|
Seth we wstępie do numeru trzydziestego napisał, że opowiadanie Rata kojarzy mu się z serią „Mroczna Wieża” Stephena Kinga. Jako wieloletni fan Króla, na dodatek zachęcony przez naczelnego tak obiecującym porównaniem, postanowiłem sam sprawdzić. Trzeba przyznać, że fabuła trochę przypomina początkowe losy Rolanda z Gilead; w obydwu tekstach mamy świat, który został prawie całkiem zgładzony przez bliżej nieznany kataklizm oraz grupę ludzi, którym udało się przeżyć. W tekście Rata mamy strzelaniny, które przywodzą na myśl czytelnikowi pojedynki Rolanda oraz jego Ka-tet. Lecz tu jakby odniesienia do serii Kinga się kończą (chociaż to zgrupowanie ocalonych, szukających siebie nawzajem, przypomina mi trochę inną książkę pt. „Bastion”) i sądzę, że wyszło to opowiadaniu na dobre. Przede wszystkim dlatego, że nie lubię, gdy ktoś kopiuje pomysły innych autorów. Czytając „Dzień sądu” zafascynował mnie klimat, a zawiodło zakończenie. Rat mógł bardziej rozwinąć całą historię. Co do stylu nie mam zastrzeżeń i pozostaje mi tylko pogratulować autorowi dobrze wykonanej pracy. Trochę szkoda, że historia głównego bohatera jest tak skąpo przedstawiona i zakończenie nie należy do udanych. Nie zmienia to jednak faktu, że opowiadanie jest porządnie wykonane i czyta się je naprawdę dobrze. Poza tym klimat wydaje się prawie namacalny i na dodatek to niedopowiedzenie… Czekam na kolejne prace. Pozdrawiam.
Plusy:
KLIMAT!!!
Dobre wykonanie
Spójna fabuła
Podobne do „Mrocznej Wieży”
I jeszcze raz KLIMAT!!!
Minusy:
Za krótkie – jak dla mnie!!!
Końcówka jakby
bez pomysłu.
Ogór [gaau@wp.pl]
|