::: PUCHAROWA
KATASTROFA CELTICU :::
Jakże niezwykle ciężko jest wytłumaczyć klęskę 'The Bhoys' w dwumeczu z Artmedią Petrżalka Bratysława. Słowacki klub był do tej pory nieznany, a sławę zyskał dzięki pokonaniu Celticu na własnym boisku. Po losowaniu par drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, wszyscy w Glasgow mogli być zadowoleni, a zarazem spokojni, bo Petrżalka dotąd nie była właściwie nikomu znana. A skoro tak, to ten zespół nie może stworzyć problemu jakże wielce utytułowanemu Celticowi. A jednak...
Do Bratysławy na mecz przyjechała spora grupka kibiców 'The Bhoys'. Wszyscy uśmiechnięci i spokojni
o swoich ulubieńców. Wydawało się, że bramkarzem numer jeden w meczu z Artmedią będzie Polak - Artur Boruc, który świetnie spisywał się w sparingach. Przed meczem to właśnie Boruc rozgrzewał się najwcześniej. Mimo wszystko nazywany przez szkocką
prasę Supermanem i pewniakiem do gry w pierwszym składzie, jak się później okazało, wypożyczony z Legii golkiper zasiadł na ławce rezerwowych. Za to inny Polak grający w 'The Bhoys' Maciej Żurawski, znalazł się w pierwszej jedenastce na mecz ze Słowakami. Oprócz niego w składzie znalazło się dwóch innych nowych graczy - Paul Telfer i Mo Camara.
Wszystko zapowiadało się optymistycznie. Drużyna Petrżalki wierzyła jednak, że jest w stanie sprawić wielką niespodziankę.
Po rozpoczęciu gry długo kibice mogli oglądać nudne widowisko. Utrzymywał się wynik remisowy. Celtic nie szalał, a Artmedia całkiem nieźle sobie poczynała. Nadeszła już 43 minuta meczu. Zbliżał się koniec pierwszej połowy, lecz Słowacy grali do końca i ku zdziwieniu wszystkich kibiców Celticu, objęli prowadzenie w meczu. Bramkę zdobył Juraj Halenar.
Chwile później dobiegła końca pierwsza połowa gry. Po przerwie gra Szkotów nadal się nie układała. Napastnik gości - Maciej Żurawski, był aktywny, robił co mógł, ale to nie wystarczyło na dobrze dysponowany zespół gospodarzy. W 60 minucie doszło do kolejnej niespodzianki, Petrżalka strzeliła drugą bramkę autorstwa Blażeja Vescaka. Gordon Strachan doskonale wiedział już, że coś jest nie tak. Chwile później zdjął z boiska Macieja Żurawskiego i wprowadził Seane'a Maloney'a.
Niewiele to zmieniło, Słowacy nawet zaczęli grać jeszcze lepiej. Z Celticu jakby uszło powietrze. Rywale przygniatali 'The Bhoys'. Zespół nie obronił się przed stratą następnych goli. David Marshall musiał skapitulować jeszcze 3 razy! Kolejne bramki dla Petrżalki zdobywali już tylko dwaj gracze: Halenar i Mikulić.
Wielki pogrom! Prasa szkocka strasznie krytykowała po tym meczu trenera Strachana. Żaden manager Celticu nie miał tak przykrego początku pracy. Wyniku 0 - 5 nie pamiętają nawet
najstarsi kibice. Wstyd i kompromitacja w Bratysławie sprawiła, że właściwie piłkarze z Glasgow mogli już zapomnieć o grze w Lidze Mistrzów. Trener 'The Bhoys' został też skrytykowany za dokonane transfery. Dziennikarze twierdzili, że wydał sporo pieniędzy na piłkarzy, którzy kompletnie zawiedli. Najgorszym piłkarzem na boisku był właśnie zakupiony przez Strachana - Mo Camara. Żurawski zagrał trochę lepiej, polska prasa oceniła, że starał się jak mógł, ale cała drużyna zawiodła.
Strachanowi też było bardzo ciężko pogodzić się z porażką. Manager zespołu nie mógł uwierzyć, że jego zespół został zmasakrowany przez Słowaków. Jeszcze jednak po cichu, zapewne jak każdy piłkarz zespołu wierzył, że w rewanżu uda się odrobić te olbrzymie straty. Jednak w historii rozgrywek Pucharu Europy, jeszcze żaden zespół nigdy nie odrobił pięciu goli. Bywało, że drużyny odrabiały cztery, ale nigdy pięć.
Po meczu w Bratysławie, Celtów czekał wyjazdowy pojedynek z Motherwell na inauguracje Scootish Premier League.
Również w tym meczu obrona zespołu kompletnie zawiodła i co gorsza... straciła aż cztery bramki, czyli aż 9 w dwóch meczach.
Na pocieszenie trzeba dodać fakt, że na wyjeździe strzeliła też cztery bramki, które zadecydowały o nietypowym wyniku remisowym. Bohaterem spotkania był John Hartson, strzelec trzech goli.
W spotkaniu nie zagrali Maciej Żurawski i Artur Boruc. Żurawskiego zabrakło nawet na ławce rezerwowych. Znów w bramce 'The Bhoys' stanął David Marshall. Trudno sobie wyobrazić jak piłkarze Celticu mogli zremisować mecz, w którym prowadzili do przerwy 3 - 1 po golach Hartsona. A jednak, rywalom udało się doprowadzić do remisu i zdobyli na inauguracje SPL cenny punkt.
Ale co ciekawe to goście musieli ratować remis, ponieważ Willie Kinniburg zdobył bramkę na 4 - 3 dla Motherwell. Wyrównał w pierwszej minucie dodatkowego czasu gry - Craig Beattie, który wszedł na boisko w 68 minucie gry.
Następnym meczem Celticu miało być rewanżowe spotkanie z Artmedią Petrżalka. Rewanż miał się odbyć na Celtic Park drugiego sierpnia. Piłkarze 'The Bhoys' wierzyli, że
straty można odrobić i awansować do III rundy el. Ligi Mistrzów. A jak wiadomo losowanie par 3 rundy odbyło się przed meczem Celticu i Artmedii i piłkarze wiedzieli, że zwycięzca tej pary ma się zmierzyć z Partizanem Belgrad.
Szansę gry w rewanżowym spotkaniu dostał wreszcie Artur Boruc. Polak stanął między słupkami Celticu po raz pierwszy w oficjalnym meczu. W podstawowym składzie zespołu znalazł się też Maciej Żurawski.
Od pierwszej minuty Celtic ruszył do ataku z nadzieją odrobienia strat. Rywale jednak na początku dzielnie się bronili. Trwało to jednak do czasu, w 22 minucie meczu bramkę dla 'The Bhoys' zdobył Thompson z rzutu karnego, po faulu na Żurawskim. Wróciły nadzieję w serca kibiców...
Piłkarze złapali 'wiatr w żagle i wciąż atakowali. Te właśnie ataki przyniosły skutek i w 45 minucie meczu drugą bramkę strzelił rosły Walijczyk - John Hartson. Straty były więc wciąż do odrobienia. Piłkarze pokazali klasę w pierwszej połowie gry.
Po przerwie czekały nas wielkie emocje. Wszyscy zadawali sobie pytanie czy Celtic wytrzyma i odrobi straty z pierwszego meczu. Praktycznie 10 minut po wznowieniu gry w drugiej połowie, w 54 minucie na listę strzelców wpisał się McManus. Było 3 - 0, kibice dzielnie dopingowali swój zespół, który niezwykle walczył o kolejne trafienia. Następne jednak przyszło dopiero w 82 minucie spotkania... Craig Beattie pokonał bramkarza Artmedii i do odrobienia strat z Bratysławy brakowało tylko jednego gola. Niestety jednak nie udało się... Mimo ataków w ostatnich minutach spotkania, Petrżalka nie straciła już gola i po końcowym gwizdku piłkarze klubu ze Słowacji, oszaleli z radości.
Piłkarze Celticu podłamani leżeli za to na murawie stadionu Celtic Park. Mimo dzielnej gry nie udało się i 'The Bhoys' zabraknie w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Piłkarzom jednak należą się brawa za wielkie zaangażowanie i walkę do końca...
Pierwszy mecz właściwie ustawił wszystko. Odrobienie pięciu bramek to było strasznie trudne zadanie. Celtic prawie je wykonał, ale niestety tylko prawie...
Teraz czeka nas Puchar UEFA z udziałem zespołu z Celtic Park i trzeba liczyć, że w nim piłkarze Gordona Strachana dobrnął do wielkiego finału i nie zlekceważą po drodze żadnego przeciwnika.
(To będzie raczej trudne, zważywszy na to, że odpadający w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów do Pucharu UEFA się nie kwalifikują... - Tux)
Bez wątpienia głównym powodem porażki w Bratysławie było zlekceważenie przeciwnika, który psychicznie nastawił się na grę z czołowym europejskim klubem - Celtikiem. Strachan popełnił wielki błąd, jego zespół obejrzał tylko jeden mecz z udziałem Artmedii. To za mało...
Teraz czeka zespół walka o prymat w Szkocji.
:: McLaren
::
|