|
Richard Bachman - Chudszy
Seth
Ta książka nie pozwoli wam spokojnie usiedzieć na miejscu.
Publishers Weekly o „Chudszym” Richarda Bachmana
“Chudszy” to już druga – po „Wielkim Marszu” – nowela Stephena Kinga,
podpisana jego pseudonimem Richard Bachman, jaką miałem przyjemność przeczytać.
I raz jeszcze się nie zawiodłem, bowiem tak samo jak w przypadku „Wielkiego
Marszu” miałem do czynienia z Kingiem w najlepszym wydaniu. Stosunkowo krótka
forma, mnóstwo treści i klimatu, historia nieskomplikowana, ale za to kończąca
się w fenomenalny, i co najważniejsze – zaskakujący sposób. Ponadto – jest to
historia napisana tak sprawnym stylem, że przez cały czas, od pierwszej aż po
ostatnią stronę, widzisz rozwój akcji oczyma swej wyobraźni niezwykle klarownie.
A to sztuka warta nauczenia!
Nie wiem czy wszyscy tak mają (ale ja na pewno) że kiedy czytają jakieś naprawdę
dobre opowiadanie, to wyobrażają sobie jego akcję do tego stopnia, że w pewnym
momencie włącza się w ich głowie coś na kształt ekranu, na jakim czytane słowa
układają się w obrazy. Lubię to wrażenie, jakbym nagle unosił się daleka od
mojego pokoju i wędrował dokładnie tam, gdzie autor danej książki chce mnie
zaprowadzić. Trudno znaleźć książkę dobrą na tyle, by pozwoliła na właśnie taką
wędrówkę. Ja ją jednak znalazłem, więc już przechodzę do właściwej recenzji.
Prawnik, Billy Halleck, zostaje oczyszczony z zarzutów, po tym jak zabił w
wypadku samochodowym cygańską staruszkę, córkę ostatniego z wielkich cygan. Z
zarzutów tych oczyściły go w dużej mierze znajomości, więc trudno powiedzieć, by
tym razem sprawiedliwość zatriumfowała. Jednak – karę, na jaką zasłużył i jakiej
nikt nie chciał mu wymierzyć, wymierzyli mu Cyganie. Rzucili na niego klątwę w
wyniku, której bohater historii traci na wadze, by ostatecznie stać się żywym
szkieletem, a konsekwencjami takiego stanu rzeczy musi oczywiście stać się
śmierć. Co jednak jest najdziwniejsze – czytelnik rozumiejąc kto tutaj jest
dobry, a kto zły, nadal kibicuje Bill’emu i chce by udało mu się jakość wyjść z
tej sytuacji. To największa potęga Kinga – potrafi kreować bohaterów, z jakimi
naprawdę się utożsamiamy (w tym przypadku – grubasek, jaki stara się tylko
przeżyć) i jakich zwyczajnie – lubimy.
„Chudszy” ma mnóstwo zwrotów akcji. Jest napisany dobrze, i krótko, a to w
przypadku Stephena nie jest regułą. Uniknął on, bowiem słowolejstwa, pisząc
zwięźle i płynnie. Akcja dzięki temu jest bardzo dynamiczna, a uczucia postaci i
ich przekonania wynikają bardziej z ich zachowań i dialogów, niźli z dopisanego
na marginesie komentarza autora. Książka, choć nie jest arcydziełem, i nie
oferuje super skomplikowanych przemyśleń i intrygi, jaką trudno rozgryźć nadal
pozostaje smacznym kąskiem. To krótka, miła, dobrze napisana historia, jakiej
pochłanianie sprawia przede wszystkim dużo frajdy i przyjemności. Jedna z tych
książek, jaka rozpoczęta pozostaje w naszych rękach, aż do chwili jej
ukończenia. Coś, co czyta się jednym tchem.
|
|
|
|
| Thiner |
|
| - |
|
| - |
|
| - |
|
| - |
|
| 1984 |
|
| - |
|
| Horror |
|
| Miękka |
|
| - |
|
|
|
|
 |
|
|
I jest jeszcze zakończenie. A to, sądzę, doskonale rewanżuje każdy czas
poświęcony na lekturze „Chudszego”. Bowiem zakończenie samo w sobie jest
świetne. Spodziewałem się szczęśliwego zakończenia i gdy mi takie dano byłem
pewien, że to już koniec historii, ale oczywiście byłem w błędzie. Nie będę się
rozpisywał, co i jak, dodam tylko, że ostatnie strony naprawdę wciągają, i przez
pewien czas bardzo dosłownie – moje serce biło szybciej, umysł pracował na
ultra-wysokich obrotach, a świadomość pragnęła by słowa, jakie czytam nie były
prawdą. Zakończenie wymiata!
Wypadałoby jakoś podsumować te słowa. Widać mam gorszy dzień, bowiem nie wiem
jak takie podsumowanie miałoby wyglądać. Dlatego napiszę krótko.
Kto jest fanem dobrego horroru i sztuki Stephena Kinga, ten „Chudszego” musi
przeczytać.
Kto oczekuje od książki dobrej zabawy i zaskakującego zakończenia, również nie
powinien odmawiać sobie przeczytania tej książki.
A pozostałe osoby, albo książek niekochające, albo kochające je na tyle by
czytać tylko prozę z najwyższej półki usadowionej gdzieś w okolicach słońca,
mogą sobie tą książkę spokojnie odpuścić… Bowiem – w tym określonym przypadku
miejsce sztuki zastępuje świetna zabawa.
|
|