześnie i Norweg przestał się liczyć. Najlepiej finisz znów rozegrał Tom Boonem wygrywając nad resztą rywali o ponad długość roweru. Trzeci linię mety minął Australijczyk Robbie McEwen (Davitamon), jednak decyzją jury został przesunięty na koniec peletonu za niebezpieczną jazdę - na ostatnich metrach niemal położył się na swoim rodaku Stuarcie O'Gradym (Cofidis).

Etap 4
Amerykańska grupa Discovery Channel wygrała drużynową jazdę na czas, wyprowadzając na pozycję lidera Lance'a Armstronga. O 14.20 Euskaltel-Euskadi, jako pierwsza ekipa, wyruszyła na trasę drużynowej jazdy na czas. Kolejne zespoły startowały w 5-minutowych odstępach, by po przeszło godzinie meldować się na mecie. Pogoda sprzyjała rywalizacji, temperatura około 21 stopni przy wietrze 20 km/h. Organizatorzy Wielkiej Pętli utrzymali wprowadzone w zeszłym roku zasady, według których zawodnikom drużyny z drugim wynikiem dopisywano w klasyfikacji generalnej maksymalnie 20 sekundową stratę, następnej 30 sekundową, i tak dalej, kolarze ostatniego zespołu mogli stracić nie więcej jak 3 minuty, niezależnie od uzyskanego realnego wyniku. Po pokonaniu 25 km najlepszy czas zmierzono Team CSC, które o 6 sekund wyprzedzało nadspodziewanie dobrze jadący Liberty Seguros oraz o 15 sekund zespoły T-Mobile i faworyzowany Discovery Channel. Następne 20 km (45.8 km) to nadal prowadzenie CSC, ale ekipa Lance Armstronga zbliżyła się na 6 sekund. Dalej dobrze radziło sobie T-Mobile, jedynie o 7 sekund wolniej jadące od CSC i Liberty Seguros - o 20 sekund. Ostatni punkt pomiaru czasu (61.5 km) i team Bjarne Riisa ciągle prowadził, o 2 sekundy nad coraz bardziej rozpędzonym Discovery, powiększył natomiast różnicę do 26 sekund nad T-Mobile. Ostatnie drużyny dojeżdżały na metę, wszyscy czekali już tylko na CSC, które ostatnie wyruszyło na trasę. Kiedy do końca pozostawało niespełna 2 km, niespodziewanie równowagę stracił dotychczasowy lider David Zabriskie. Amerykanin upadł, doznając nieprzyjemnych potłuczeń i otarć. Koledzy już nie mogli na niego czekać i w ten dramatyczny sposób pożegnał się z żółtą koszulką. Incydent na pewno nie pozostał bez wpływu na ekipę CSC, która ostatecznie straciła do Discovery Channel niespełna dwie sekundy, przegrywając w ten sposób etap. Na prowadzenie w klasyfikacji generalnej wysunął się Lance Armstrong, który powiększył swoją przewagę nad najgroźniejszymi rywalami.

Etap 5
Australijczyk Robbie McEwen (Aus) Davitamon-Lotto, po finiszu z peletonu, wygrał piąty etap wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Trzy lotne (20 km; 80,5 km, 135 km) i jedna górska premia, Col de Bellevue - (kat. 4; 109.5 km; 1.0 km przy 4.2 %), znalazły się na trasie piątego odcinka Wielkiej Pętli. Przed startem nastąpiło małe zamieszanie za sprawą Lance Armstronga. Amerykanin nie zamierzał założyć żółtej koszulki lidera, chcąc w ten sposób uhonorować Davida Zabriskie (Team CSC), który pechowo, po upadku, stracił dzień wcześniej "maillot jaune", jednak organizatorzy nie pozwolili na taki gest. Zatrzymali peleton na starcie i po krótkich negocjacjach "Boss" wycofał się ze swojego zamiaru. Po przejechaniu pierwszej lotnej premii, na której zwyciężył Tom Boonen (Quick Step), około 28 km od peletonu oderwał się Juan Antonio Flecha (Fassa Bortolo). Hiszpański zawodnik długo nie mógł wypracować większej przewagi, w końcu jednak sięgnęła ona 2 minut (57 km). Minutę mniej traciła wówczas kontratakująca trójka: Kjell Carlstrom (Liquigas), Laszlo Bodrogi (Crédit Agricole), Salvatore Commesso (Lampre). Wkrótce doszła ona Fleche. 63 km przed metą czwórka miała w zapasie 3.13, niespełna 50 km do końca - 2.02. Tempo pogoni regulowała ekipa Quick Step, pracująca dla Toma Boonena, ostatecznie dochodząc śmiałków na 10 km przed finiszem. Tam za rozprowadzanie Baden Cooke zabrał się zespół Francaise des Jeux. Trochę dalej do sprintu przygotowywał się Boonen, za którym usadowił się McEwen. W końcu Belg ruszył, minął kolarzy FDJ, którzy całkowicie się pogubili, ale szybszym tym razem okazał się być Australijczyk, wyprzedzając Boonena o pół koła.

Etap 6
Włoch Lorenzo Bernucci (Fassa Bortolo), po akcji na ostatnich kilometrach, został zwycięzcą szóstego etapu wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Trzy lotne premie (56 km, 144.5 km, 169,5 km) oraz cztery górskie 4. kat.: Col de Joinville (83.5 km; 1.2 km przy 4.5 %), Col de Brouthieres (104 km; 1.8 km przy 4.8 %), Col de Montigny (141 km; 1.4 km przy 5.2 %) i Col de Maron (185.5 km; 3.2 km przy 5.2 %) znalazły się na trasie szóstego etapu. Pogoda nieciekawa, padający deszcz dodatkowo utrudniał zawody. Po kilku nieudanych atakach, około 25 km, przewagę zaczął zyskiwać Christophe Mengin (Française Des Jeux). Do francuskiego kolarza 10 km dalej zdołał dojechać Mauro Gerosa (Liquigas), a następnie Karsten Kroon (Rabobank) z Jaanem Kirsipuu (Credit Agricole) i Stephanem Auge (Cofidis). Powstała grupka szybko zaczęła zyskiwać przewagę, na 89 km wynosiła ona już 8.35. W takiej sytuacji w peletonie do roboty zabrały się ekipy Quick Step i Davitamon, rozpoczynając odrabianie strat. Na górskich premiach punktował Kroon. Holender zyskał w sumie 7 punktów, zdobywając dla siebie koszulkę w czerwone grochy. Tuż przed ostatnim podjazdem, Col de Maron (185.5 km; 3.2 km przy 5.2 %), śmiałkom pozostało w zapasie 1.22. Atak po zwycięstwo rozpoczął tam Mengin, który wyszedł na samotne prowadzenie. Zasadnicza grupa jednak nie odpuszczała, dość ciężki podjazd okazał się za trudny dla wielu kolarzy, tym bardziej, że tempo zaczęła na nim narzucać ekipa CSC. Mengin nie dawał za wygraną, ostatnie 10 km, rozpoczął z przewagą 25 sekund. Na szybkich, szczególnie niebezpiecznych przy padającym deszczu, zjazdach, mocno ryzykując, cały czas utrzymywał się z przodu. Kontratakował Dario Cioni (Liquigas), ale jego kilkukilometrowa pogoń nie przyniosła rezultatu. Natomiast 2 kilometry przed metą przyspieszył Alexandre Vinokourov (T-Mobile), za którym znalazł się Lorenzo Bernucci (Fassa Bortolo). Para ta dojechała do Francuza, który wjeżdżając w ostatni zakręt przewrócił się. Vinokourov by nie stracić równowagi musiał zwolnić, zdejmując nogi z pedałów, co wykorzystał Bernucci, mijając rywali na pełnej szybkości. Los Mengina podzieliło kilkunastu pierwszych zawodników w peletonie, który tracił już zaledwie kilka sekund, wywracając się w tym samym miejscu i blokując resztę rozpędzonej grupy. Z przodu 26-letni Bernucci wykorzystał swoją szansę, odnosząc pierwsze w zawodowej karierze zwycięstwo, drugi linię mety minął rozczarowany Vinokourov, ale awansował na 3. pozycję w klasyfikacji generalnej.

Etap 7
Australijczyk Robbie McEwen (Davitamon-Lotto), po finiszu z peletonu, wygrał siódmy etap wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel).
Peleton kierował się ku niemieckiej granicy, pokonując dwie górskie Col de la Chipotte (kat. 4; 45 km; 1.9 km przy 4.3 %) i Col du Hantz (kat. 3; 74 km, 3.5 km przy 5 %) oraz trzy lotnie premie (32,5 km, 146.5 km, 197,5 km). Po kilku nieudanych próbach zawiązania akcji, po punkty na pierwszej górskiej premii zaatakował Fabian Wegmann (Gerolsteiner), za którym znalazł się Robbie McEwen (Davitamon). Dwójka kolarzy zaczęła zyskiwać przewagę, ale Australijczyk wkrótce zrezygnował i powrócił na swoje miejsce w peletonie. Wegemann niezrażony tym faktem zyskiwał, po pokonaniu Col du Hantz (gdzie zapewnił sobie koszulkę najlepszego górala) miał w zapasie 7.45. Różnica to rosła, to nieznacznie malała, maksimum wyniosła 8.35 na 116 km. Na czoło peletonu wyszyły w końcu ekipy sprinterów, zastępując Discovery Channel, co okazała się wyrokiem dla Niemca, który ostatecznie został doścignięty niewiele ponad 20 km do mety. Po raz kolejny doszło do finiszu całej grupy. Na długiej szerokiej prostej tym razem nie Tom Boonen, ale Szwed Magnus Backstedt (Liquigas) okazał się najgroźniejszym rywalem dla Robbie McEwena, nie na tyle jednak, by pokonać Australijczyka.

Etap 8
Holender Pieter Weening (Rabobank), po ataku na ostatnim wzniesieniu, wygrał ósmy etap wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Tuż po starcie zaatakował Jorg Ludewig (Domina Vacanze), do którego dołączył Rubens Bertogliati (Saunier Duval). Na pierwszych 50 km znajdowały się cztery premie górskie 3. kategorii, które determinowały wydarzenia w początkowej fazie etapu. Pierwszy podjazd Col de Dobel (kat. 3; 14,5 km; 5.9 km przy 5.9 %) okazał się za trudny dla uciekającej dwójki, wygrał ją Michael Rasmussen (Rabobank), za którym goniła czwórka: Jens Voigt (CSC), George Hincapie (Discovery), Sandy Casar (FDJ) i Andrey Kashechkin (Credit Agricol). Na drugie wzniesienie, Col de Bad-Herrenalb (kat. 3; 27 km; 3.9 km przy 4.3 %), Holender również wspiął się pierwszy, zanim dał się dogonić goniącej grupie. Dwie kolejne górki: Col de Nachtigal (kat. 3; 38,5 km; 3.8 km przy 5.8 %) i Col de Zimmerplatz (kat. 3; 48 km; 1.9 km przy 6.7 %), jadąca na czele piątka pokonała o 1.43 nad peletonem, w którym niestrudzenie goniła ekipa T-Mobile. W zaistniałej sytuacji, za pierwszą lotną premią (64,5 km), harcownicy zrezygnowali z dalszej walki, jedynie Sandy Casar postanowił uciekać dalej. Wkrótce dołączyli do niego Nicki Sørensen (CSC) i Fabian Cancellara (Fassa Bortolo), a następnie Thor Hushovd (Credit Agricol). Norweg, walczący o zieloną koszulkę, miał szansę ją zdobyć, gdyby wygrał dwie kolejne lotne premie. Peleton, za sprawą ekipy Davitamon, pozwolił czwórce dojechać tylko do pierwszej z nich (125,5 km). Zaraz za nią kolejna akcja została zlikwidowana, jedynie Sørensen pozostał z przodu, przy którym znaleźli się Pieter Weening (Rabobank), Salvatore Commesso (Lampre), Cédric Vasseur (Cofidis), Ronny Scholz (Gerosteiner), Nicolas Jalabert (Phonak) i Juan Antonio Flecha (Fassa Bortolo). Zasadnicza grupa wyraźnie zwolniła, dzięki czemu ucieczka błyskawicznie zyskała ponad 4 minuty przewagi, a trzecią lotną premię (162 km) minęła o 6.08 wcześniej. Do pracy zabrała się ekipa Liquigas, wspierana przez Illes Balears. Przed decydującym podjazdem, Col de la Schlucht (kat. 2; 216 km; 16.8 km przy 4.4 %), różnica zmalała do 2.20. Na podjeździe z czołówki zaatakował Weening. Holender zgubił rywali z ucieczki i niewiele tracił do goniącego peletonu. A z tego ostatniego w końcu przyspieszył Alexander Winokourow (T-Mobile), następnie Christophe Moreau (Credit Agricol). Za tą dwójką pociągnęli Lance Armstrong, Jan Ullrich (T-Mobile) i Alejandro Valverde (Illes Balears). Szły kolejne ataki: Valverde, po nim Denis Menchov (Rabobank) i Andreas Klöden (T-Mobile), któremu udało się odjechać i dosłownie na linii górskiej premii minąć Weeninga. Grupa nie traciła wiele, około 10 sekund, nie było jednak już w niej żadnego kolarza Discovery Channel do pomocy Armstrongowi. Po zjazdach, 3 km przed metą, dwójka miała w zapasie 28 sekund i mniej więcej z taką różnicą wjechali na ostatnie 1000 metrów. Weening cały czas jechał za Klödenem i dopiero kiedy Niemiec zaczął finiszować, przyspieszył, o milimetry pokonując rywala.

Etap 9
Duńczyk Michael Rasmussen (Rabobank), po samotnym ataku, został zwycięzcą 9. etapu wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej objął Niemiec Jens Voigt (Team CSC). Podobnie jak w sobotę początkowe kilometry to seria podjazdów 3. kat. Pod pierwszy z nich, Col de Grosse Pierre (kat. 3; 6,5 km; 955 m npm; 3,1 km przy 6,4 %), zaatakował lider klasyfikacji górskiej Michael Rasmussen (Rabobank). W peletonie nie było spokoju, odskakiwali kolejni kolarze, nie brakowało również upadków, który m. in. przydarzył się Janowi Ullrichowi (T-Mobile). Na drugiej górskiej premii, Col des Feignes (kat. 3; 22 km; 9 km przy 2,9 %), do Holendra dołączył Dario Cioni (Liquigas). Tempa nie wytrzymali tam David Zabriskie (CSC) i Igor Gonzalez de Galdeano (Liberty Seguros), którzy odczuwali skutki upadków na wcześniejszych etapach. Obaj zrezygnowali z dalszej jazdy. Kontratakowała szóstka kolarzy: Jens Voigt (CSC), Alexandre Moos (Phonak), Christophe Moreau (CA), Angel Vicioso (Liberty), Xabier Zandio (Illes Balears) i Inigo Landaluze (Euskaltel), która na szczycie traciła 2.08, zasadnicza grupa - 2.33. Trzecie wzniesienie, Col de Bramont (kat. 3; 32,5 km; 956 m; 3,4 km przy 6,5 %), nie zmieniło zasadniczo sytuacji, szóstka do liderów miała stratę 2.07, prowadzony przez Discovery Channel peleton - 4.25. Po krótkich zjazdach czekał długi podjazd 2. kat. Le Grand Ballon (kat. 2; 64 km; 1338 m; 21,9 km przy 3,6 %). Rassmusen z Cionim zwiększyli na nim przewagę nad szóstką do 2.21, nad zasadniczą grupą do 7.53. W strefie bufetu (84 km) przewrócił się Jose Angel Gomez Marchante (Saunier Duval). Z płaczem, trzymając się za ramię, młody Hiszpan musiał pożegnać się z nadziejami na tegoroczny wyścig. Kolejne wzniesienie, Col de Bussang (kat. 3; 98 km; 731 m; 6,2 km przy 4,5 %), okazało się za trudne dla Cioniego, który odpadł od Rasmussena. Na szczycie tracił już ponad minutę, szóstka - 3.18, peleton - 9.33. Wkrótce rozpoczęła się ostatnia wspinaczka, 1. kat., Le Ballon d'Alsace (kat.1; 115 km; 1171 m; 9,1 km przy 6,8 %). Duńczyk bez oznak większego zmęczenia brnął do przodu, cały czas powiększając swoją przewagę nad wszystkimi rywalami. Linię górskiej premii przejechał o 4.20 przed Moreau i Voigtem i o 9.24 przed peletonem. Do mety pozostawało 56 km zjazdów i płaskiego terenu. Rasmussen bez problemu obronił swoją przewagę, tym bardziej, że w goniącej dwójce defekty przytrafił się Voigtowi. Niemiec, który finiszował trzeci, też osiągnął swój cel, odrobił minutową stratę do Lance Armstronga, zostając nowym liderem wyścigu.

Etap 10
Hiszpan Alejandro Valverde (Illes Balears-Caisse d'Epargne) wygrał pierwszy alpejski etap z podjazdem do Courchevel. Na pozycję lidera powrócił drugi na mecie Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Tuż po starcie i przejechaniu przez rolniczą blokadę protestującą przeciwko sprowadzeniu wilków do Sabaudii, od peletonu oderwało się siedmiu zawodników: Joost Posthuma (Rabobank), Laurent Brochard (Bouygues), Yuri Krivstov (Ag2r), Iñaki Isasi (Euskaltel), Gianluca Bortolami (Lampre), Mauro Facci (Fassa) i Luís Sanchez (Liberty Seguros). Ucieczka błyskawicznie zyskała znaczną przewagę, która na 47 km sięgnęła 10.40. Tempo pogoni zaczęła wyznaczać ekipa wicelidera Christophe Moreau - Credit Agricol, zmniejszając stratę przed pierwszym z dwóch podjazdów, Cormet de Roselend (kat 1; 107 km; 1968 m; 20,1 km przy 6 %) do 8.30. Kilka niezbyt mocnych ataków, sprawiło że od zasadniczej grupy odstawać zaczął Iban Mayo (Euskaltel), a następnie lider Jens Voigt (CSC). Czołówka też powoli szczuplała, nie wytrzymali Isasi i Bortolami. Na czele peletonu pojawiły się koszulki Discovery Channel, zmniejszając na szczycie stratę do 3.45. 25 sekund szybciej górską premię minęli Jorg Jaksche (Liberty Seguros) i Oscar Pereiro Sio (Phonak). Długie zjazdy do finałowego wzniesienia Montée de Courchevel (kat. 1; 2004 m; 22,2 km przy 6,2 %) próbował wykorzystać Brochard wychodząc na moment na samotne prowadzenie, ale po lotnej premii (127 km), dojechał do niego Sanchez, następnie pozostali rywale z ucieczki wraz z Jaksche i Pereiro. Peleton, powracając do swoich normalnych rozmiarów, rozpoczynał wspinaczkę na metę ze stratą 2.40. Z przodu szybko pozostali tylko Jaksche z Pereiro. Z tyłu kolejno odpadali Voigt, Mayo, Georg Totschnig (Gerolsteiner), Bradley McGee (Française Des Jeux), Denis Menchov (Rabobank), Roberto Heras (Liberty Seguros), Joseba Beloki (Liberty Seguros). Drużyna Discovery Channel narzucała mocne tempo, a do mety pozostawało 15 km. Jaksche wyszedł na samotne prowadzenie. Z grupy lidera pierwszy próbował zaatakować Carlos Sastre (CSC), co spowodowało wzmocnienie tempa przez Discovery i odpadnięcie m. in. Vladimira Karpetsa (Illes Balears), Christophe Moreau (Credit Agricole) i Santiago Botero (Phonak). W grupie pozostało 16 kolarzy. 12 km przed końcem do pomocy Armstrongowi pozostał tylko Yaroslav Popovych (Discovery Channel), który wcześniej leżał w kraksie. Z tyłu pozostał Alexandre Vinokourov (T-Mobile). W końcu przyspieszył Armstrong. Pozostali przy nim Ivan Basso (CSC), Michael Rasmussen (Rabobank), Alejandro Valverde (Illes Balears), Francisco Mancebo (Illes Balears) i Cadel Evans (Davitamon). Grupka ta minęła Jaksche. Evans zaczął tracić, natomiast na moment dołączył Levi Leipheimer (Gerolsteiner). Armstrong zachęcał rywali do narzucania tempa, co zrobił Rasmussen i dwójka Illes Balears. Jan Ullrich (T-Mobile) tracił 53 sekundy, odpadł Basso. Do mety pozostawało jeszcze 8 km. Ostatnie kilometry nic nie zmieniły w sytuacji. Czwórka razem dojechała do finiszowych metrów. 450 metrów przed metą przyspieszył Armstrong, utrzymał się za nim Alejandro Valverde, który w odpowiednim momencie minął Amerykanina, zwyciężając na 10. etapie.

Etap 11
Kazach Alexandre Vinokourov (T-Mobile) został zwycięzcą 11. etapu wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Pierwszy fragment 11. odcinka Wielkiej Pętli wiódł w dół z Les Allues. Nieszczęśliwie wywrócił się tam lider klasyfikacji punktowej, Tom Boonen (Quick Step), raniąc sobie nogę. Belg dołączył do peletonu, w którym nie było wicelidera tej samej klasyfikacji Thor Hushovda (Credit Agricol), który zaatakował wspólnie z Samuelem Dumoulin (Ag2r). Wkrótce rozpoczął się pierwszy z trzech podjazdów, Col de la Madeleine (kat. HC; 55 km; 2000 m; 25,4 km przy 6,1 %), który uciekająca dwójka rozpoczęła z 6 minutową przewagą. Na czele pozostał tylko Hushovd, natomiast z tyłu odskoczyli: Oscar Pereiro (Phonak) i Pietro Caucchioli (Credit Agricol), do których dojechali następnie Alexandre Vinokourov (T-Mobile), Santiago Botero (Phonak), Francisco Mancebo (Illes Balears), Chris Horner (Saunier Duval), Egoi Martinez (Euskaltel) i Roberto Heras (Liberty Seguros). Wczorajszy zwycięzca, Alejandro Valverde (Illes Balears), szukał pomocy na jakąś dolegliwość u lekarza wyścigu, natomiast z kontratakującej grupki odpadł Heras. A ta szybko minęła Hushovda, wychodząc na prowadzenie. Po Herasie odpadli z niej Mancebo i Horner, a następnie Martinez. Mijając przełęcz, pozostała z przodu trójka (Pereiro, Vinokourov, Botero) miała w zapasie 50 sekund. Na zakręcie nie wyrobił się Pereiro, ale zdołał dołączyć do ucieczki, do której powrócił również Martinez. Czwórka u stóp Col du Telegraphe (kat. 1; 110 km; 1566 m; 12 km przy 6,7 %) wypracowała 2 minuty przewagi. Znów odpadł Martinez, po nim Botero. Tempo jednak nie mogło być mocne, ponieważ Kolumbijczyk ponownie dołączył do liderów i nawet zwyciężył na tej premii. Prowadzony cały czas przez Discovery Channel peleton tracił 3 minuty. Po krótkim zjeździe rozpoczęła się wspinaczka na najwyższą przełęcz tegorocznego wyścigu, Col du Galibier (kat. HC; 133 km; 2645 m; 17,5 km przy 6,9 %). Przewaga wzrosła do 3.30, następnie zaczęła się zmniejszać. Vinokourov został samotnie na czele. W zasadniczej grupie panował pełen spokój, jeżeli nie liczyć odpadających od niej kolejnych zawodników. Po przejechaniu premii, z której do mety pozostawało 40 km, Botero tracił do Kazacha 40 sekund, peleton o 2 minuty więcej. Na zjeździe Kolumbijczyk błyskawicznie odrobił dystans do Vinokourova. Discovery Channel również zrobiło wszystko by zbliżyć lidera wyścigu do uciekinierów, ale nie było już zdolne ich dogonić. Finisz po swojej myśli rozegrał zawodnik z Kazachstanu, który był wyraźnie szybszy od zawodnika z Kolumbii.

Etap 12
Francuz David Moncoutié (Cofidis), po udanej ucieczce wygrał 12. etap wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel).
Kolarze wystartowali planowo przy pięknej pogodzie. Słońce zaszło jednak dla Toma Boonena (Quick Step), który nie pojawił się na starcie w efekcie urazów, których doznał na etapie do Courchevel. Oznacza to, że kolejnym posiadaczem zielonej koszulki stał się Norweg Thor Hushovd z Credit Agricole. Natychmiast po starcie zaatakował Stephane Auge (Cofidis) jako zwiastun francuskich ambicji zwycięstwa w dniu narodowego święta. Jego prowadzenie nie trwało jednak długo i po nim szczęścia próbowali inni, między innymi na 28 km Thomas Voeckler (Bouygues), który zapadł nam w pamięci po ubiegłorocznym TdF. Na 40 km urwało się z peletonu trzech kolarzy: Giuseppe Guerini (T-Mobile), Alberto Contador (Liberty Seguros) i "szybki jak strzała" Juan Antonio Flecha (Fassa Bortolo). Już po czterech kilometrach do trójki tej dołączyli: Christophe Brandt (Davitamon-Lotto), Sylvain Chavanel (Cofidis), Patrik Sinkewitz (Quick Step), Laurent Lefevre, Thomas Voeckler (obydwaj Bouygues) i Sandy Casar (Française Des Jeux). Ta dziewięcioosobowa grupa uzyskała początkowo 18 sekundową przewagę. Wśród uciekinierów najlepsze miejsce po 11 etapach zajmuje Giuseppe Guerini - 24 pozycja ze stratą 12'19''. Na 58 km ucieczka zostaje zlikwidowana z wyjątkiem dwóch kolarzy, którzy pomiędzy sobą rozgrywają pierwszą górską premię w Côte des Demoiselles-Coiffées. Zgodnie z oczekiwaniami premię 3 kat. wygrywa Flecha przed Casarem. Zaraz potem zostają wchłonięci przez peleton na czele którego tradycyjnie jadą kolarze Discovery. Na 60 km w peletonie poważną kraksę ma Manuel Beltran (Discovery). Pomimo tego wsiada na rower i kontynuuje jazdę. W tym samym czasie z peletonu usiłują urwać się różni kolarze; między innymi udaje się to Martinezowi (Euskaltel-Euskadi) i Boogerdowi (Rabobank), którzy jadą przez pewien czas z 10 sekundową przewagą. Beltran jedzie na końcu peletonu i co chwila korzysta z pomocy lekarza. Ponieważ nikt nie pozostaje mu do pomocy, rodzi to podejrzenie, że "został skazany" na wycofanie się przez swojego dyrektora sportowego. W rzeczy samej ma to miejsce po kilkunastu kilometrach. To pierwsza istotna strata drużyny Discovery w tegorocznym TdF. Na 75 km tworzy się kolejna, tym razem spora grupa uciekinierów. Tworzą ją: Stephan Schreck (T-Mobile), Giovanni Lombardi (CSC), Jose Luis Arrieta (Illes Baleares), Axel Merckx (Davitamon), Massimo Giunti (Fassa Bortolo), Juan Manuel Garate (Saunier Duval), Angel Vicioso (Liberty Seguros), Patrice Halgand (Credit Agricole), Franco Pellizotti (Liquigas), David Moncoutié (Cofidis), Sandy Casar (Française Des Jeux). Najlepszy czas spośród wszystkich uciekinierów w klasyfikacji GC ma Casar - 17'29'', co rodzi podejrzenie, że ucieczka uzyskała pełne "błogosławieństwo" bossa Armstronga. 25 sekund za uciekinierami, ale jeszcze przed peletonem jadą Thor Hushovd (Credit Agricole) i Stuart O'Grady (Cofidis). Peleton traci już sporo, bo niemal 2 minuty. Drugą premię górską, tym razem 2 kat. w Col Saint-Jean na 88 km wygrywa Garate przed Casarem. Na 115 km w Col de Labouret znajduje się następna premia górska, zaledwie 4 kat. Pierwsi przejeżdżają ją: Garate, Merckx i Arrieta. W tym samym miejscu różnica czasu mierzona względem peletonu wynosi już 4'16". W czasie wspinaczki na czwartą górską premię na Col du Corobin (2 kat., 156 km) zaczyna atakować David Moncoutié. Kontratakuje Merckx wspierany następnie przez Halganda i Vicioso. Nic to jednak nie daje i na samym szczycie Moncoutié ma już 40 sekundową przewagę nad ścigającymi go kolarzami i sporo ponad 7 minutową nad peletonem. Merckx nie daje za wygraną i usiłuje dopaść Moncoutié wspomagany przez naszego dobrego znajomego z TdP, Franco Pelizotti'ego. Jest już jednak za późno. David Moncoutié zostaje francuskim zwycięzcą 12 etapu Wyścigu Dookoła Francji w dniu francuskiego święta narodowego. Czyż można było lepiej je uczcić?  

Etap 13
Australijczyk Robbie McEwen (Davitamon-Lotto), po finiszu z peletonu, wygrał trzynasty etap wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel).. Jeszcze przed pierwszą lotną premią (22 km) uciekła piątka zawodników: Thomas Voeckler (Bouygues), Chris Horner (Saunier Duval), Juan Antonio Flecha (Fassa Bortolo), Carlos Da Cruz (Francaise des Jeux) i Ludovic Turpin (Ag2r). Ucieczka szybko zyskała znaczną przewagę, na 54 km wynosiła ona już 9 minut. Do pracy zabrały się ekipy Lampre i przede wszystkim Davitamon redukując stratę. Swój dramat przeżywał lider klasyfikacji młodzieżowej Alejandro Valverde (Illes Balears), który z powodu bólu kolana musiał zrezygnować z dalszej jazdy. Wielka szkoda i strata dla całego wyścigu. Na drugiej lotnej premii (96 km) peleton jechał niecałe 4 minuty za harcownikami i cały czas zmniejszał dystans. 15 km przed metą, kiedy strata wynosiła mniej niż pół minuty, zaatakował Sylvain Chavanel (Cofidis) i po chwili dołączył do uciekinierów. 5 km dalej Francuz jeszcze raz skoczył do przodu, wychodząc na prowadzenie wspólnie z Hornerem, któremu jeszcze starczyło sił by utrzymać się za zawodnikiem Cofidisu. Dwójka jechała z przewagą dwudziestu, później kilkunastu sekund, na czele zasadniczej grupy nie było już kolarzy Davitamon, którzy zmęczeni kilkugodzinną pogonią, pozostawali z tyłu. Ucieczka miała realne szanse powodzenia, Chavanel z Hornerem wjechali w ostatni zakręt, ale zamiast pędzić z całych sił do mety, jeden oglądał się na drugiego i do tyłu. Skończyło się tym, że rozpędzony peleton błyskawicznie ich minął na ostatnich metrach, a sprinterski finisz zdecydowanie wygrał, już po raz trzeci w tym wyścigu, Robbie McEwen.

Etap 14
Austriak Georg Totschnig (Gerolsteiner), po samotnej jeździe, triumfował na 14. etapie wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał drugi na mecie Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Pierwszy z trzech odcinków w Pirenejach. Żar lejący się z nieba stanowił nie mniejsze wyzwanie od czekających gór i dystansu. Około 7 km od peletonu oderwała się grupa zawodników, w której znaleźli się: Daniele Nardello (T-Mobile Team), Alexandre Moos (Phonak Hearing Systems), Juan Manuel Garate (Saunier Duval-Prodir), Stefano Garzelli (Liquigas-Bianchi), Walter Bénéteau (Bouygues Telecom), Georg Totschnig (Gerolsteiner), Carlos Da Cruz, Philippe Gilbert (Française Des Jeux), Andrei Grivko (Domina Vacanze) i Yuriy Krivtsov (Ag2r-Prevoyance). W klasyfikacji generalnej najwyżej z nich sklasyfikowany był Totschnig, który tracił do lidera 11.43, dlatego ekipa Discovery Channel "dała zgodę" na taką akcję. Różnica szybko rosła, przed serią trzech podjazdów 4 kat., Col de Villerouge (90,5 km), Col de Bedos (98,5 km) i Col des Fourches (104 km) przekroczyła 8 minut, a po ich pokonaniu wzrosła do 8.45. Kolejną górską premię, Col du Paradis (kat. 3; 115,5 km; 5,8 km przy 4,1 %), ucieczka przejechała o ponad 9 minut wcześniej, strefę bufetu (123 km) - 9.45. Długi dojazd do najtrudniejszego podjazdu na etapie, Port de Pailhcres (kat. HC; 191,1 km; 2001 m; 15,1 km przy 8,1 %), nie zmienił nic w sytuacji, tempo w peletonie zaczęli narzucać kolarze Euskaltel, ale różnica pozostała na tym samym poziomie. Z przodu trudy wzniesienia sprawiły, że na czele pozostali Garzelli z Totschnigiem i Bénéteau. Z tyłu znacznie przyspieszyła ekipa T-Mobile i w zasadniczej grupie pozostało około 10 zawodników. Zaatakował Alexandre Vinokourov (T-Mobile), następnie Ivan Basso (CSC). Dojechali do nich Jan Ullrich (T-Mobile), Floyd Landis (Phonak) i Andrei Kashechkin (Credit Agricole). Lance Armstrong przez moment został w drugiej grupie, ale bez problemu przeskoczył do przodu. W jego ślady poszli Michael Rasmussen (Rabobank), Francisco Mancebo (Illes Balears), Levi Leipheimer (Gerolsteiner), Cadel Evans (Davitamon) i Andreas Klöden (T-Mobile). Znów przyspieszył Basso. Utrzymali się przy nim Armstrong, Ullrich i Kashechkin. Za nimi jechali Landis, Evans i Leipheimer. Coraz dalej pozostawali Klöden, Rasmussen, Mancebo, a szczególnie Vinokourov. Włoch z ekipy CSC przejął na swoje barki zwiększanie przewagi grupki lidera. Pomagał mu w tym odrodzony Ullrich, a w końcu i sam lider, jednak nie było to jakieś mocne tempo, dzięki czemu jeszcze raz dołączył tam Leipheimer. Tymczasem z przodu na samotne prowadzenie wyszedł Totschnig, do którego na szczycie Garzelli tracił 52 sekundy, Beneteau - 3.15, grupa Armstronga (Ullrich, Basso, Leipheimer, Landis) - 3.55, grupa Rasmussena (Mancebo, Evans, Klöden, Haimar Zubeldia) - 4.30, samotny Vinokourov - 4.45. Po 20 km zjazdach rozpoczął się finałowy podjazd na Montée d'Ax-3 Domaines (kat. 1; 219,5 km; 1372 m; 7,9 km przy 8,3 %). Grupa Rasmussena dojechała do grupy Armstronga, podobnie jak Vinokourov. Kazach, kiedy tylko droga zaczęła piąć się w górę, przyspieszył pracując dla Ullricha. Po nim tempo narzucił Klöden. Zaatakował Basso, na co odpowiedzieli bez problemów Armstrong z Ullrichem. Trójka zaczęła zyskiwać przewagę, tym bardziej że Amerykanin zaczął narzucać tempo. Minęli Beneteau i Garzelliego, ale na Totschniga to było za mało. Austriak obronił swoją pozycję, po pięknej akcji triumfując na etapie Tour de France. Półtora kilometra przed metą Ullrich nie wytrzymał tempa Armstronga, który finiszował po drugie miejsce. Tuż za nim przyjechał Basso.

Etap 15
Amerykanin George Hincapie (Discovery Channel), triumfował na królewskim, piętnastym, etapie wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał jego rodak i kolega z grupy Lance Armstrong. Sześć górskich premii znalazło się na trasie 15. odcinka prowadzącego po Pirenejach: Col du Portet d'Aspet (kat. 2; 85 km; 1069 m; 5,9 km przy 6,9 %); Col de Menté (kat. 1; 100,5 km; 1349 m; 7 km przy 8,6 %); Col du Portillon (kat. 1; 137,5 km; 1320 m; 8,4 km przy 7,3 %); Col de Peyresourde (kat. 1; 162 km; 1569 m; 13 km przy 7 %); Col de Val Louron-Azet (kat. 1; 182,5 km; 1580 m; 7,4 km przy 8,3 %); Montee de Saint-Lary-Soulan (Pla-d'Adet) (kat. HC; finisz; 1669 m; 10,3 km przy 8,3 %). Od startu w peletonie nie było spokoju, próbowano zawiązywać akcje zaczepne, w końcu na 28 km, po ataku Michaela Boogerda (Rabobank) utworzyła się grupa, w której oprócz Holendra znaleźli się: George Hincapie (Discovery Channel), Oscar Sevilla (T-Mobile), Erik Dekker i Karsten Kroon (Rabobank), Oscar Pereiro Sio (Phonak), Rubens Bertogliati (Saunier Duval), Allan Davis (Liberty Seguros), Pietro Caucchioli (Credit Agricole), Laurent Brochard i Jérôme Pineau (Bouygues Telecom), Alessandro Bertolini (Domina Vacanze), Iker Camano (Euskaltel-Euskadi) oraz Mikel Astarloza (Ag2r). Czternastka kolarzy błyskawicznie zyskała znaczną przewagę, na 45 km już 7.20, a pierwsze wzniesienie, Col du Portet d'Aspet (kat. 2; 85 km), peleton minął spóźniony o 17.20. Sytuacja się nie zmieniała, ekipa Discovery Channel przyprowadziła zasadniczą grupę na drugą premię górską, Col de Menté (kat. 1; 100,5 km), ze stratą 18 minut. Przewaga ucieczki jeszcze wzrosła, dopiero gdy w wysiłku amerykańskiej drużyny ulżyła ekipa CSC, zaczęła maleć. Trzecia przełęcz, Col du Portillon (kat. 1; 137,5 km), okazała się za trudna dla Dekkera, Bertogliati, Pineau i Astarloza, którzy odpadli z czołówki. Zasadnicza grupa znacznie już się zmniejszyła, a jej strata wynosiła 16.15. Zespół CSC nogami Carlosa Sastre narzucał tempo na Col de Peyresourde (kat. 1; 162 km), odsiewając ziarno od plew. W końcu zmęczony Hiszpan został z tyłu, zostawiając siedemnastu najsilniejszych. Z przodu utrzymywali się Brochard, Caucchioli, Pereiro, Hincapie, Sevilla i Boogerd, przejeżdżając linię górskiej premii z przewagą 11.27. Na przedostatnim podjeździe, Col de Val Louron-Azet (kat. 1; 182,5 km; 1580 m; 7,4 km przy 8,3 %), najpierw Giuseppe Guerini, a następnie Alexandre Vinokourov (obaj T-Mobile) zaczęli pracować dla Jana Ullricha. Zaatakował Ivan Basso (CSC), do którego dołączył Lance Armstrong i z pewnym opóźnieniem Ullrich. Trójka zgodnie współpracując odjeżdżała grupce wicelidera - Michaela Rasmussena (Leipheimer, Landis, Vinokourov, Mancebo, Moreau, Mazzoleni, Piepoli), tracąc na szczycie do prowadzącej szóstki 7.40, Rasmussen - 8.45. Zbliżał się finałowy podjazd pod Montee de Saint-Lary-Soulan (Pla-d'Adet) (kat. HC; finisz; 1669 m; 10,3 km przy 8,3 %), gdzie przed 12 laty triumfował
Zenon Jaskuła przed Tonym Romingerem i Miguelem Indurainem. Z przodu, jeszcze na wypłaszczeniu, zaatakował Brochard, ale łatwo został doścignięty. Rozpoczęło się ostatnie 10 km. Walcząc o etapowe zwycięstwo odskoczył Sevilla, ale został skontrowany przez Pereiro Sio, za którym utrzymali się Boogerd i Hincapie. Z tyłu ponownie zaatakował Basso, zostawiając za sobą Ullricha. Niemiec jadąc swoim tempem, starał się ograniczyć stratę do Włocha i Armstronga. W końcu Pereiro pozostał tylko z Hincapie, dojeżdżając do ostatnich metrów. Na finiszu szybszy i mniej zmęczony Amerykanin łatwo ograł Hiszpana odnosząc etapowy sukces. Basso z Armstrongiem całkiem uciekli Ullrichowi, którego dopadł kryzys. Niemiec prowadzony przez Seville o mało nie został minięty przez Rasmussena.

Etap 16
Hiszpan Oscar Pereiro Sio (Phonak Hearing Systems), po udanej ucieczce, został zwycięzcą 16. etapu wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Po kilku zakończonych niepowodzeniem skokach, około 31 km, przewagę zaczęła zdobywać jedenastka zawodników: Xabier Zandio (Illes Balears-Caisse d'Epargne), Cadel Evans (Davitamon-Lotto), Fred Rodriguez (Davitamon-Lotto), Juan Antonio Flecha (Fassa Bortolo), Chris Horner (Saunier Duval-Prodir), Cédric Vasseur (Cofidis, Le Credit Par Telephone), Anthony Geslin (Bouygues Telecom), Jérôme Pineau (Bouygues Telecom), Philippe Gilbert (Française Des Jeux), Jörg Ludewig (Domina Vacanze) i Ludovic Turpin (Ag2r-Prevoyance). Najwyżej wśród nich sklasyfikowanym kolarzem był Cadel Evans tracący do lidera 12.57. Oznaczało to, że peleton nie mógł pozwolić sobie by całkowicie "odpuścić" taki odjazd. Pierwszy podjazd, Col d'Ichere (kat. 3; 50,5 km; 674 m; 4,4 km przy 6,2 %), czołówka pokonała o 3.30 szybciej od kontratakującego na tej górce Marcosa Serrano (Liberty Seguros) i o 5.10 od zasadniczej grupy. Drugie, dużo trudniejsze wzniesienie, Col de Marie-Blanque (kat. 1; 70,5 km; 1035 m; 9,3 km przy 7,7 %), przyniosło atak Aleksandre Vinokourova (T-Mobile). Do Kazacha dojechali Oscar Pereiro (Phonak), Levi Leipheimer (Gerolsteiner) i Andrei Kashechkin (Credit Agricole), ale po chwili ten ostatni cofnął się do lekarza wyścigu po tym jak został przypadkowo uderzony w nos przez kibica wymachującego gadżetem reklamowym. Tempo znacznie wzrosło i akcja Vinokourova został zneutralizowana. Za wygraną nie dawał jedynie Pereiro, za którym pojechał Eddy Mazzoleni (Lampre). Na szczycie prowadząca grupa wyprzedzała o 1.30 Sarrano, o 2.40 Pereiro z Mazzolenim i o 3.10 zasadniczą grupę, w której utrzymało się czternastu najlepszych zawodników. Dojazd do najtrudniejszego podjazdu na etapie, Col d'Aubisque (kat. HC; 108,5 km; 1677 m; 16,5 km przy 7 %), znów pozwolił powiększyć przewagę nad peletonem (6.23), powracającym do swoich zwykłych rozmiarów. Na przełęczy do Serrano dojechali Mazzoleni z Pereiro. Znów zaatakował Vinokourov, który tym razem został "odpuszczony". Odskakiwali następni kolarze, m. in. Roberto Heras (Liberty Seguros). Zespoły T-Mobile i CSC rozkręciły tempo, i w zasadniczej grupie pozostali: Armstrong, Landis, Rasmussen, Ullrich, Basso, Sastre, Leipheimer i Mancebo. Dojechali oni do Herasa z Vinokourovem. Z przodu zaatakował Evans, którzy na premii górskiej zameldował się o 47 sekund przed Pereiro. Niewiele więcej tracili Mazzoleni, Zandio i Serrano, peletonik z liderem - 4.15. Do mety pozostawały 72 km już bez większych podjazdów. Prowadzący Australijczyk został doścignięty przez trójkę: Pereiro, Zandio, Mazzoleni. Lotną premię (140,5 km) minęli o 1.35 przed Serrano i Ludewigem, o 2.30 przed Vasseurem, Geslin, Pineau, Gilbert, Turpin i Flechą, spokojnie jadący peleton tracił tam 6.50. Na ostatniej górskiej premii, Col de Pardies-Piétat (kat. 4; 161 km; 2,6 km przy 5,2 %), czwórka zameldowała się z przewagą 1.55 nad goniącą grupką i 4.30 nad prowadzonym przez T-Mobile peletonem. Ostatnie kilometry nic nie zmieniły. Prowadząca grupa dojechała razem do finiszowych metrów. Tam najszybszym okazał się być Oscar Pereiro. Czwarty na mecie Evans awansował do pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej.

Etap 17
Włoch Paolo Savoldelli (Discovery Channel), po udanej ucieczce, został zwycięzcą 17. etapu wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Dwie lotne (44,5 km i 198 km) oraz cztery górskie: Col de Baleix (kat. 3; 22,5 km; 1.6 km przy 7.1 %), Col de Betbeze (kat. 4; 88,5 km; 2.2 km przy 6.4 %), Col de Capens (kat. 4; 159,5 km; 1.8 km przy 4.9 %) i Col de Saint-Ferréol (kat. 3; 232,5 km; 2.7 km przy 5.1 %) premie znalazły się na trasie siedemnastego odcinka. Około 50 km uformowała się 17-osobowa grupa, w której znaleźli się: Jose Luis Rubiera i Paolo Savoldelli (Discovery Channel), Oscar Sevilla (T-Mobile Team), Kurt-Asle Arvesen (Team CSC), Erik Dekker (Rabobank), Allan Davis (Liberty Seguros-Würth), Sébastien Hinault (Credit Agricole), Dario Cioni (Liquigas-Bianchi), Stéphane Augé (Cofidis), Bram Tankink (Quick.Step), Pierrick Fédrigo (Bouygues Telecom), Daniele Righi (Lampre-Caffita), Carlos Da Cruz i Thomas Lövkvist (Française Des Jeux), Andrei Grivko (Domina Vacanze), Samuel Dumoulin i Simon Gerrans (Ag2r-Prevoyance). Ponieważ nie znalazł się w niej nikt, kto zagrażałby w klasyfikacji generalnej, ucieczka błyskawicznie wypracowała znaczną przewagę. Z dalszej jazdy, już na 18 km, zrezygnował Andreas Klöden (T-Mobile), który dzień wcześniej uszkodził sobie nadgarstek. W strefie bufetu (134,5 km) prowadząca grupa zyskała największą przewagę podczas tegorocznego wyścigu -18.50 i nadal ją powiększała, 52 km przed metą wynosiła 24.20. Do pracy zabrała się w końcu ekipa Credit Agricol, co sprawiło że straty zaczęły na moment nieco maleć. Na 189 km w czołówce rozpoczęła się walka o zwycięstwo etapowe. Pierwszy zaatakował Dekker. Holender został skontrowany przez Grivko, do którego dojechali Tankink, Sevilla, Savoldelli, Arvesen, Hinault, Righi i Gerrans. Czołowa ósemka odskoczyła towarzyszom ucieczki, dojeżdżając do ostatniej górskiej premii, Col de Saint-Ferréol (kat. 3; 232,5 km; 2.7 km przy 5.1 %). Zaatakował tam Tankink, którego skontrował Hinault. Do Francuza dociągnął Savoldelli. Dwójka kolarzy zyskała kilka sekund nad Arvesenem i Gerransem, ale 2 km przed metą zostali przez nich doścignięci. Do przodu wyskoczył Arvesen, zyskując cenne metry. Norweg wjechał na ostatnie 1000 metrów. Próbował do niego doskoczyć Savoldelli, na którego kole trzymał się Hinault. Włoch metr po metrze odrabiał straty, zostawiając za sobą Francuza i mijając na ostatniej prostej Arvesena. Peleton w tym czasie dojeżdżał do górskiej premii. Mocne tempo narzucili tam niespodziewanie Alexandre Vinokourov (T-Mobile), następnie Jan Ullrich (T-Mobile). Utworzyła się niewielka grupka (Armstrong, Hincapie, Popovych, Ullrich, Vinokourov, Basso, Mancebo, Rasmussen, Brochard, Mazzoleni, Leipheimer), która już razem, nie zwalniając tempa, dojechała do mety.

Etap 18
Hiszpan Marcos Serrano (Liberty Seguros-Würth), po ataku na ostatnim podjeździe, został zwycięzcą 18. etapu wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Pięć górskich premii znalazło się na trasie 18. odcinka Wielkiej Pętli: Col de la Béssede (kat. 4; 53 km; 8.3 km przy 2.9 %);
Col de Raujolles (kat. 3; 99 km; 2.7 km przy 5.2 %); Col de Boyne (kat. 2; 131,5 km; 9.2 km przy 5.3 %); Col de Chabrits (kat. 3; 180 km; 1.7 km przy 7.1 %); Col de la Croix Neuve (kat. 2; 187,5 km; 3.1 km przy 10.1 %). Po kilku nieudanych odskokach, na pierwszej górskiej premii, rozpoczęła się akcja, w której znaleźli się: Matthias Kessler (T-Mobile), Luke Roberts (CSC), Xabier Zandio (Illes Balears), Axel Merckx (Davitamon), Marcos Serrano (Liberty Seguros), Franco Pellizotti (Liquigas), Cédric Vasseur (Cofidis), Thomas Voeckler (Bouygues Telecom), Egoi Martinez (Euskaltel-Euskadi) i Carlos Da Cruz (FDJ). Próbował do nich jeszcze dołączyć Christophe Moreau (Credit Agricol), ale Francuz wkrótce dał za wygraną. Prowadzony przez Discovery Channel peleton szybko został daleko z tyłu, w strefie bufetu (91.5 km) tracił już 9.10, a na Col de Boyne (kat. 2; 131,5 km) - 12.55. Tuż przed Col de Chabrits (kat. 3; 180 km) z czołówki wyskoczył Da Cruz. Francuz zyskał ponad 20 sekund, ale jeszcze przed szczytem został minięty przez rywali. Z przodu pozostał Merckx z Voecklerem, do których dojechali Vasseur, Zandio i Serrano, a następnie Pellizotti. Szóstka rozpoczęła wspinaczkę na finałowe wzniesienie Col de la Croix Neuve (kat. 2; 187,5 km; 3.1 km przy 10.1 %) imienia Laurent Jalaberta. Zaatakował dwukrotnie Merckx, następnie Serrano. Hiszpan zaczął zyskiwać metr po metrze nad Belgiem i Vasseur, przejeżdżając górską premię z przewagą 20 sekund. Ostatnie 1000 metrów prowadzące na metę umiejscowioną na lotnisku w Mende, nic już nie mogło zmienić. Marcos Serrano samotnie tam finiszował, odnosząc najcenniejszy sukces w swojej karierze. Tymczasem peleton rozpoczyna wspinaczkę w kierunku mety. Zaatakował Ivan Basso (CSC), za którym utrzymali się jedynie Armstrong, Jan Ullrich (T-Mobile) i Cadel Evans (Davitamon). Włoch cały czas narzucał swoje tempo, tylko przez moment zmienili go w tym Amerykanin i Ullrich, który nadrabiał cenne sekundy do Michaela Rasmussena (Rabobank). Pod koniec szczytu Niemiec odstał na kilka metrów, ale zdołał powrócić do grupy lidera, meldując się na mecie 37 sekund przed Duńczykiem, którego goni w klasyfikacji generalnej.

Etap 19
Włoch Giuseppe Guerini (T-Mobile Team), po udanym odjeździe, został zwycięzcą 19. etapu wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). Dwie lotne premie (55 km i 123.5 km) i pięć górskich: Col des Gerbaudias (4. kat.; 23 km; 6.0 km przy 3.1 %), Col de Saint-Eloy-la-Glaciere (kat. 3; 38.5 km; 11.3 km przy 3.2 %), Col des Pradeaux (kat. 2; 68 km; 11.4 km przy 5.6 %), Col des Terrasses (kat. 4; 96 km; 2.9 km przy 3.7 %) i Col de Malaveille (kat. 4; 107.5 km; 2.9 km przy 5 %) znalazło się na trasie 19. odcinka Wielkiej Pętli. Po kilku nieudanych odskokach, na podjeździe pod Col de Saint-Eloy-la-Glaciere (kat. 3; 38.5 km) przewagę zaczęła zyskiwać czwórka kolarzy: Giuseppe Guerini (T-Mobile), Oscar Pereiro (Phonak), Sandy Casar (FDJ) i Franco Pellizotti (Liquigas). Początkowo przewaga nie była duża, próbowała dołączyć do nich dziesiątka w składzie: Kurt-Asle Arvesen (CSC), Jose Azevedo (Discovery), Juan-Antonio Flecha (Fassa Bortolo), Salvatore Commesso (Lampre), Sylvain Chavanel (Cofidis), Bert Grabsch (Phonak), Carlos Da Cruz (FDJ), Alessandro Bertolini (Domina Vacanze), Pieter Weening (Rabobank) i Nicolas Portal (Ag2r). Mijając Col des Pradeaux (kat. 2; 68 km) liderzy etapowi wyprzedzali drugą grupę o 1.20, peleton o 3.35. Na kolejnych kilometrach różnice się zwiększyły, pokonując Col des Terrasses (kat. 4; 96 km) goniąca dziesiątka traciła 2.10, zasadnicza grupa - 8.40. Grupa pościgowa nie dawała za wygraną, również w peletonie tempo wzrosło, ponieważ uciekający Pereiro, miał szansę wysoko awansować w klasyfikacji generalnej. Lotną premię, zlokalizowaną na 123.5 km, prowadząca grupka minęła o 2.10 szybciej niż dziesiątka i o 6.50 niż peleton. 10 km przed metą stało się jasne, że akcja czwórki się powiedzie i między nią rozegra się walka o etapowe zwycięstwo. Koncertowo rozegrał ją Guerini, który wyskoczył 1500 metrów przed kreską. Rywale nie zareagowali i Włoch mógł spokojnie celebrować swój drugi etapowy triumf w historii Wielkiej Pętli.

Etap 20
Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel) został zwycięzcą indywidualnej jazdy na czas w Saint-Etienne, umacniając się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Pagórkowata, trudna technicznie, czasówka, z jedną górską premią, Col de la Gachet (kat. 3; 40,2 km; 5.7 km przy 4.5 %). Pogoda sprzyjała i była sprawiedliwa dla wszystkich zawodników, którzy otrzymali ostatnią szansę na przetasowania w klasyfikacji generalnej. Już po kilku kilometrach kłopoty miał broniący trzeciego stopnia podium Michael Rasmussen (Rabobank). Duńczyk przewrócił się na jednym z zakrętów (wcześniej kłopoty z utrzymaniem równowagi miał tam również Paolo Savoldelli) i jego szansa na utrzymanie czegoś z przewagi 2.12 nad Janem Ullrichem (T-Mobile) spadła praktycznie do zera. Pierwszy punkt pomiaru czasu usytuowano na 17 km, po pierwszym dłuższym podjeździe. Najlepszy wynik zmierzono tam Ivanovi Basso (CSC), który o 8 sekund wyprzedzał Armstronga i o 17 Ullricha. Rasmussen tracił do Ullricha już 1.58 i był bez szans w walce z Niemcem. Tym bardziej, że pech Duńczyka nie opuszczał. Musiał wymienić tylne koło, w którym jednak coś szwankowało i po krótkich zmaganiach z nim, otrzymał z wozu technicznego inny rower, by po kilku kolejnych kilometrach wrócić do pierwszego. Mało tego, na zjeździe z podjazdu wyleciał z trasy, upadając na pobocze. Po zjazdach, na 35 km, sytuacja się zmieniła. Najszybciej jechał Armstrong, który o 19 sekund wyprzedzał Ullricha i o 53 sekundy słabnącego Basso. Podjeżdżając pod Col de la Gachet (40.2 km) Armstrong wyprzedził Rasmussena, co oznaczało, że biedny Duńczyk traci już do lidera wyścigu 6 minut. Na szczycie Armstrong powiększył swoją przewagę do 32 sekund nad Ullrichem. Trzeci wynik zmierzono tam Alexandre Vinokourovowi (T-Mobile), który tracił 1.10. Basso - 1.18, Rasmussen - 6.26. Ostatni pomiar przed metą (49.7 km), potwierdził przewagę Armstronga, który zwiększył przewagę nad Ullrichem do 35 sekund, Vinokourovem - 1.21. Niespełna 6 końcowych kilometrów nic nie mogły zmienić. Lance Armstrong triumfował na przedostatnim etapie, pieczętując tym samym swoje siódme zwycięstwo w Wielkiej Pętli. Jako ostatni metę przejechał Rasmussen, spadając dopiero na siódme miejsce w klasyfikacji generalnej.

Etap 21
Kazach Alexandre Vinokourov (T-Mobile Team), po ataku na ostatnich trzech kilometrach, został zwycięzcą finałowego etapu Wielkiej Pętli. Triumfatorem 92. Tour de France, po raz 7. w historii, został Amerykanin Lance Armstrong (Discovery Channel). 31-letni mistrz Kazachstanu odniósł drugie zwycięstwo etapowe w tegorocznym wyścigu i awansował, dzięki bonifikacie, na piąte miejsce w końcowej klasyfikacji.  Z powodu deszczu i bardzo śliskiej nawierzchni jury postanowiło zastosować na ostatnim etapie neutralizację czasu, zatrzymując zegar po pierwszym przejeździe przez linię mety, 52 kilometry przed finiszem. Armstrong zdominował 92. edycję wyścigu powiększając do 83 kolekcję żółtych koszulek lidera. Drugie miejsce w końcowej klasyfikacji zajął Włoch Ivan Basso, ze stratą 4.40 do zwycięzcy, a na trzecim miejscu sklasyfikowany został odwieczny rywal Armstronga, Niemiec Jan Ullrich, ze stratą 6.21. Niemiecki kolarz po raz siódmy stanął w niedzielę na podium Tour de France. Wygrał wyścig raz - w 1997 roku.

:: KLASYFIKACJA GENERALNA ::

 1. Lance Armstrong  USA  Discovery Channel  86.15.02
 2. Ivan Basso  ITA  CSC  + 4.40
 3. Jan Ullrich  GER  T-Mobile + 6.21
 4. Francisco Mancebo  ESP  Illes Baleares  + 9.59
 5. Alexander Vinokourov  KAZ  T-Mobile  + 11.01
 6. Levi Leipheimer  USA  Gerolstainer  + 11.21
 7. Michael Rasmussen  HOL  Rabobank  + 11.33
 8. Cadel Evans  AUS  Lotto  + 11.55
 9. Floyd Landis  USA  Phonak  + 12.44
 10. Oscar Pereiro Sio  ESP  Phonak  + 16.04


:: szosa.rowery.org ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)