|
Jako że dzisiaj siedzę sobie w domu i bardzo się nudzę, a jak powszechnie wiadomo, dzień przesiedziany w domu to dzień stracony (no chyba że się czyta AM albo usiłuje coś spłodzić :)), postanowiłem przybliżyć wam grę na jedynego nextgena, na jakim gram (to znaczy nextgena jakiś czas temu :P). Panie i panowie, przed wami GTA Advance (oklaski...).
Fabuła jako taka zarysowuje się tak, że kumpel głównego bohatera miał wypadek. Wyleciał sobie w powietrze będąc w swoim własnym samochodzie. Tyle przynajmniej wydedukowałem czytając między wierszami wypowiedzi zarówno bohatera, jak i różnych NPC, bo mi się nie chce czytać jakichś marnych tekstów, jeśli mogę się porozbijać sportowym samochodem po mieście. Enyłej, teraz próbujemy (chyba) znaleźć winnego lub winnych śmierci najlepszego przyjaciela naszego konsolowego alter ego. I tak przenikamy do światka morderców, gwałcicieli, pedofilów i innego elementu spoza marginesu społecznego. Ta, jak by nie było, płytka i oklepana historyjka popycha nas do wykonywania coraz to ciekawszych i bardziej skomplikowanych zadań.

O zadaniach nawinę nieco później, bo pierwsze, co do nas dociera, to nie zadania, tylko grafika. GTA Advance jest konwersją GTA III z kompa, ale niestety nie zobaczymy takiej wspaniałej trójwymiarowej grafiki - GBA niestety nie ma takiej mocy. Oczywiście można było stworzyć coś takiego jak Taxi III na GBA, ale pewnie nie zdałoby to egzaminu. Tak więc autorzy zafundowali nam coś w rodzaju podróży w czasie i przypomnieli o GTA II na peceta. Całość możemy oglądać za pomocą kamery umieszczonej, jak kiedyś gdzieś przeczytałem, "na helikopterze...".
Po pierwszym uruchomieniu przypomina się zaraz wspomniana już GTA II, jednak grafika prezentuje się tu lepiej niż na piecu i całość bardziej pasuje do GTA III. Mamy podobną mapkę i menusy jak we wspomnianej już wyżej grze - sporo kolorów i wszystko prezentuje się, można by powiedzieć, hmm... rewelacyjnie. Jest to najlepsza grafika w grach akcji, jaką widziałem na GBA, ale dość już o grafice, bo i tak możecie ją sobie zobaczyć na screenach, więc nie ma po co marnować miejsca. Wspomnę jeszcze, że nie było żadnego intra, a przecież można było coś ładnego i animowanego dodać do tego produktu. Oj, coś się nie postarali autorzy :)
Wracamy do zadań. Te z początku są bardzo proste. Coś się przewiezie, coś odbierze, coś dostarczy, coś zabije, coś ukradnie, coś rozjedzie...
Bardzo duża to różnorodność i trzeba przyznać, że za bardzo się te zadania nie nudzą. Sam byłem ciekaw, jaka kolejna misja mnie czeka, a to świadczy dobrze o grze. Sielanka kończy się, kiedy przenosimy się do drugiej dzielnicy. Tam zadania są coraz bardziej skomplikowane. Już nie wystarczy czegoś gdzieś przewieźć - teraz musisz coś gdzieś zawieźć, po drodze kogoś skroić, zabić, uciec przed pościgiem, zmienić brykę, wykiwać policjantów, którzy nagle się pojawiają znikąd, przemalować auto i zdążyć, zanim upłynie czas. Niekiedy może to trochę denerwować, np. misja, w której trzeba porwać limuzynę z pewną dziewczynką - nie możesz do niej wsiąść dopóty, dopóki nie rozwalisz jej nieco. Jak już ją nieco rozwalisz (ale nie za mocno, bo będziesz nią musiał jeździć), to wyskakują ochroniarze i walą do ciebie z uzi. Oczywiście stają tak, że każda seria z kałacha powoduje wybuch auta, co jest jednoznaczne z zaczynaniem misji od nowa. Inny przykład - wykonywanie kilkuwątkowej misji mając w zanadrzu tylko jedno auto, bez możliwości przesiadki. Niekiedy jest to bardzo frustrujące, ale jednocześnie podnosi się poziom adrenaliny i czuje się tę dumę po wykonaniu tego zadania. Ogólnie misje stają się z upływem czasu coraz trudniejsze, więc możemy je uznać za plus, mimo tych kilku denerwujących momentów.

Widać, że świat, w którym przychodzi nam się poruszać, został dobrze zaprojektowany. Na ulicach panuje ruch raz większy, raz mniejszy, i zależy od miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. Po chodnikach spaceruje sporo ludzi; są to zarówno zwykli przechodnie, jak i członkowie gangów. Z tymi drugimi jest taki problem, że wystarczy przejechać kilku, żeby cały gang ruszył na nas z zamiarem dopełnienia zemsty za swoich poległych ziomów, a o przejechanie nie trudno. Wystarczy na chwilę zjechać jakimś szybszym autem z drogi i już leży za nami kilka trupów. Na początku nie jest to może jakieś szczególnie niebezpieczne zdarzenie, bo chłopaki z gangów rzadko dysponują czymś ponad gołe pier... znaczy się pięści. Co jakiś czas może się zdarzyć, że ktoś ma kij bejsbolowy, a jak na ciebie leci taka grupka kiboli, to nic tylko gaz do dechy i już masz kij, a i trochę kasy za nich zbierzesz.
Sytuacja nieco się komplikuje w drugiej dzielnicy. Tam gnat jest na porządku dziennym, a dzieciaki już na komunię dostają swoją pierwszą spluwę. Tak więc nie zdziw się, jeśli jakiś kolo po tym, jak go potrącisz, wstanie i zacznie do ciebie strzelać, a najczęściej to jego ziomy z okolicy bez wahania pójdą w jego ślady. I już piękny wozik do kasacji. Co innego w trzeciej dzielnicy, tam snajpeki, karabiny, uzi czy koktajle Mołotowa to chleb powszedni. Ma to każdy szanujący się członek gangu i nie zawaha się tego użyć. Poza tym tam leją się wszyscy z wszystkimi. Gangi napadają na zwykłych ludzi, cały czas słychać strzały, widać wybuchy koktajli Mołotowa, łatwo jest się przypadkowo wplątać w taki konflikt.
Takie akcje miały już miejsce w drugiej dzielnicy, ale na zdecydowanie mniejszą skalę, tak więc widzisz, że życie w świecie GTA Advance nie jest sielanką.
A jak się ma do tego policja? No cóż, kilka razy widziałem jak niebiescy porwali się na kolesia z bejsbolem, kilka razy oberwali, ale i tak koniec końców byli górą. W naszym przypadku nie zawsze reagują tak ochoczo (boją się?). W każdym raze spokojnie można przejeżdżać na czerwonym świetle, można wariować, robić "poślizgowe kółka" dookoła nich, a oni nic sobie z tego nie robią, można nawet przejechać człowieka na ich oczach! Pewnie wpieprzają pączki i piją kawę :). Co więcej, można w nich przywalić dość mocno (ale bez przesady), a oni pojadą dalej.
Co innego, jak okładamy kogoś bejsbolem, reagują gdzieś tak po około czwartym odbiciu piłki ukrytej w kieszeni jakiegoś delikwenta. Pojawia się jedna gwiazdka. Do walki z nami zostaje wezwany jakiś patrol z rekrutami i wystarczy trochę pojeździć żeby się odczepili. Co ciekawe nawet w trakcie pościgu za nami, czy to pieszo czy też w lśniącym radiowozie, mogą po prostu zrezygnować bo gwiazdka zgaśnie!
Co innego dwie gwiazdki, wtedy jedynym wyjściem jest przemalowanie wozu. Zostają skierowane przeciw nam coraz większe siły, powstają barykady z samochodów - barykady dość marne, nigdy żadna nie zdołała mnie powstrzymać, bo albo były dziurawe, albo bez problemu można je było wyminąć. Tak aż do gwiazdki czwartej, kiedy do walki wkraczają Specjalne Bronie i Taktyki, w skrócie SBIT vel SWAT. Mają oni fajne ciężarówki i lepszą broń i ogólnie jakby są lepsi, ale niestety nie potrafią zatrzymać na dłużej. Jest ich po prostu za mało (policja ma za mało pieniędzy?). W każdym razie zazwyczaj z ulic znikają gangi i przechodnie, a wokół tylko policjanci i SWAT. Niestety za zabijanie kogokolwiek z mundurowych nie przybywa punktów/pieniędzy. Mamy z tego tylko broń.
W drugiej dzielnicy możemy uzyskać pięć gwiazdek, co przekłada się na agentów Federalnego Biura Śledczego w skrócie FBŚ vel FBI. Mają oni karabiny i dość szybkie i wytrzymałe wozy. Jednak tak jak poprzednio nie potrafią oni wiele zdziałać, o ile posiadamy szybki wóz. Najlepiej ukraść go im :).
Kiedy znajdujemy się w trzeciej dzielnicy zyskujemy dostęp do szóstej gwiazdki. Nie będę ukrywał, że właśnie na to liczyłem najbardziej. Zaopatrzyłem się w kilka rocket launcherów i zacząłem jatkę z przedstawicielami władz. Policja, potem SBIT, potem FBŚ, a na samym końcu pojawili się, tataratam, (coś mi nie wyszły te fanfary...) ciężarówki z żołnierzami :(. A ja się napaliłem że pojeżdżę czołgiem...
No nic to, strzał w ciężarówkę i po dzielnych wojakach. Przyjechało ich jeszcze kilku, a trzeba wspomnieć, że są dobrze wyekwipowani i wyćwiczeni, więc porwałem ciężarówkę i udałem się w podróż. Jakiż wydałem okrzyk zachwytu, kiedy dostałem samonaprowdzającą się rakietą i zobaczyłem dumnie wyglądający, lśniący i powabny, a zarazem niezwyciężony, piękny, dostojny, zielony czołg. Ech... co za radość. Czym prędzej wyskoczyłem z płonącej ciężarówki (odrzuciło mnie na trzy i pół metra) i zasiadłem za sterami czołgu. Jaki on wspaniały... Majestatycznie podążałem ulicami miasta strzelając samonaprowadzającymi się rakietami we wszystko, co się ruszało. Wszyscy strzelali, jednak niewiele im to dało. Szkoda tylko, że nie można było przejeżdżać przez inne pojazdy. Moja euforia skończyła się dopiero z nadejściem, a właściwie nadjechaniem, z naprzeciwka trzech czołgów wsparcia. Na nic się zdały skomplikowane manewry wymijająco ofensywne.
|
Gdy do gry wchodzą czołgi, z ulic prawie doszczętnie znikają samochody cywilne, co niestety uniemożliwia kradzież i przemalowanie samochodu, a to równoznaczne jest ze śmiercią lub aresztowaniem (jeśli się ma szczęście).
Służby bezpieczeństwa zostały średnio dobrze zaprogramowane, bo najpierw jest zbyt prosto, a kiedy na arenę walk wkraczają czołgi, jest już zbyt ciężko, żeby się pozbyć świecących gwiazdek. Lepiej by było gdybyśmy mogli najeżdżać na inne pojazdy czołgami, no i żeby rakiety nie były samonaprowadzające, ale i tak całość wychodzi bardziej na plus niż na minus.
Do dyspozycji został nam oddany dość spory arsenał. Nie licząc pięści do dyspozycji mamy zwykłe pistolety, kij bejsbolowy, katanę, shotguna, uzi, karabin snajperski, miniguna, rocket launchera, koktajle Mołotowa, granaty, bomby samochodowe, miotacz płomieni i kamizelkę. Mi osobiście do gustu przypadł tylko shotgun i katana - shotgun, bo jako jedyny potrafi zabić większość napastników jednym strzałem, a katana, bo fajnie się tnie ludzi mieczem :). Reszta broni palnej jest dość marna, bo zazwyczaj trzeba wpakować kilka kulek w każdego gościa, a to, że on się porusza, a kulki lecą bardzo wolno, wcale nie ułatwia sprawy. Do tego jeśli walczymy z kilkoma kolesiami, to jest już totalna makabra. Nie dość, że ziomy cię obchodzą ze wszystkich stron, to kiedy zaaplikują ci kulkę, ty w tym czasie dostajesz ogólnocielesnego paraliżu. Zdarzają się sytuacje, że stoisz naprzeciwko kolesia i on w ciebie pruje, a ty nie potrafisz wydusić z siebie ani jednej kulki. Podobnie ze SWAT-owcami i agentami FBI (o żołnierzach już nawet nie wspominając) - gdybyś miał z nimi walczyć nawet karabinem czy minigunem, to nie masz szans - po pierwsze ich jest więcej, obejdą cię ze wszystkich stron, poza tym gdy strzelają do ciebie, ty dostajesz wspomnianego już wcześniej paraliżu. Jakakolwiek akcja możliwa jest tylko wtedy, gdy wydostaniesz się spod gradu kul, ale zaraz i tak dostaniesz kolejną serię. Wszystko to sprawia, że będzie na tobie zalegał cały ten sprzęt, a ty i tak nie będziesz go używał. Co innego z shotgunem, tu nawet jednym strzałem można powalić całą drużynę SWAT-owców. Wystarczy się ustawić z tyłu furgonetki, a kiedy oni wyskoczą, pociągnąć za spust. Podobnie ma się sprawa z kataną. Działa ona jak kij bejsbolowy, z tym że zadaje większe obrażenia, i podobnie jak kijem można usiec kilku gości za jednym razem, a to, że każdy trafiony nią zalicza kontakt z glebą, wpływa bardzo korzystnie na jej ocenę, przydaje się zarówno podczas pieszych pościgów, jak i ucieczek. Kolejną bronią, na której się zawiodłem, jest miotacz płomieni. Nie dość, że ma bardzo mały zasięg, to jeszcze śmiesznie małe obrażenia zadaje. Pamięta ktoś miotacz z dwójki? Piękny i do tego wystarczył jeden kontakt, by koleś się zapalił i odszedł w męczarniach. A tu? Kolesia trzeba dość długo przypalać, żeby uzyskać zadowalający efekt. W dwójce miotacz był moją ulubioną bronią, a tu w ogóle go nie używałem.

Broń kupujemy w sklepach, za dość spore sumki, przynajmniej na początku. Potem większość broni zdobywamy na gangsterach i mundurowych. Dodatkowo jeśli wejdziemy do policyjnego samochodu, otrzymamy 4 naboje do shotguna, jeśli wejdziemy do samochodu SWAT, zyskamy kamizelkę, a w samochodzie FBI karabin snajperski. Dodatkowo jeśli włączymy misję dla policji, dostaniemy kolejne cztery naboje. Wysiadamy, znów włączamy misję i znowu przypływ naboi. Podobnie możemy zrobić w karetce pogotowia, z tym że nie dostajemy naboi, tylko HP czyli punkty życia/zdrowia. Jedyny minus broni stanowi ograniczony zapas amunicji, którą możemy wziąć ze sobą. Dla shotguna jest to np. tylko 24 naboje :(.
Pojazdy poruszające się po mieście to już klasyka. Mamy samochody zwykłych zjadaczy chleba, jakieś szybsze samochody, samochody niemal wyścigowe, autobusy, cięzarówki, taksówki, karetki, wóz straży pożarnej, no i wozy mundurowych. Zasadniczo czuć różnicę w prowadzeniu poszczególnych modeli. Co ciekawe, im pojazd wyższy, tym łatwiej jest nim się wywrócić na zakręcie. Na jednym ze screenów macie przykład jazdy na dwóch kołach Monster Truckiem. Jednak nie martw się, jeśli nie poruszasz się z maksymalną prędkością, nie robisz superzakrętów jakimś wysokim pojazdem, to raczej nie musisz się martwić o wywrotkę, a samochody sportowe nie wywracają się prawie wcale. Niestety zabrakło gdzieś motorów i rowerów znanych z poprzednich części. Dodatkowo w całym mieście porozstawiane są rampy/skocznie. Wystarczy z maksymalną prędkością na nią najechać i już możemy polecieć w różne ciekawe miejsca. Jedna z nich stoi np. przy wejściu na stadion do gry w futbol amerykański. Bierzemy rozpęd na wielkim parkingu i przelatujemy przez jedną bramkę (taka w kształcie litery Y jak by ktoś nie wiedział) i całe boisko. Możemy się również dostać za pomocą tych skoczni do miejsc, gdzie umieszczone są paczki. Mamy ich w całej grze 100 i po zdobyciu każdych dziesięciu w naszej kryjówce pojawia się darmowy sprzet. Najpierw bejsbol, potem pistolet, shotgun, uzi, kamizelka i tak dalej, więc warto zbierać.
Oczywiście tak jak w GTA III na peceta mamy tu możliwość wykonywania misji pobocznych. Możemy się sprawdzić w roli taksówkarza, agenta SWAT czy nawet FBI. Wystarczy zdobyć odpowiedni wóz i możemy zająć się ściganiem przestępców czy też wozić pasażerów żółtą taryfą. Na tym się jednak nie kończy. Możemy gasić samochody, ratować rannych ludzi (np. po wojnie gangów) i odpowiednio na tym zarabiamy; im więcej takich zleceń wykonamy, tym wyższa oczywiście zapłata. Szkoda tylko, że po tym jak wysiądziemy z samochodu, w którym akurat wykonywaliśmy misję, tracimy wszelkie bonusy i musimy zaczynać od początku. Na dźwięk syren, nieważne czy strażackich, policyjnych, czy "karetkowych" samochody nie ustępują miejsca; nie zjeżdżają tworząc tzw. choinki. Przez to dość szybko dezelujemy nasz środek transportu, a jego zmiana, jak już wcześniej wspominałem, wiąże się ze stratą wszystkich wypracowanych bonusów pieniężnych.
Jeszcze o stronie audio zapomniałem nawinąć. Zazwyczaj jak gram w gry na GBA, mam wyłączony dźwięk (wyjątek to GS:TLA :D). Jednak tym razem dzwięk miałem włączony. Dźwięki, jakie do nas dobiegają, są bardzo dobre. Odgłosy silników brzmią inaczej w różnych samochodach, tylko jak jedziemy do tyłu, to, niezależnie od pojazdu, poruszamy się bezgłośnie. Co ciekawe kierowcy innych samochodów wyrażają swoją dezaprobatę wobec nas ludzkimi głosami, i to w kilku językach! W samochodach też usłyszeć możemy różne kawałki, nie ma tu radia, ale lecą różne rytmy, czasem nawet jakaś piosenka posiada kilka zdań wypowiedzianych ludzkim głosem, i to mi się bardzo spodobało. Odgłosy strzelania są też niezłe, może nie miniguna, ale takiego shotguna to nawet całkiem dobre. Mogę powiedzieć, że to najlepsza strona audio, jaką słyszałem na GBA. No oczywiście poza GS-ami :D.

Udało się programistom stworzyć wielką grę na małą konsolkę. Gdyby nie pewne niedociągnięcia, to spokojnie mogłoby być 10/10.
Mamy oto grę, w której wszystkie części pasują do siebie idealnie, nie jest to może jakiś przełomowy program, ale program, który został przygotowany co najmniej bardzo dobrze. Bardzo dobra grafika, strona audio i najważniejsze: grywalność. Polecam grę, bo choć może nie warto mieć dla niej GBA (jak np. GS:TLA), ale warto ją mieć, jeśli ma się GBA. Tym niezwykle mądrym (bo sam wymyśliłem :)) zdaniem kończy się nieco przydługawa recenzja gry na GBA Advance... (oklaski...)
|
|
|
audio
video
grywalność
wreszcie można się zemścić na policji za te wszystkie mandaty...
|
zasadniczo nie ma
przez DS-a i PSP na GBA nie wychodzą już żadne fajne gierki... :(
|
Producent: ROCKSTAR GAMES, INC.
Rok produkcji: 2004
Platforma: Game Boy Advance
Gatunek: samochodówka ?
Język: angielski
|
|