Stephen King - Misery
Seth
Najbardziej przerażająca powieść Kinga…
Rocky Mountain News
Stephen King w wyśmienitej formie! Wspaniała i przerażająca książka!
Philadelphia Inquirer
…Te dźwięki: słyszalne nawet we mgle. Ale czasami te dźwięki – jak ból – słabły
i powstawała jedynie mgiełka. Pamiętał ciemność: nieprzenikniony mrok, który
trwał przed nadejściem mgiełki. Niech stanie się światłość, nawet zamglona, bo
światło było dobre… Ból znajdował się gdzieś poniżej poziomu dźwięków. Ból był
wschodem słońca i południem jego uszu. To wszystko co wiedział. Przez jakiś czas
– miał wrażenie, że bardzo długo – te dźwięki były jedynymi odgłosami
zewnętrznej rzeczywistości. Nie miał pojęcia, kim był, gdzie się znajdował, ale
w gruncie rzeczy w ogóle go to nie obchodziło. Chciał umrzeć…
Bowiem Paul Sheldon, jeden z najpopularniejszych pisarzy w stanach, jaki
zasłynął pośród czytelników znanym i lubianym cyklem romansideł o przygodach
pięknej Misery, teraz czekał na pewną śmierć, z ręki kobiety szalonej, jaka
jeszcze zanim go spotkała, odbierała życie dziesiątkom bezbronnych ludzi –
niemowlętom, oraz sparaliżowanym i konającym starcom.
Wracając do domu w Nowym Jorku po tym jak właśnie ukończył swoją
najprawdopodobniej najlepszą i najbardziej wartościową powieść niewchodzącą w
skład cyklu Misery „Szybkie samochody” (jakiej kanwą jest świat złodziei
samochodów), ma poważny wypadek samochodowy, jaki o mało nie kończy się jego
śmiercią, lecz ostatecznie w finale prowadzi do czegoś o wiele gorszego. Wypadek
ten prowadzi do spotkania z jego „największą fanką” Annie Wilkes. Annie, jak to
na największą fankę przystało, wyciąga go z zmiażdżonego wraku samochodu, po
czym przewozi do swojego małego domku po środku niczego, jednak – z tylko sobie
znanych przyczyn – nie mówi o całym zajściu nikomu. Wszyscy są szczęśliwi przez
następne dni – on uniknął pewnej śmierci, ona ma swojego pierwszego pisarza,
zwierzątko domowe, jakim może się zajmować. Lecz sprawa, oczywiście, komplikuje
się, kiedy Annie kupuje najnowszą, i jak się okazuje, ostatnią część cyklu
przygód jej ulubionej bohaterki Misery – książka ta kończy się pogrzebem Misery.
A śmierci tej konkretnej osoby Annie znieść nie może – utożsamia się z tą
bohaterką, przeżywa jej przygody tak jakby były jej własnymi. Wobec tego Annie
postanawia uratować postać fikcyjną przed śmiercią zmuszając Paula Za Wszelką
Cenę, do napisania kontynuacji przygód Misery – książka ma się zwać „Powrotu
Misery”. Umysł szalonej do granic możliwości Annie musi stoczyć walkę z Paulem i
wcale nie zamierza trzymać się przy tym jakichkolwiek reguł.
Książka w takim samym stopniu genialna, co niedostatecznie dobra. Genialne są
elementy grozy i mnóstwo przemyśleń odnośnie całego procesu pisania, jakie w
szczególności początkującemu autorowi, muszą się spodobać, że nie wspomnę o
pomyśle na książkę – prostym, ale w prostocie tej szalenie interesującym.
Miejscami poetycki styl, a kiedy indziej akcja pnąca się do wyżyn grozy,
skutecznie podwyższają wartość całej książki.
|
|
|
|
| Misery |
|
| - |
|
| - |
|
| - |
|
| - |
|
| 1987 |
|
| - |
|
| Horror |
|
| Miękka |
|
| - |
|
|
|
|
 |
|
|
|
Niedostatecznie dobre w „Misery” Kina są tylko nieliczne fragmenty pisane
jakby od niechcenia, gdy weny Stephenowi brakowało, a powieść czyta się nieco
opornie. Tych drobnych fragmentów jest na tyle mało, że średnich rozmiarów
książkę (ponad 320 stron) z powodzeniem pochłonąłem w jeden dzień z zapartym
tchem – to nie książka, to przygoda, jakich mało; ostra jazda gwarantowana,
stary! – nie zmienia to jednak faktu, iż zakończenie (mam na myśli naprawdę
ostatnie strony) nie jest tak dobre jak reszta, dodane jakby w pośpiechu, tak by
historię w jakiś sposób zwyczajnie „zakończyć”.
Książka świetna, spodoba się i fanom Króla i całej reszcie patrzącej na prozę
Stephena z rozbawieniem – jest tak z tej przyczyny, iż ta książka zwyczajnie nie
bawi, lecz przeraża – choćby wszechogarniającym mrokiem ludzkiej duszy. W skali
jednak książek samego Króla (pośród jakich jest i mnóstwo powieści genialnych i
tych nieco słabszych) „Misery” plasuje się jedynie gdzieś na tej „wyższej
półce”. Nie na „najwyższej”, ale jednak, ponad przeciętną. Jedyną znaczącą skazą
książki jest niedostatecznie dobre zakończenie, co nie zmienia faktu, iż książkę
pochłonąłem z zapartym tchem i jest zdecydowanie lepsza (bo pełniejsza) do filmu
zrealizowanego na jej podstawie. I tym oto chaotycznym przemyśleniem dobiegamy
do końca recenzji.
Acha… i omal bym nie zapomniał – strzeżcie się Bogini. Ona jest nieśmiertelna!
|