|
Każdy "normalny" gracz komputerowy ma swoje zdanie na temat gry idealnej i na pewno chciałby, by taka produkcja się ukazała, nieprawdaż? A jeszcze lepiej by było, gdyby ów gracz stanął na czele teamu i sam stworzył taką grę! Marzenie nie do zrealizowania? Niekoniecznie. Może trudno stworzyć idealny produkt, ale coś dobrego i grywalnego... Powiecie, że nie możliwe, że wyjdzie z tego jakiś freeware? Jesteście w błędzie, w poważnym błędzie, drodzy czytelnicy!
Już zauważyliście, że piszę zapowiedź gry Deamoneth. Nie kojarzycie tego tytułu? To świetnie, bo w końcu exclusive'y i to na łamach GaCka to rzecz rzadko spotykana ;), ale przejdźmy w końu do rzeczy. Ostatnio słychać, że polscy programiści okropnie napalili się na tworzenie gier (aczkolwiek nie tylko Polacy, bo jak nietrudno zauważyć, na całym świecie tworzą gier od groma ;)). Oprócz znanych tu i ówdzie produkcji tworzonych przez rodaków (np. kontynuacja Painkillera, Chrome, Call of Juarez, itd.) powstają tzw. produkcje fanowskie, ale nie mody czy dodatki do innych gier. Po prostu: mała grupa zapaleńców chce stworzyć grę. Znają się trochę na programowaniu, grafice, a przede wszystkim na... grach, więc biorą się do roboty. Kupują jakiś dobry (i tani :)) silnik 3D (2D to przecież przeżytek ;)) i zaczynają tworzyć. Tworzyć grę, pełną wersję, nie jakieś Blow Everything Up. I tak jest właśnie z Aazero Interactive!
Pewnie nie wiecie, że powstają w naszym postkomunistycznym kraju ciekawe (trochę zbyt undergroundowe) gry. Mam tu na myśli Burżuazję (zapka niedługo!), Polish Wasteland, New Dawn i... właśnie Deamoneth. Produkcja ta jest tworzona przez ekipę Aazero, ze studentem informatyki, Mateuszem Kanikiem, na czele. Dodam, że w tej chwili (wakacje 2005) Deamoneth tworzy dziewięć osób. Wszyscy pochodzą z innych miast w Polsce, porozumiewają się za pomocą czegoś a la Gadu-Gadu, mają własne forum dyskusyjne i w taki sposób (a raczej w takich warunkach) tworzona jest ta gra fabularna.
Ha, pozamulałem was trochę, ale obiecuję: teraz coś o samej grze. Deamoneth to trójwymiarowy RPG tworzony w oparciu o silnik Truevision3D. Gra tworzona jest od 2003 roku, na początku miała być dwuwymiarowa, ale... twórcy postanowili inaczej (i słusznie!). Główny nacisk w Deamoneth będzie położony na rozbudowę postaci oraz mnogość magicznych przedmiotów. Będzie jednak bardzo wyraźnie zarysowany wątek fabularny oraz cała masa oryginalnych pomysłów, dzięki którym twórcy chcą uniknąć porównań do kultowego Diablo. O samej fabule praktycznie nic nie wiadomo. Wiadomo, że gra będzie "bardzo mroczna" oraz nazwa gry ba być bardzo związana z fabuła gry, a mianowicie z czymś w stylu armageddonu. Z tego co wynika, akcja dziecka Aazero będzie odbywać sie w okresie "przed końcem świata". Jakieś takie duperele, będzie na pewno ciekawiej niż w Morrowindzie :). Fantasy Fallout? Hm... ciekawe. Pan Mateusz wraz z ekipą obiecują (obiecanki-cacanki hehe hyhy!), że zaserwują nam w Deamoneth bardzo rozbudowany system czarów. Sam gracz (na wielką skalę) będzie mógł tworzyć własne czary i, rzecz jasna, będzie mógł je używać w grze :). Wątek fabularny ma być do bólu
|
rozbudowany, a dialogi mają zapierać dech w piersiach. Wszystko mówię w czasie przyszłym. Hm... autorzy "przepowiadają", że demo (!) Deamoneth ukaże się jakoś na jesieni... Wątpię bardzo w tę zapowiedź, oj wątpię. Brakuje jeszcze konkretnych screenów, a autorzy obiecują demo... Powinni pospieszyć się z Deamonethem, bo graczom wiecznie nie chce się czekać! (DNF, jakby jakiś muł nie kojarzył.) No, to dalej opowiadam wam mity i legendy o produkcji ludzi z amatorskiego studia Aazero Interactive.
Czary spodobały się twórcom, według mnie aż za bardzo. Przede wszystkim wspominany system czarów ma być bardziej rozbudowany niż w Diablo. Twórcy często porównują swój projekt do gry gigantycznego studia Blizzarda. Jak już mówiłem, gracz będzie miał możliwość tworzenia własnych czarów poprzez zapisywanie na pergaminach znalezionych run. Ciekawe, nie powiem. Proces będzie przypominał socketowanie (ulepszanie kryształami) przedmiotów. Runy będą generowane losowo, zatem możliwe stanie się skomponowanie pergaminu, który przykładowo zawiera jednocześnie zaklęcie unieruchamiające cel (jedna runa) oraz zadające obrażenia od ognia (druga runa). Runy będzie można tatuować sobie na ciele, podnosząc przez to statystyki. Chyba rodacy nagrali się w San Andreas, ojej, ten Rockstar wszędzie (i w ManHuncie i w... Moscow Rush ;)). Będzie również bardzo ciekawy system otrzymania obrażeń. Gdy ręka naszego bohatera, w której trzyma broń, ulegnie znacznemu uszkodzeniu, będzie on zadawał coraz słabsze ciosy, a z czasem może w ogóle nie móc jej używać. Gdy postać dozna połamania obu nóg, będzie musiała się czołgać - to może być bardzo klimatyczne i realistyczne! Autorzy przewidują możliwość leczenia miksturami bądź wybranej części ciała, bądź automatycznie będzie leczona ta najbardziej zraniona. Zapowiada się znakomita gratka dla każdego fana gier fabularnych. Ja, pomimo że zagorzałym fanem RPG nie jestem, będę musiał zobaczyć ten tytuł.
Członkowie Aazero twierdzą, że demo gry podbije serca wszystkich graczy na świecie i raz dwa znajdzie się wydawca, chociaż jakaś Dobra Gra (i tu teraz można kupić Eartha 2160 za 2 dychy! A to ci biznes-plan! :)). Gra zapowiada się nad wyraz dobrze, choć bardzo mi się nie podoba nazwa gry! Deamoneth nijak nie wchodzi mi w pamięć, a co dopiero takiemu Calebowi... Czekamy, panowie, z niecierpliwością na wasz tytuł. Mam tylko nadzieję, że gra ukaże się w profesjonalnych warunkach (czyli na bazarze ;)) i nie będzie takim crapem jak Mimesis Online, tylko pobije na łeb samo The Roots, polskiego Final Fantasy autorstwa wrocławskiego Tannhauser Gate. Oby premiera gry odbyła się przed (hm...) 2007 rokiem (podobnie Burżuazja, która może ukaże się za dwa, trzy lata :(). Jeszcze raz powtarzam: będzie ciekawie na polskim rynku gier fabularnych!
Producent: Aazero Interactive
Premiera: przełom roku 2006/2007
Internet: www.aazero.com
|
|
|