| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() Wstępniak Artykuły Kopana Corner Woman Corner KomikSport On-line Zalecane: IE 5.0, 1024x768; Pamiętaj! Sport to zdrowie! Więc wyłącz ten komputer i zagraj w PIŁKĘ! ;)
kłopoty z kodowaniem, a używasz IE wykonaj następującą czynność: widok -> kodowanie -> automatyczny wybór |
Beniaminek bez Benjamina, Legia bez zwycięstwa. Tak pokrótce
możnaby skomentować inaugurację sezonu 2005/2006 w Gdyni. Przez 90 nudnych
minut nie obejrzeliśmy ani jednej bramki, była natomiast pierwsza w tym
sezonie czerwona kartka, którą ujrzał napastnik gospodarzy Benjamin Imeh.
Obie drużyny rozpoczęły dość chaotycznie jednak stroną dominującą była
Legia. Strzałów na bramkę Michała Chamery próbowali Magiera, Karwan i
Klatt, jednak żaden z nich nie stworzył realnego zagrożenia. Wydawało się
że od 34 minuty, kiedy za niesportowe zachowanie wyleciał z boiska Imeh
Legia wreszcie zacznie skutecznie atakować i zdobędzie bramkę. Nic bardziej
mylnego. Legioniści grali wolno, bez pomysłu, a ich czytelne akcje bez
problemu przerywali obrońcy gospodarzy. Dopiero w końcówce pierwszej połowy
Legia stworzyła klarowną sytuację pod bramką przeciwników. Po podaniu Włodarczyka
Klatt znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i strzelił minimalnie
niecelnie. Lepszych okazji w tym meczu Legia już nie miała. Tymczasem
niewiele brakowało a doszłoby do sensacji. W 50 minucie grająca w 10 Arka
po dość przypadkowej akcji przedostała się pod bramkę przeciwnika, a
Grzegorz Pilch niesygnalizowanym strzałem trafił w poprzeczkę. Bramka nie
padła i do końca nic już się nie zmieniło. Arka broniła remisu, a Legia
nieudolnie starała się sforsować obronę przeciwnika. Po beznadziejnie
nudnym widowisku, w którym żadna z drużyn nie zasłużyła na 3 punkty padł
bezbramkowy remis. Nie tak wyobrażaliśmy sobie inaugurację. konferencja prasowa: Jacek Zieliński (trener Legii): "Większą przewagę posiadaliśmy, gdy składy były wyrównane. Później przeciwnik się cofnął i jeszcze bardziej nastawił na obronę. Nasze akcje były za wolne, żeby się temu przeciwstawić" Mirosław Dragan (trener Arki): "W przerwie powiedziałem, że wychodzimy na boisko bronić jednego punktu. Przed meczem ostrzegałem, że to ekstraklasa i że jedno nieprzemyślane zagranie może się 'tak skończyć'. Najwyraźniej Imeh mnie nie zrozumiał. Zostawiłem z przodu osamotnionego Grzegorza Pilcha, więc nie mógł on za dużo zdziałać, ale i tak grał bardzo dobrze" Marcin Klatt (Legia): "Szkoda bardzo, że nie udało mi się wykorzystać tej dogodnej sytuacji. Niestety, to jest tylko sport. Nie czułem presji z racji faktu, że niektórzy widzą we mnie następcę Marka Saganowskiego. Ja przyszedłem do nowego klubu, chciałem jak najlepiej zagrać. Jak wypadłem, oceni trener" komentarze
redakcji: Klepa:
Ten mecz po raz kolejny pokazał, że czas pana Zielińskiego w Legii dobiega
końca. Szczególnie rozbawiło mnie stwierdzenie: "zejście Imeha
zamiast pomóc to skomplikowało nam grę". Fatalna nieskuteczność
Legionistów, w miarę umiejętne bronienie się Arki. Z taką grą to Legia
Mistrz, ale za kilka lat :) :: black_grzywa :: * * * *
Był to pierwszy mecz w Ekstraklasie beniaminka z Kielc i biorąc pod uwagę, że grali z czołową drużyną poprzedniego sezonu, to powinni być zadowoleni z wyniku, dzięki któremu jeden punkt wylądował na ich koncie. Czy Korona sobie poradzi w tym sezonie i utrzyma się w lidze, czy też spadnie z powrotem do drugiej ligi to dopiero zobaczymy. Trudno jednak liczyć na tak dobry debiut jak to uczyniła Cracovia w poprzednim sezonie. Takim oto sposobem był to mecz pierwszoroczniaka z drugoroczniakiem (nasuwa mi się skojarzenie z takim meczem rozgrywanym podczas All Star Weekend w NBA). Jak to miało miejsce na wielu stadionach pierwszej, inauguracyjnej kolejki Idea Ekstraklasy goli nie zobaczyliśmy zbyt wiele, a dokładniej rzecz biorąc to żadnego. Mecz był zacięty, jednak brakowało konsekwencji w budowaniu składniejszych akcji, gdyż zazwyczaj po kilku podaniach gra zostawała przerywana przez wybicie na aut, faul czy też przejęcie piłki przez drużynę przeciwną. Franciszek Smuda będący na tym meczu określił, że była to gra na miarę III ligi i pewnie miał swoją rację, gdyż w piłkę gra się po to, żeby bramki strzelać. Ze strony Pasów następowało wiele nieczystych zagrań i 4 zawodników tej drużyny obejrzało żółte kartki, z czego Marek Baster aż dwie i płonąca żółć kartonika zamieniła się na jeszcze bardziej ognistą czerwień. Widocznie zawodnik Cracovii polubił barwy Korony (żółto-czerwone) i może widzi swoje szanse w przyszłości właśnie w tej drużynie. Ot takie małe podkupienie się sercom kieleckich kibiców. W pierwszej połowie Korona stworzyła sobie kilka sytuacji jednak nie miał ich kto wykończyć. Cracovia zaś skupiła się na grze obronnej, która im na dodatek nie do końca wychodziła i musieli uciekać się do nieprzestrzegania przepisów. W Koronie dobrze spisywała się obrona a szczególnie ich nowy nabytek, były piłkarz Górnika Zabrze, czyli Brazylijczyk Hernani, którego to polecał do Wisły Kraków Marek Koźmiński i który był celem transferowym dla Marcela Licki, ale że ci dwaj panowie nie rządzą już w swoich klubach, to Hernani wylądował w beniaminku z Kielc. Najlepszą szansę dla Korony zmarnował Grzegorzewski, który będąc "sam na sam" z Cabajem uderzył koło słupka. Cracovia oddała cały jeden strzał na bramkę Mielcarza i było to w 89 minucie. Widać piłkarze Pasów myśleli pewnie, że zegar na stadionie w Kielcach odlicza od 90 minuty w dół i mecz tak naprawdę dopiero się zaczyna. Takim oto sposobem padł bezbramkowy remis w pojedynku tych drużyn, które niedawno spotykały się w rozgrywkach o niższym szczeblu. konferencja prasowa: Ryszard Wieczorek (trener Korony): "Pierwszy mecz był wielką niewiadomą. W naszym wykonaniu było wiele nerwowości i wiele niepewności, ale powiem że jestem zbudowany tym meczem i dyspozycją jaką pokazał zespół. Na zawodnikach ciążyła duża odpowiedzialność, ale było w tym wszystkim dużo mądrości. Oczywiście wiele do życzenia pozostawia konstrukcja i wykorzystywanie sytuacji podbramkowych. Trzeba podkreślić, że zespół Cracovii jest dobrze przygotowany, ale mimo wszystko kilka sytuacji stworzyliśmy, które były niewykorzystywane przez Grzegorzewskiego czy Kaczmarka. Można to tłumaczyć tym, że są to zawodnicy, którzy dopiero wchodzą i mam nadzieje, że z tej mąki będzie chleb. Naprawdę jestem zbudowany postawą zespołu" Grzegorz Bonia (Korona): "Na pewno było ciężko. Gdybyśmy zagrali nieco spokojniej może udałoby nam się zdobyć gola i zgarnąć 3 punkty. Z meczu na mecz na pewno będzie coraz lepiej i wierzę, że już w sobotę pokonamy Odrę. Musimy kilka elementów poprawić. Trener na pewno wyłapie nasze błędy po spotkaniu, które będziemy starali się w kolejnych pojedynkach wyeliminować" Arkadiusz Bilski (Korona): "Mecz był wyrównany do momentu, gdy czerwoną kartkę obejrzał jeden z zawodników Cracovii. Potem my mocniej przycisnęliśmy, ale niestety nie udało się tego udokumentować bramką. Cracovia gorzej zaczęła ten sezon niż poprzedni. Mnie osobiście cieszy najbardziej to, że mimo że w meczu było dużo walki, to piłkarzy obu drużyn szanowali swoje kości" Marcin Cabaj (Cracovia): "Każdy mecz chcemy wygrywać i podobnie było dzisiaj. Z przebiegu spotkania jesteśmy jednak zadowoleni z remisu. W 65. minucie straciliśmy obrońcę, Marka Bastera i musieliśmy grać w osłabieniu. Korona zagrała dzisiaj bardzo dobrze i naprawdę może być zadowolona ze swojej gry" Krzysztof Radwański (Cracovia): "Był to ciężki pojedynek. Korona jest beniaminkiem, pierwszy mecz rozegrała u siebie. Na pewno ciężko gra się z takim rywalem. Brakowało nam trochę walki czy zaangażowania, kielczanie byli bardziej zdeterminowani od nas. Dobrze, że skończyło się remisem, bo graliśmy od 65 minuty w 10" komentarze
redakcji: Klepa: Znowu nieskuteczność Korony, ona też nie potrafiła wykorzystać, że Cracovia przez ponad pół godziny grała w dziesiątkę. Szkoda mi KIBICÓW Korony, który przyszli obejrzeć pierwsze bramki swojego zespołu w Ekstraklasie. Tuxedo:
Tylko nieskuteczności napastników zawdzięczamy podział punktów. W drużynie
gospodarzy najlepszy na boisku Brazylijczyk Hernani był cały mecz
wygwizdywany. Coś tu jest nie tak, panowie Fanatyczni Kibice... :: ZOnk :: * * * *
Okrzyknięty mianem najlepszego spotkania 1. kolejki Idea Ekstraklasy, mecz Amica-Groclin był jednocześnie konfrontacją dwóch zespołów z Wielkopolski. Wynik padł remisowy, a obie drużyny wbiły po dwa gole do bramek swoich rywali. Sam mecz był ciekawy i prowadzony w szybkim tempie. Pierwszą akcję, która jest warta wzmianki, miała miejsce na początku meczu. Wtedy to Marcin Kikut minął kilku rywali, jednak swój rajd zakończył niecelnym strzałem. W późniejszym czasie miało jeszcze miejsce kilka mniej lub bardziej groźnych sytuacji podbramkowych. W pierwszej części I połowy przeważała Amica, jednak Groclin otrząsnął się i to on stał się strona przeważającą. Swoimi umiejętnościami błysnął też bramkarz Amiki - Radosław Cierzniak. Jednakże mimo wielu dogodnych sytuacji, które miały obie drużyny, pierwsza część meczu zakończyła się wynikiem bezbramkowym. Ledwo, co zaczęła się druga połowa, a Amica objęła prowadzenie. W 48 minucie meczu Karol Gregorek wyszedł na sam na sam z bramkarzem Groclinu, lecz jego strzał obronił Przyrowskiego. Piłkę przechwycił jednak Zbigniew Grzybowski, który celnym strzałem dał prowadzenie Amice. Wyrównanie padło w 55 minucie, po kontrze przeprowadzonej z akcji Amiki. Strzelcem gola był Michał Goliński. Zaledwie sześć minut później zespół gospodarzy objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu Sedlacka piłkę do bramki wpakował Dusan Sninsky. Po kilku akcjach Amice udało się wyrównać. Strzelcem bramki w 83 minucie był Jacek Dembiński. Mimo, iż oba zespoły miały jeszcze sytuacje do przechylenia szali zwycięstwa w tym meczu wynik nie uległ zmianie.
konferencja prasowa: Dusan Radolsky (trener Groclinu): "W pełni zgadzam się z trenerem Amiki. Również my prowadząc straciliśmy bramkę po fatalnym błędzie. W meczu było dużo dobrych sytuacji, było to ciekawe widowisko" komentarze
redakcji: :: gloggy ::
pozostałe wyniki:
komentarze
redakcji: Klepa: Świetna gra Kieszka, piłkarze Lecha zamiast do siatki trafiali w niego :D. Ozdobą meczu jest piękny gol Dźwigały z 40 metrów. Nowy trener KSP (swoją drogą były trener Legii :))) Kubicki nie mógł sobie wymarzyć lepszego debiutu. Michniewicz do odstrzału :) Tuxedo:
Oj zebrał baty Kolejorz, ale jak się ma bramkarza, który przepuszcza strzały
z ponad trzydziestu metrów... inna sprawa, że znakomicie lobującym był nie
kto inny, jak powracający na salony ekstraklasy Darek Dźwigała. A już się
bałem, że to już koniec całkiem dobrego piłkarza.
komentarze
redakcji: Klepa: Szczerze mówiąc mój typ przed tym meczem był wyraźnie na Wisłę. Myślałem, że pod dowództwem Engela zaprezentują 100 razy lepszą piłkę niż za Liczki. Dwie czerwone kartki, bardzo słabe sędziowanie. Gratulujemy Górnikowi remisu :) Tuxedo:
No i mamy niespodziankę na początek, ale tak to jest, jak środek pomocy
praktycznie nie istnieje, a taka sytuacja miała miejsce w drużynie mistrza
Polski. Fatalny Gołoś i czerwona kartka dla Sobolewskiego. Zdecydowanie na
plus występ skrzydłowych, w tym "syna marnotrwanego", czyli Uche.
Na swoim (reprezentacyjnym, dodajmy) poziomie Baszczyński.
:::: TABELA PO 1 KOLEJCE ::::
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||