#33



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: LEGIA - BAYER L. : MECZ BARDZO TOWARZYSKI :::

     Bohaterem wstępu będą połowy. Mecz komentator podsumował mówiąc: „Słaba gra Legii w pierwszej połowie, doskonała w drugiej”. Z tymi słowami zgadzam się w połowie. W pierwszej połowie.

To prawda, że to, co w pierwszych 45 minutach oglądało 10 tysięcy kibiców na Łazienkowskiej w pięknych lipcowych okolicznościach przyrody nijak nie zobowiązuje do pochwał pod adresem aktorów tego widowiska. Obrona Legii poczynała sobie katastrofalnie. Kompletny brak agresywności w kryciu powodował, że gracze Leverkusen przechodzili przez defensywę Warszawian jak przez masło. W dodatku niezbyt pewnie prezentował się Fabiański. Zbierając to wszystko razem aż dziw bierze, że skończyło się tylko jedną straconą bramką. Błąd w kryciu Sokołowskiego, który nie wyszedł przy pułapce ofsajdowej wykorzystał bez problemów Franca. Oprócz tego Woronin trafił w słupek, a chwilę przed końcem pierwszej połowy minimalnie chybił z kilku metrów.

W ataku wiele lepiej nie było. Parę ciekawych, pomysłowych akcji w ofensywie, rozbijających się o jedno: brak egzekutora. Grając szybkie akcje flankami z dograniami na wolne pole, chcąc nie chcąc, obok skrzydłowych trzeba mieć kogoś, kto te akcje wykończy, a Legia takiego snajpera zwyczajnie nie ma. Ani Klatt, ani Szałachowski, ani Saganowski nie są klasycznymi egzekutorami, oni szarpią grę z przodu, a nie opierają się na strzeleckim instynkcie i nie biegają po całym polu karnym, czekając na dogranie. Zanim ktoś powie, że przesadnie filozofuje i bawię się w Strejlaua dodam tylko, że Legioniści mieli duże problemy z oddawaniem strzałów. Do tego stopnia, że żaden z nich nie trafił w bramkę. Obrazu niepowodzenia dopełnia fakt, że jeśli młodsza rodzina pyta Was, co to jest eksperymentalny skład, to nie widzę w pobliżu lepszego przykładu niż defensywa Bayeru w tym spotkaniu.

W drugiej części Bayer nadal grał na poziomie (bez urazy) Amiki Wronki, za to Legia poczynała sobie nieco lepiej. Wpływ na to miała szybko strzelona przez Polaków bramka. Po rykoszecie od dośrodkowania Klatta piłka wpadła pod nogi Karwana, a ten huknął z 11 metrów nie do obrony. To uskrzydliło Warszawian, ich ataki stały się coraz częstsze, ale były zbyt chaotyczne, aby mogły przynieść efekt. Szczęście, że Niemcy zbytniej ochoty do gry nie przejawiali. Grali statycznie, ospale i niedokładnie. Z takim przeciwnikiem Legia przegrać nie mogła, od 60. minuty praktycznie nie schodziła z połowy Bayeru. Na trybunach święto, ale bramek brak. Wreszcie, w 74. minucie wybita przez Szalę piłka znalazła się obok zupełnie niepilnowanego Saganowskiego, który mocnym wolejem z 20 metrów pokonał Butta. I choć Legia panowała nad sytuacją to więcej goli już nie padło. W końcówce sporo ożywienia wniósł Janczyk, uczestnicząc w paru groźnie zapowiadających się akcjach, ale brakowało mu trochę zimnej krwi. Co nie zmienia faktu, że jeszcze zapewne o nim usłyszymy.

Zwycięstwo Legia bardziej niż własnej grze zawdzięcza niemocy Bayeru. Niemcom na wyniku zbytnio nie zależało. To raczej nie był epilog kiepskiej końcówki poprzedniego sezonu „Aptekarzy”, Niemcy dopiero zaczęli przygotowania do nowego sezonu i jeśli Legia trafi w Pucharze UEFA na Bayer, to mimo urzędowego optymizmu nie widzę warszawiaków w glorii zwycięzców.

Legia Warszawa- Bayer Leverkusen 2:1
(Karwan 46, Saganowski 74- Franca 28)

LEGIA:
(oceny w 10- stopniowej skali, kreska znaczy, że grał za krótko, by go oceniać, „->xx” oznacza, że zawodnik zszedł w xx minucie, a „<-xx”, że w xx minucie wszedł na boisko, „żk”- żółta kartka, „czk”- czerwona)

Fabiański (3)- koszmarnych błędów nie popełnił, przy golu nie miał szans, ale pewnie się między słupkami nie prezentował, jak choćby przy dobitce strzału w słupek Woronina, wypuszczając piłkę z rąk. Trudno będzie mu zastąpić Boruca

Sokołowski (3)- zawinił przy bramce Francy, w drugiej połowie niczym specjalnym się nie wsławił, ale i nie było czym

Szala (6, żk)- najsolidniejszy z obrońców, łatał dziury po kolegach, kilkakrotnie dobrze ustawiony zażegnywał niebezpieczeństwo, „asysta” przy golu Saganowskiego

Choto (3)- nigdy nie było go tam, gdzie coś się działo. Właściwie można było odnieść wrażenie, że nigdzie go nie było. Kompletnie niewidoczny

Kiełbowicz (5)- raz udanie znalazł się w polu karnym i zatrzymał groźnie szarżującego Freiera, tradycyjnie biegał po całym skrzydle, ale za wiele z tego nie wynikało

Surma (4)- środkiem Legia za wiele nie grała, więc sobie nie porozgrywał, w destrukcji poprawnie

Magiera (6, ->90)- robił, co mógł, zostawił sporo zdrowia na boisku, zanotował parę przechwytów, ale niezbyt aktywny w ofensywie

Smoliński (4, ->75)- dobre, szybkie podania przeplatał niepotrzebnymi dryblingami i dograniami do nikogo. Jak na odkrycie ubiegłego roku- marniutko

Karwan (8, ->85)- najlepszy na boisku, szybki i trudny do zatrzymania, dobrze dryblujący, motor napędowy Legii, idealnie znalazł się w polu karnym, zdobywając bramkę

Szałachowski (-, ->36)- nie pograł sobie, zszedł po pół godzinie z rozbitą głową

Klatt (4)- groźny, choć niecelny strzał zza pola karnego, ewentualnie można mu przypisać asystę przy golu Karwana, ale mało widoczny w ataku

Saganowski( 6, <-36)- miał kilka okazji, potrafił stworzyć zagrożenie, zdobył ładną bramkę, jednak co do skuteczności można mieć zastrzeżenia

Vuković (-, <-75)- pojawił się na ostatni kwadrans, niczym specjalnym się nie wsławiając

Janczyk (-, <-85)- z tego chłopaka Legia będzie mieć pożytek. Być może już niedługo

Rzeźniczak (-, <-90)- grał może trzy minuty, nie dotykając chyba nawet piłki


BAYER:
Butt
(3)- dwa strzały w światło bramki, oba wpuszczone, ale i przy obu bez większych szans

Gonzalo (3)- przy pierwszej bramce dał się łatwo ograć Legionistom, ale przeciął dobre dogranie Janczyka do Saganowskiego

Callsen- Bracker (2)- nie zdążył ani do Karwana, ani do Saganowskiego, zawalając obie bramki

Mudouni (2)- po rykoszecie od jego nogi piłka dostała się pod nogi Karwana, a ten strzelił bramkę, zaspał również przy drugim golu. W sezonie to on nie pogra…

Babić (4, żk)- powinien wylecieć z boiska za szarżę na Szali, ale skończyło się na żółtej, po tym faulu dostał nagłej ochoty do gry, ale szybko mu ona przeminęła

Freier (6, ->65)- w drugiej połowie w ofensywie istniał tylko on, zanotował parę rajdów skrzydłem, ale znacznie lepiej grał w Pucharze Konfederacji

Ramelow (3)- wyszedł z założenia, że nie ma po co się męczyć, spośród pierwszej jedenastki Bayeru on zawiódł najbardziej

Rolfes (3)- perfekcyjnie dogrywał piłkę do najbliżej stojącego partnera, tak więc strat nie miał prawie wcale. Kreatywność iście zerowa

Krzynówek (5, ->76)- trochę podryblował, dwa razy ośmieszył obronę Legii, ale obok tego kilka strat, przeciętny występ

Woronin (7, ->80)- jak ma dzień jest nie do zatrzymania, tym razem dnia nie miał, ale i tak Legioniści mieli z nim poważne kłopoty, dwa razy centymetry dzieliły go od zdobycia bramki

Franca (6)- miał dwie okazje, wykorzystał jedną, więc skuteczność całkiem niezła. W drugiej połowie nikt mu nie dogrywał, toteż i efektów żadnych nie było

Barnetta (-, <-65)- zmienił Freiera i w tym momencie ofensywa Bayeru ostatecznie zamarła

Hergesell (-, <-76)- wszedł, kiedy Bayer już nie grał, więc niczym wyróżnić się nie mógł

Schitzler (-, <-80)- przynajmniej Warszawę sobie obejrzał


:: Jędrzej IV Śniady ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)