spis treści | poprzednia strona | następna strona
14 Ogór :: Dlaczego? - Komentuje T#M

Czasami, podczas czytania jakiegoś opowiadania, zastanawiam się, dlaczego autor właśnie w taki, a nie inny sposób postanowił przekazać czytelnikowi to, co ma do przekazania. Może takie rozmyślania są głupie, tym bardziej, że sam piszę opowiadania i raczej nie powinienem zadawać tego typu pytań, ale jakoś się nie mogę powstrzymać :P Oczywiście do odpowiedzi nie dochodzę właściwie nigdy, ale pytanie i tak zostaje.
Co to ma wspólnego z opowiadaniem „Dlaczego?”? Ogór przedstawił w nim historię w dosyć mrocznym (ale nie strasznym) klimacie i trzeba powiedzieć, że zrobił to bardzo dobrze. Z początku wydaje się to bardzo schematyczne, ale zapewniam, niełatwo jest przewidzieć koniec. A właśnie owy koniec najbardziej mnie… irytuje. Cukierkowaty, ugrzeczniony aż do bólu! Po prostu kochajmy się wszyscy, pokój na świecie itp… Ja rozumiem, że autor mógł sobie wyznaczyć pewne punkty, jak to wszystko będzie wyglądać (albo wszystko wyszło samo z siebie, jak Ogór pisze na końcu swego opowiadania), ale chyba z czymś przedobrzył.
Żeby nie było niedomówień, to mamy tutaj typowy rodzaj narodzin psychopaty – gościu zabija człowieka i odkrywa, że właśnie TO przynosi mu ulgę. I jest dobrze, scena w domu z rodzicami jest dobra… ale nie do końca. Właśnie pierwszym takim dziwnym, w żaden sposób nie pasującym elementem jest, cytuję: „symboliczna kropla oznaczająca żal za grzechy”. Dokładniej chodzi o łzę głównego bohatera. Jaki żal za grzechy ja się pytam? Zabił człowieka z euforią w oczach i teraz tego żałuje (ale nie gryzie go sumienie)? Z tym chłopakiem jest coś nie tak… Z tego gościa to powinien powstać psychol żyjący dla zabijania, porywania, maltretowania. Sama scena zabijania bezdomnego mówi to czytelnikowi. A już ostatnia scena to jest kompletne naciąganie na swoisty happy end. Ogór, człowieku, ugrzeczniłeś chłopaka do bólu! Tak nie można…
Wątek miłosny jest, ale ja się na takich rzeczach w literaturze nie znam (a już na pewno nie w wakacje! :P), więc wolę się na jego temat nie wypowiadać.
Ale wypowiem się na temat stylu Ogóra. Bo jest o czym mówić. Ma chłopak dobry warsztat pisarski, jak to się zwykło mówić :). Musi jeszcze trochę nad ortografią popracować, mniej błędów interpunkcyjnych popełniać, nie „połykać literek” i będzie dobrze :). Opowiadanie na pewno nie jest ubogie w szczegółowe opisy zarówno otoczenia, jak i postaci. I bardzo dobrze, wyobraźnia pracuje, a sytuacje z opowiadania wydają się bardziej realne.
Wypadałoby jakoś podsumować… Tekst ładnie napisany, z niekoniecznie przewidywalnym zakończeniem. Niestety właściwy koniec jest zbyt „ugrzeczniony”, jak na moje oko. Mimo wszystko, jeśli lubisz coś mrocznego (nie żeby to był horror), gdzie krew się leje (ale niekoniecznie hektolitrami), to przeczytaj!

Marduk – Blood tide (XXX)


Ogór: Cóż ja mogę biedny powiedzieć więcej? Chyba przede wszystkim to, że ze wszystkich swoich opowiadań najbardziej nie przepadam za tym tekstem. Pisało się go źle i nie byłem w stanie polubić bohatera. No bo za co go tu lubić? Myśli dosyć samolubnie, obwinia cały świat i widząc rozwiązanie w przemocy ucieka się do niej. W sumie od początku widać, że coś jest z nim nie tak. Winę ze tę inność ponoszą rodzice i tu nie ma żadnych wątpliwości co do tego. W pewnym momencie coś w nim pęka i morduje kilka razy. No a końcówka to już odrębna historia. Wyszła sama z siebie, ale tak ogólnie nie chciałem na początku jej dodawać. Zrobiłem to dlatego, że pisze same rzeczy, które kończą się smutnie, krwawo, tragicznie itp. Chciałem, żeby określony czytelnik stwierdził, że podoba mu się takie zakończenie. Gdyby się pobawić jego interpretację, to można by wywnioskować, że nawet dla człowieka złego, potępionego za życia, istnieje takie coś jak przebaczenie i nadzieja. Choć czy ta dziewczyna też jest normalna, że cieszy się z miłości do kogoś nieprawdziwego, kto będzie ją odwiedzał tylko w snach? Wydaje mi się, że to także jest chore na swój sposób. Na pewno normalny był kierowca autobusu :P Jeśli chodzi o zdanie zacytowane powyżej (to o uronionej łzie), to wydaje mi się, że bohater bardziej rozpacza za grzechami rodziców niż swoimi (może świadczyć o tym brak wyrzutów sumienia). Uronił łzę za utraconym życiem i błędami... ale o co mi dokładnie chodziło to sam nie wiem. Czekam na kolejne komentarze, bo przecież tylko dzięki nim wiemy, co jeszcze mamy do poprawienia w swoim pisaniu. One także mobilizują w jakiś sposób do dalszego tworzenia. Zachęcam do czytania i komentowania innych moich tekstów.

 
T#M [tig3000@gazeta.pl]

|strona 14|