« poprzednia | spis treści | następna »  
Prey
KijasS

Nie ma gracza - jak mi się zdaje - który nie znałby Duke Nukem 3D, a przede wszystkim sprawy jego następcy, czyli Dukne Nuke Forever. Niestety, trzeba się pogodzić z faktem, że 3D Realms robiło graczy w konia przez kilka dobrych lat i z pewnością mieli przedni ubaw prezentując "nowe i rewelacyjne" materiały reklamowe, a także ustalając kolejne daty premiery.

Hey, you! Catch!

Odkurzamy

W sumie może to i dobrze, że Książe nigdy nie ujrzy światła dziennego, ponieważ nawet, jeśli okazałby się dużo lepszy niż Half-Life 2 i Far Cry razem wzięte to i tak pewnie większość braci grającej zmieszałaby tę grę z błotem. Jednak jak się okazuje wesołkowie z 3D Realms ostatnio wzięli się porządnie do roboty i od jakiegoś czasu pracują nad swoją "nowym" shoterem, Prey. Nie bez przyczyny użyłem cudzysłowu, albowiem Prey zaświtał w umysłach programistów już 10 lat temu, bo w 1995 roku. Od tego czasu losy tego projektu były różne, ale nigdy jeszcze całość nie była w takim stadium zaawansowania, co może świadczyć tylko o jednym: już wkrótce przyjdzie nam zatopić zęby w najnowszej produkcji ojców Duke'a.

Ja mieć czerwona skóra i fajne pióra

Bohaterem Prey jest Tommy, wnuk indiańskiego szamana z plemienia Cherokee. Wiedzie on sobie spokojne życie gdzieś w rezerwacie Indian wraz ze swoją ukochaną, pracując jako mechanik w warsztacie samochodowym. Niestety taka sielanka była by zbyt nudna, więc Tommiego porywa gigantycznych rozmiarów statek kosmiczny, który w dodatku jest żywym organizmem. (Pozostaje pytanie "PO CO?" i "DLACZEGO?". :)) Wewnątrz nie czeka go bynajmniej komitet powitalny. To, co zastanie w środku tego niezwykłego tworu to stworzenia z całkiem innego świata, rzec można, że z innego wymiaru. Zadaniem Tommiego będzie odkrycie czym, lub raczej kim jest statek, a przede wszystkim ucieczka w jednym kawałku, co jak się słusznie domyślacie nie będzie wcale takie łatwe.

Wracaj skąd przyszedłeś, dziadu!

Do(o)mowej roboty

Prey ma działać na nieznacznie ulepszonym silniku Doom'a 3. Moim zdaniem autorzy nie mogli lepiej wybrać, ponieważ engine ten doskonale nadaje się do generowania niezwykle złożonych i plastycznych wrogów. Na dodatek autorzy obiecują, że w przeciwieństwie do Doom'a 3 akcja dziać się będzie w znacznie większych pomieszczeniach (tereny otwarte prawdopodobnie nie będą obecne). Szczerze powiedziawszy ślinka mi cieknie podczas oglądania screenów. Tak obrzydliwych, strasznych i doskonale zaprojektowanych, a także wykonanych potworów dawno nie widziałem. Są tutaj wielkie kroczące na pajęczych nogach obrzydliwce, są przypominające Stroggów dziady, a nawet dzieci z obłędem w oczach szarżujące w naszym kierunku.

Do góry nogami

Świetnym pomysłem wydaje się także to, że na statku Obcych mają panować całkiem inne prawa grawitacji. W jednym momencie będzie można odwrócić całe otoczenie do góry nogami. Najlepsze jest jednak to, że wszystkie przedmioty nie umocowane na stałe do podłoża spadną niejako z podłogi na sufit. Niestety nie do końca wiadomo jak daleko posuniętą będziemy mieli władzę nad grawitacją i czy w ogóle zależeć będzie ona od nas.

Nie no, ale schiza.

Moc(e/ne)!

Nasz bohater - jak przystało na potomka szamana - będzie mógł korzystać z różnego rodzaju mocy specjalnych. Przede wszystkim będzie to możliwość opuszczenia własnego ciała i poruszani się w postaci niematerialnej. Dzięki temu będziemy mogli dostać się w miejsca, gdzie normalnie Tommy nie miałby szans się znaleźć. Innym ciekawym rozwiązaniem jest to, że po śmierci nie przegrywamy. Trafiamy do duchowego wymiaru, skąd można wrócić do swojego ciała spełniając jakieś warunki (prawdopodobnie wykańczając kilku wrogów).

Żaden shooter nie ma prawa istnienia bez broni. Prey nie będzie w tym aspekcie odosobniony. Ba, mało tego, to co znajdziemy w grze w niczym nie przypomina tego z czego do tej pory przyszło nam robić przeciwnikom przysłowiową "jesień średniowiecza", sami wiecie z jakiej części tychże. Cały arsenał będzie pochodzić od obcych, więc nie mogą w niczym przypominać naszego Kałacha, albo Glocka. Jeśli graliście kiedyś w Half-Life'a, albo Aliens vs Predator macie już minimalny przedsmak broni, jaką utorujemy sobie drogę do wyjścia w Prey. Jedyny przedmiot do eksterminacji Obcych, który przypomina coś znanego nam z Ziemi to indiański łuk Tommiego, który już tak zwyczajnie nie działa. :)

Hej, jak to zrobiłeś, kolego?

Stara dobra szkoła

Szykuje się nam naprawdę wyśmienity FPS nawiązujący do starej dobrej szkoły Księcia, czyli dużo strzelania, trochę rozwiązywania prostych, logicznych zagadek, a także mocny i krwisty klimat. Dodając do tego niekonwencjonalne narzędzia mordu, moce Tommiego, nieprzewidywalną fizykę i żyjący statek obcych możemy spodziewać się hitu. Jak to wszystko sprawdzi się w praktyce przekonamy się dopiero w 2006 roku.

PS. Jestem świeżo po obejrzeniu trailera Prey. Takiego opadu szczęki nie miałem od czasu STALKER'a i HL2. Mówię wam, to będzie HIT!


Gatunek: FPS
Producent: 3D Realms
Data premiery: 2006
Dystrybutor: Cenega
Internet: www.prey.com

« poprzednia | spis treści | następna »