Październik 2005     


|:  RECENZJA  :|

Stephen King - Misery
Seth


Najbardziej przerażająca powieść Kinga…
Rocky Mountain News

Stephen King w wyśmienitej formie! Wspaniała i przerażająca książka!
Philadelphia Inquirer

…Te dźwięki: słyszalne nawet we mgle. Ale czasami te dźwięki – jak ból – słabły i powstawała jedynie mgiełka. Pamiętał ciemność: nieprzenikniony mrok, który trwał przed nadejściem mgiełki. Niech stanie się światłość, nawet zamglona, bo światło było dobre… Ból znajdował się gdzieś poniżej poziomu dźwięków. Ból był wschodem słońca i południem jego uszu. To wszystko co wiedział. Przez jakiś czas – miał wrażenie, że bardzo długo – te dźwięki były jedynymi odgłosami zewnętrznej rzeczywistości. Nie miał pojęcia, kim był, gdzie się znajdował, ale w gruncie rzeczy w ogóle go to nie obchodziło. Chciał umrzeć…

Bowiem Paul Sheldon, jeden z najpopularniejszych pisarzy w stanach, jaki zasłynął pośród czytelników znanym i lubianym cyklem romansideł o przygodach pięknej Misery, teraz czekał na pewną śmierć, z ręki kobiety szalonej, jaka jeszcze zanim go spotkała, odbierała życie dziesiątkom bezbronnych ludzi – niemowlętom, oraz sparaliżowanym i konającym starcom.
Wracając do domu w Nowym Jorku po tym jak właśnie ukończył swoją najprawdopodobniej najlepszą i najbardziej wartościową powieść niewchodzącą w skład cyklu Misery „Szybkie samochody” (jakiej kanwą jest świat złodziei samochodów), ma poważny wypadek samochodowy, jaki o mało nie kończy się jego śmiercią, lecz ostatecznie w finale prowadzi do czegoś o wiele gorszego. Wypadek ten prowadzi do spotkania z jego „największą fanką” Annie Wilkes. Annie, jak to na największą fankę przystało, wyciąga go z zmiażdżonego wraku samochodu, po czym przewozi do swojego małego domku po środku niczego, jednak – z tylko sobie znanych przyczyn – nie mówi o całym zajściu nikomu. Wszyscy są szczęśliwi przez następne dni – on uniknął pewnej śmierci, ona ma swojego pierwszego pisarza, zwierzątko domowe, jakim może się zajmować. Lecz sprawa, oczywiście, komplikuje się, kiedy Annie kupuje najnowszą, i jak się okazuje, ostatnią część cyklu przygód jej ulubionej bohaterki Misery – książka ta kończy się pogrzebem Misery. A śmierci tej konkretnej osoby Annie znieść nie może – utożsamia się z tą bohaterką, przeżywa jej przygody tak jakby były jej własnymi. Wobec tego Annie postanawia uratować postać fikcyjną przed śmiercią zmuszając Paula Za Wszelką Cenę, do napisania kontynuacji przygód Misery – książka ma się zwać „Powrotu Misery”. Umysł szalonej do granic możliwości Annie musi stoczyć walkę z Paulem i wcale nie zamierza trzymać się przy tym jakichkolwiek reguł.

Książka w takim samym stopniu genialna, co niedostatecznie dobra. Genialne są elementy grozy i mnóstwo przemyśleń odnośnie całego procesu pisania, jakie w szczególności początkującemu autorowi, muszą się spodobać, że nie wspomnę o pomyśle na książkę – prostym, ale w prostocie tej szalenie interesującym. Miejscami poetycki styl, a kiedy indziej akcja pnąca się do wyżyn grozy, skutecznie podwyższają wartość całej książki.
 

  Misery
  -
  -
  -
  -
  1987
  -
  Horror
  Miękka
  -

Niedostatecznie dobre w „Misery” Kina są tylko nieliczne fragmenty pisane jakby od niechcenia, gdy weny Stephenowi brakowało, a powieść czyta się nieco opornie. Tych drobnych fragmentów jest na tyle mało, że średnich rozmiarów książkę (ponad 320 stron) z powodzeniem pochłonąłem w jeden dzień z zapartym tchem – to nie książka, to przygoda, jakich mało; ostra jazda gwarantowana, stary! – nie zmienia to jednak faktu, iż zakończenie (mam na myśli naprawdę ostatnie strony) nie jest tak dobre jak reszta, dodane jakby w pośpiechu, tak by historię w jakiś sposób zwyczajnie „zakończyć”.

Książka świetna, spodoba się i fanom Króla i całej reszcie patrzącej na prozę Stephena z rozbawieniem – jest tak z tej przyczyny, iż ta książka zwyczajnie nie bawi, lecz przeraża – choćby wszechogarniającym mrokiem ludzkiej duszy. W skali jednak książek samego Króla (pośród jakich jest i mnóstwo powieści genialnych i tych nieco słabszych) „Misery” plasuje się jedynie gdzieś na tej „wyższej półce”. Nie na „najwyższej”, ale jednak, ponad przeciętną. Jedyną znaczącą skazą książki jest niedostatecznie dobre zakończenie, co nie zmienia faktu, iż książkę pochłonąłem z zapartym tchem i jest zdecydowanie lepsza (bo pełniejsza) do filmu zrealizowanego na jej podstawie. I tym oto chaotycznym przemyśleniem dobiegamy do końca recenzji.

Acha… i omal bym nie zapomniał – strzeżcie się Bogini. Ona jest nieśmiertelna!

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!