Październik 2005      


|:  RECENZJA  :|

Dan Brown - Kod Leonarda da Vinci
Michał Chmielewski

Polowałem na tę książkę w bibliotece tak długo, że po tygodniach robiłem to raczej z przyzwyczajenia, niż nadziei. Aż któregoś dnia była tam, czekała na mnie.

Dan Brown spłodził coś bardzo niebezpiecznego o nazwie "Kod Leonarda da Vinci". A smak tegoż zagrożenia odczuwać może Kościół Katolicki.
Pierwsze stronice uderzają w czytelnika niczym komunistyczny nauczyciel ucznia. Potem akcja przenosi się w inne miejsce, gdzie poznajemy głównego bohatera, który zostaje zamieszany w niepopełnione przez niego zabójstwo w Luwrze. Zraniony śmiertelnie nieboszczyk wykorzystał ostatnie chwile swojego życia, aby pozostawić zaszyfrowaną wiadomość, którą rozwiązać może tylko Robert Langdon i wspomagająca go w ucieczce policjantka. Mesydż okazuje się wskazówkami, odkrywającymi przed nimi wiele interesujących rzeczy, które miały nigdy nie wyjść na światło dzienne. Rzeczy te, tajemnice skrzętnie ukrywane przez głowy Kościoła Katolickiego, ukazują czym naprawdę ów ta religia jest, jaki był jej początek. Stawia w nieprzeciętnie niekorzystnym świetle cały Watykan i czołowych wyznawców Jezus Inc., gdyż odkrywa to, co oni ukrywają. A ukrywają bardzo interesujące fakty, które, w razie ich ujawnienia, obróciłyby obecną chrześcijańską sytuację o sto osiemdziesiąt stopni. Kim był Jezus, Maria Magdalena, św. Piotr - w kartkach tej książki otrzymacie odpowiedzi na te pytania i dodam, że niekoniecznie zgadzają się z tymi, podanymi w biblii.
Sama akcja książki toczy się stylem a la Coben, tzn. wszystko jest zamotane, a gdy coraz bardziej bliżej końca, akcja gmatwa się jeszcze bardziej. Dopiero podczas ostatnich kilku kartek czytelnik zostaje łaskawie oświecony. I właśnie to nie pozwala przerwać czytania. Bo czyta się ją - książkę - łatwo, przyjemnie. Mimo iż autor mówi o rzeczach głównie historycznych - nie tylko dotyczących chrześcijaństwa, ale m.in. tego, skąd się wziął piątek 13., co pierwotnie oznaczała gwiazda Dawida, czym jest imię MonaLiza - robi to językiem łatwostrawnym, nieskomplikowanym, czyli takim, który z całą pewnością nie będzie wywoływał gniewnych inwokacji.

Jeszcze jedno - przed przystąpieniem do akcji Brown zaznacza, iż fakty historyczne, omówione w książce są autentyczne, chociaż sama akcja jest całkowicie fikcyjna. To bardzo ważna wiadomość - fakty historyczne pokazywane przez Browna są bardziej kontrowersyjne niż zakonnica jedząca banana.

  Da Vinci Code
  -
  -
  -
  -
  -
  -
  -

  Miękka

  -
  -

 




Polecić? Proszę bardzo - polecam ją każdemu. Dosłownie. Nieważne, czy czyta to fan fantasty, horroru, humoru czy erotyki - tę pracę przeczytać wypada, chociażby dla poznania smakowitych kąsków historii chrześcijaństwa, tego, jak doszło ono do aktualnej władzy i jakie tajemnice przed nami skrywa. Warto.

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!