Moja przygoda z GTA
 
    Erm, to chyba już gdzieś było. Sorry, Queezie ;-). Ale mniejsza o to. Wszystko zaczęło się bodajże w roku 1999, kiedy to jeszcze miałem 9 latek i stary komputer z monochromatycznym monitorem i Windowsem 3.1. Jechałem wtedy w odwiedziny do rodziny ;-), a mianowicie do kuzyna mieszkającego daleeeeko od mojej miejscowiny. Na miejscu owego kuzyna zastałem, jak siedział przed kompem (wtedy dużo lepszym od mojego) i zajmował się jakąś grą. Oczywiście zapuściłem żurawia w monitor i ujrzałem co? Pierwszą część GTA. Wtedy oczywiście nie wiedziałem, z jaką to grą mam do czynienia. Po prostu- zostałem dopuszczony do komputra kuzyna i miałem okazję w owe GTA pograć. Giera zassała mnie na kilka godzin, a ja byłem nią wręcz zauroczony. Wraz z kuzynem spędzaliśmy czas na wymyślaniu coraz to różniejszych metod ukatrupienia przechodnia, jazdy samochodem i takich tam... Ale jak to mówią, to co dobre, szybko się kończy. Trza było wracać do domu. Pozostał tylko ostatni rzut oka na monitor, wejście do samochodu i patrzenie na znikający we mgle dom kuzyna.
     Nigdy już tam nie przyjechałem. Po prostu jest za daleko, kontakty się zatarły, a i czasu nie było za dużo. Tak sobie żyłem w błogiej nieświadomości przez ponad cztery lata. W roku 2003 miałem okazję przenocować u kumpla. Przychodzę więc do niego, a on właśnie czytał jakiś magazyn. To był CD-Action. Pozwolił mi go poczytać, pismo mnie zassało, spytałem więc, czy ma inne numery. Miał. Całą stertę. Tak więc czytałem, czytałem, czytałem aż natrafiłem na reckę GTA3. Skojarzyłem, że to trzecia część gry, w którą grałem u kuzyna. Zaczytałem się w recenzji, a później w solucjii i zamarzyłem sobie o tej grze.
     Od tamtej pory kupuję CD-Action. Szukałem też namiętnie informacji o GTA3, a ich cennym źródłem był dla mnie... nie zgadniecie... tak, właśnie GTAcENTER ;-)) Wtedy naprawdę byłem wiernym fanem tego kącika, a każdy numer czytałem po kilka razy.
     Kiedyś, będąc na kafejce internetowej po raz pierwszy w życiu zagrałem w GTA3. Z początku raził mnie zbyt mroczny klimat, ale wkrótce się przyzwyczaiłem.
     Pewnego dnia przychodzę do tego samego kumpla, który wciągnął mnie w CDA, a on wita mnie radosną nowiną, że ma GTA3 po polsku! Oczywiście mi je pożyczył (jakby tego nie zrobił, to bym go chyba udusił! ;-)). Zainstalowałem i odpłynąłem... miałem teraz całe GTA dla siebie. Nic nie ograniczało mi czasu z tą grą. Przechodziłem więc ją, powoli delektując się jej atutami. O niedawno przybyłym na rynek Vice City nie chciałem słyszeć. Po godzinach spędzonych z GTA3 wydawało mi się stanowczo za jasne i różowe.
     Do czasu, gdy nie zobaczyłem tej gry na własne oczy. Wrażenie różu szybko znikło, a pojawiły się odczucia, że gram w coś dużo lepszego od GTA3. Niedługo potem zdobyłem tą grę i tak w 2004 roku zacząłem swoją przygodę z Vice City.
     Nie dane mi jednak było przez los grać w spokoju w VC. Najpierw zepsuł mi się komputer. Były to dwa tygodnie odliczania dni do terminu oddania naprawionego kompa przez serwis. Potem siadł CD-rom. Dwukrotnie. Doszło do tego, że przez miesiąc nie miałem Vice City.
     Nic jednak nie trwa wiecznie i wkrótce zasiadłem do gry. Wciągło mnie bardziej niż wszystkie poprzednie części razem wzięte! Przeszedłem całość raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty! A na koniec przeszedłem po raz szósty ;-). Poznałem wtedy (kwiecień 2004) swoje powołanie i postanowiłem napisać solucję do Vice City. Pisałem bez zbytniego pośpiechu i skończyłem w okolicach czerwca. Ale cóż, solucja trafiła do przysłowiowej szuflady i zapomniałem o niej.
     Olśnienia doznałem około grudnia. Wtedy postanowiłem, że zostanę redaktorem GTA Center. Założyłem sobie konto mailowe, wymyśliłem (a właściwie wymyślono mi, ale o tym kiedy indziej ;-)) ksywkę: Żabol i napisałem do Tediego. Prosiłem, żebym został redaktorem. Wiecie, co mi odpisał? Dokładnie tak: "Teksty lądują w kąciku, a ty w redakcji. Pasi? ;-)". Myślałem, że się poleję ze szczęścia ;-).
     Dziś sam jestem dziadkiem... yyy...umm, nie ta bajka ;-). Po prostu teraz jestem naczelnym GTAc i fanem serii GTA, Vice City mam stuprocentowo zrobione aż dziewięciokrotnie, a teraz poluję na San Andreas. A tak nawiasem: ostatnio znów zagrałem w GTA 1. Już mi się nie spodobało. Po prostu poznałem smak czegoś lepszego, a pierwsza część to obecnie istna staroć ;-).


Maciej /Żabol/ Ligiera
mligiera@op.pl