Październik 2005      


|:  RECENZJA  :|

Jonathan Carroll - Czarny koktail
Tuxedo

"Starcy winni
stawać się odkrywcami
Tu i teraz nic nie znaczą
Nieruchomi, podążać musimy
Ku odmiennym nasyceniom...
Koniec jest moim początkiem"

- T. S. Elliot - "East Coker"

Jonathana Carrolla chyba wszyscy znają, a jak nie znają, to znaczy, że nie czytali moich poprzednich recenzji. I dobrze im tak! :P Chociaż... ja właściwie też uważałem, że go znałem. I co? I pewnego pięknego dnia na Allegro znalazłem omawiany właśnie tytuł tego pisarza. Nie żeby książka jakoś specjalnie odstawała od reszty jego twórczości - główne motywy przemijania i śmierci pozostały zachowane. Ale ta opowieść jakoś różni się od reszty. Właściwie powinienem napisać "te opowiadania", gdyż obok tytułowego "Czarnego koktajlu" znajdujemy jeszcze drugie opowiadanie pt. "Ale karuzela!" (ze zbioru "The panic hand", przetłumaczonego i dostępnego w Polsce jako "Upiorna dłoń" - o ile mnie pamięć oczywiście nie myli). Całość ma nieco ponad 150 stron i czyta się doskonale.

W "Czarnym koktajlu" bohaterowie odnajdują warunek/zasadę "spełnienia w życiu" (niezbyt fortunne określenie, ale lepszego nie wymyśliłem). Opowiadanie przepełnione jest realizmem pomieszanym z siłami nadprzyrodzonymi, magią czy jak to sobie jeszcze nazwiecie. Właśnie za tę mieszankę najbardziej cenię twórczość Carrolla. Do tego tradycyjnie zaskakujące zakończenie, pozostawiające wiele do myślenia - po czymś takim po prostu nie można powiedzieć, że lektura nie była dobra. Co też niniejszym czynię - nie było dobrze, było kapitalnie! :)

"Ale karuzela" to z kolei rozwiązanie innego nurtującego ludzkość problemu, czyli pytania o istnienie i naturę Boga. I tutaj autor zręcznie przeskakuje z realizmu do nadrealizmu, czyniąc opowiadanie naprawdę smakowitym kąskiem. I żal tylko, że tak szybko się kończy, ale przecież najważniejsze, najtrudniejsze pytania często mają również najprostsze odpowiedzi...

Chciałbym podsumować, jednocześnie nie piejąc z zachwytu, ale nie mogę :). No dobra, to powiem Wam, czemu książka wydała mi się inna od pozostałych - otóż odszukawszy rok wydania (zaznaczam: angielskiego!) okazało się, że została napisana przed ponad piętnastu laty. Już po "Krainie Chichów" i "Na pastwę aniołów", ale jeszcze przed chociażby "Muzeum psów" czy trylogią "Crane's
Viev". Ponadto, jak już wspomniałem, nie jest typową dla Carrolla powieścią, ale zbiorkiem dwóch opowiadań, które same w sobie stanowią naprawdę miły przerywnik między większymi ( w sensie objętościowym, oczywiście ;-)) tworami.

  Black Coctail
  -
  -
  -
  -
  -
  -
  -
  -
  -

  

Dodam jeszcze, że cena okładkowa to... 4,9zl, ale rok wydania - 1995, więc dostać w oficjalnej sprzedaży może być trudno. Jednakże polecam poszukać, chociażby na aukcjach. Rzecz jasna mnie możecie nie usłuchać, ale prawdziwym autorytetom to już chyba możecie zawierzyć? :) Więc tak:

"Niezrównana, wyjątkowa pozycja wśród opowieści nadrealistycznych." - San Francisco Chronicle

"Pisarz niezwykły... Absolutna oryginalność, autor o rzadkim talencie." - Pat Conroy, autor "Księcia przypływów"

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!