Październik 2005      


|:  RECENZJA  :|

Aleksander Dumas - Królowa Margot
Master Wrona!

Mam zaszczyt przedstawić Szanownemu Czytelnikowi książkę unikalną i zaliczaną do klasyków płci pięknej (choć się z tym do końca nie zgadzam, bowiem każdy mężczyzny, lubiący czytać, znajdzie tu coś dla siebie).

Akcja powieści rozgrywa się w 16-wiecznej Francji (ach ten o tyleż sławny, co straszny Luwr!) na tle wydarzeń historycznych związanych z tym krajem, jak i z Polską ( wybór księcia Henryka Andegaweńskiego na króla naszej ojczyzny. U nas on jednak był znany jako: Henryk Walezy). Bohaterami są więc i osoby, które naprawdę istniały w zamierzchłej przeszłości oraz te dodane, wymyślone przez pisarza.

Przyznam, że książka, do której zrecenzowania się przymierzam jest, jakby to ująć, dziwna. Bynajmniej nie świadczy to o niej źle! Po prostu to, co tam znajduje się na porządku dziennym, niektórym obecnie może wydać się właśnie lekko zwariowane. Pojedynki na szpady stawiam tu za przykład (no gdzie do krośćset, zabijać się za zwykłe ubliżenie sobie nawzajem! I jeszcze się z tego cieszyć!!!) Uff... Proszę o wybaczenie, jeśli podeszłam do tej nieszczęsnej szpady zbyt moralnie. Eeee, co mi tam, w końcu to moja recenzja - Ha! Ha! A przede wszystkim takie sytuacje zostają okraszone humorem... Lecz nie zwykłym, tylko CZARNYM. I sądzę, iż ten właśnie czarny humor przyciągnął moją skromną osóbkę do przeczytania od deski do deski owego tomiku liczącego bagatela 468 stron (przysięgam, że po koniec poczujecie pewien niedosyt, że coś jeszcze powinno być dopowiedziane. Mam na to jedną radę: encyklopedie historyczne).

Cała historia rozpoczyna się, rzec by można, normalnie i w miarę spokojnie. Jest pewna impreza zaślubinowa, spotykamy na niej samych dostojników państwowych i jesteśmy świadkami różnych romansików. Sam wstęp wcale nie zapowiada zdarzeń, których będziemy obserwatorami na kolejnych kartach. To doprawdy ciekawe, jak mistrz Dumas kieruje postaciami i fabułą. Przewijają się tu nam przed nosem kochankowie, wredni zdrajcy, żądni krwi mordercy - słowem, sama śmietanka towarzyska.

Głównymi bohaterami są, no właśnie, kto taki? Czy tytułowa Margot, a może jej mąż Henryk Nawarrski (horoskopowy Henryk 4) lub zakochany i ciągle zadumany La Mole i oddany mu przyjaciel, narwany Coconnas? Proszę o wybaczenie - nie mogę się zdecydować. Ach! Tak na marginesie: bardzo mnie rozbawił początek zażyłej przyjaźni tych dwóch panów. Otóż: najpierw się spotkali (to jasne), potem rodzące się więzi przerwała noc Św. Bartłomieja (rzeź hugenotów), a następnie przyjaźń, choć wydawała się nie do odratowania, niespodziewanie odrodziła się niczym feniks z popiołów za sprawą Margot i Henriety.

W "KM" istnieją osoby dające się lubić od razu i takie, z którymi rzecz ma się na odwrót. Moją osobistą, znienawidzoną postacią jest Katarzyna de Medici. Ta kobieta bez serca za nic ma ludzkie życie (i już daruję La Mole'owi i innym te pojedynki na szpady). By osiągnąć zamierzony cel, zmierza do niego często (a niemal) zawsze po trupach. Ona głównie sieje zamkowe intrygi i stara się pokrzyżować plany bohaterom pierwszoplanowym, co nie udaje się jej do końca. Dlaczego? Bowiem nie są oni tzw.: "balonami" i w balona zrobić się nie dają! Fajnie, że Dumas wykreował postacie silne i nie pozwalające sobą pomiatać jakimś psycholom. One walczą o swe dobro, a nie zamykają się w sobie i płaczą nad złośliwością losu.

A teraz z innej beczki. Ciekawostką wartą zgłębienia jest sposób patrzenia ówczesnych ludzi na magię i czary. Oni w to wierzą i się tego boją. Właśnie dlatego La Mole i Coconnas mają poważne kłopoty... Zabobony służą tu do różnych celów, np. do zdobycia miłości ukochanej kobiety, poprzez laleczkę (wudu?) z igłą wbitą w serce oraz szeptaniem magicznych słów.

  Le Reine Margot
  anonimowy
  -
  -
  -
  -
  -
  -
  miękka
  ???
  Brak oceny



A takim specem od tajemnych rytuałów, przepowiadania przyszłości z wątroby i mózgu jest perfumiarz (truciciel) Rene. On boi się ludzi dzierżących władzę, to prawda, lecz ma także sumienie, które zmusza go do przeciwstawienia się swojej tchórzowskiej naturze (kto przeczyta, będzie wiedział, co mam na myśli).

Książę poleciłabym z tego powodu, iż stanowi mieszankę interesujących zdarzeń, które potrafią sprawić, by takiemu prostemu człowiekowi jak JA, oczy wyszły z orbit. Nie została napisana językiem trudnym, ani zawiłym, co dodaje jej jeszcze więcej uroku. Jeśli szukacie przemyślnej fabuły i uroczych bohaterów, sięgnijcie po "Margot" Dumasa. Nie zawiedziecie się!

A oto pewien krótki dialog między Karolem a Katarzyną de Medici, który wielce mi się spodobał (dostało się wreszcie tej wstrętnej babie!):

- A na zasadzie jakiego prawa pani pozostajesz tutaj? - zapytał Karol.
- Na zasadzie prawa matki.
- Pani jesteś tak samo moją matką, jak książę d'Alencon moim bratem.
- Panie, jesteś w malignie. Od jakiegoż to czasu dawczyni życia nie jest matką tego, któremu dała życie? - od czasu, pani, kiedy matka odebrała dziecku to, co mu dała - odpowiedział król, ocierając usta z czerwonej piany.

Dialog ten odpowiada na ważne pytanie: Kiedy matka przestaje być matką? (Tu odnoszę się do aborcji! I nie będę się więcej na ten temat rozpisywać, ponieważ słowa króla wyjaśniły wszystko).

Osobiście polecam zakupić tę książkę pod szyldem serii "Najsłynniejsze powieści dla kobiet" (gruba, pięknie zdobiona oprawa). Oto numer telefonu na dział archiwaliów - (22)763-69-38 - od pon-pt w godz. 9-16.

I na samiuteńki koniec moja osobista dygresja: gdyby na nasz polski rynek wydawniczy wychodziło więcej tak prześlicznie wydanych dzieł, liczba osób czytających z pewnością by wzrosła!

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!