Leopold Tyrmand Zły
dan_daki
Dawno (ale nie aż tak dawno, dawno temu – bodajże w czasie lata roku 2004)
wypożyczyłam książkę „Zły” Leopolda Tyrmanda i, przyznać muszę, zrobiła ona na
mnie ogromne wrażenie i wciągnęła bez reszty. Było to stare, rozlatujące się
wydanie – jak większość pozycji dostępnych w bibliotekach – dlatego byłam mile
zaskoczona, gdy pewnego dnia buszując w okolicznych księgarniach natrafiłam na
wznowienie „Złego”. Oczywiście, książkę kupiłam natychmiast, dzięki czemu tomik
wzbogacił moją domową biblioteczkę.
Niewtajemniczeni zapytają od razu: o czym tak właściwie traktuje „Zły”? Jak
krótko i trafnie określił ten utwór wydawca, „Zły” to: „powieść kryminalna i
jednocześnie romans brukowy, a zarazem barwny obraz życia i obyczajów powojennej
Warszawy. Zły to samotny romantyczny bohater, walczący w obronie pokrzywdzonych
przeciw kryminalnemu półświatkowi powstającego z ruin miasta”. Brzmi banalnie?
POZORY!
Jak już wspomniałam na początku, książka skutecznie potrafi wciągnąć. Czytelnik
ma wręcz nieodparte wrażenie, jakby znajdował się w centrum wydarzeń, był jedną
z kluczowych postaci, brał udział w toczącej się historii, jakby wokół panował
rzeczywiście klimat powojennych, warszawskich zawirowań – a to wszystko dzięki
mistrzowskiej narracji
Tyrmanda, który napisał utwór żywo, z temperamentem, przetykając akcję co chwilę
literackim obrazkiem z życia Warszawy (szczegółowe i wyczerpujące opisy
prawdziwych miejsc, architektury, mieszkańców i ich zajęć wzbudzają respekt).
Sama historia głównego bohatera, tytułowego Złego, jest tylko pretekstem właśnie
do stworzenia drobiazgowego portretu ówczesnej Warszawy – co wcale nie oznacza,
że powieść pozbawiona jest akcji – wręcz przeciwnie. Tyramnd w swojej książce
stawia czytelnika przed dylematem moralnym trudnym do rozwiązania: kreśli
sylwetkę bohatera rozdartego wewnętrznie – dawniej poszukiwanego za rozboje i
kradzieże przestępcy, który po zamordowaniu człowieka popada w swego rodzaju
odrętwienie, by obudzić się z niego jako „zupełnie inny” człowiek. W ramach
pokuty za swój czyn postanawia „oczyszczać” Warszawę z kryminalistów../
I tu pojawiają się pytania: czy istnieje coś takiego, jak usprawiedliwione
zabójstwo? Czy Zły, usuwając kolejnych zbrodniarzy, wcale nie oczyszcza się ze
swojego grzechu, a wręcz przeciwnie, zatraca się coraz bardziej? I czy
morderstwo może być dobrem...? Na te i wiele innych wątpliwości autor wcale nie
udziela nam odpowiedzi... A jednak postać ta wzbudza sympatię i zrozumienie u
czytelnika.
|
|
|
|
| Zły |
|
| - |
|
| - |
|
| - |
|
| Prószyński i
S-ka |
|
| - |
|
| 29 zł |
|
| - |
|
| Miękka |
|
| 544 |
|
|
|
|
 |
|
|
|
Książka powstała w 1954 roku – i ani trochę się nie zdezaktualizowała; mogę
nawet śmiało stwierdzić, że dotyczy ona w olbrzymim stopniu problemów
współczesnych i budzących dużo kontrowersji (jak kara śmierci). Polecam ją
wszystkim – dodam tylko, że książka została entuzjastycznie przyjęta przez
krytyków i sam Witold Gombrowicz pochlebnie się o niej wypowiedział, co powinno
stanowić dla tej pozycji wystarczającą rekomendację.
http://www.brulionwl.prv.pl
|