|
Ostatnimi czasy można zauważyć modę na kręcenie filmów na podstawie komiksów. Mam tu na myśli tytuły takie jak Blade, Spiderman, X – Men ,czy mająca się pojawić Fantastyczna Czwórka. Podobnie jest z Sin City. Film ten to adaptacja serii komiksów pod tym samym tytułem, których autorem jest Frank Miller.
Sin City to niezbyt przyjemne miasto. Dzieją się tam mroczne i niebezpieczne historie. Trzy z nich przedstawia nam reżyser. Pierwsza dotyczy starego policjanta Hartigana, który próbuje złapać pewnego gwałciciela i ocalić małą dziewczynkę. W „nagrodę” Hartigan trafia do więzienia gdzie spędza kilka lat. Po wyjściu wyrównuje
rachunki. Historia numer dwa przedstawia nam postać Marvina. Jest on zabójcą z zasadami. Zakochuje się w prostytutce Goldi, jednak ta po spędzonej z nim nocy zostaje zamordowana. Marv poprzysięga zemstę i pomszczenie ukochanej. Mści się bardzo
widowiskowo. Bohaterem historii numer trzy jest Dwight. Jest on chłopakiem dziewczyny do której przyczepił się pewien mafioso, który później okazuje się być policjantem. Dwight go zabija, przez co sprowadza na Sin City gniew policji. Trzeba dodać, że w Mieście Grzechu władze sprawują prostytutki i do tej pory policja się tam nie wtrącała.
Historie te mogą zaciekawić, nie są one ze sobą połączone, z wyjątkiem sceny, w której ich bohaterowie mijają się w barze.
Film wygląda oryginalne i efektowne. Wykonano go bowiem w czarno – białym stylu. W niektórych scenach pojawiają się kolory, jednak są one subtelne i stonowane. Dzięki temu film wygląda bardziej „komiksowo” i jest bardziej klimatyczny. Ciekawie wyglądały momenty, w których na ujęciu z boku widać było nienaturalnie powiewający płaszcz bohatera dokładnie jak na obrazkach w komiksach. Sporo jest tez w filmie strzelania, krwi i dosyć drastycznych scen. Są też niezłe efekty specjalne takie jak gadający gość z tasakiem w głowie, lub realistyczny tułów bez kończyn. Nie polecam oglądać go z konserwatywnymi rodzicami. Muzyka niczym specjalnym się nie wyróżnia, ani za bardzo mnie nie urzekła, ani nie była denerwująca, po prostu była.
|

|
Aktorzy stanęli na wysokości zadania. Po pierwsze Bruce Willis grający Hartigana, wyglądał dokładnie tak jak powinien wyglądać twardy i uczciwy glina. Nie załamał się swoja odsiadką, a dzięki odwadze zyskał ciekawą znajomą Nancy. Gdy ja poznał była jeszcze małą dziewczynką, ale po wyjściu na wolność okazało się, że Nancy bardzo wyrosła i wyładniała. Dorosłą Nancy zagrała Jessica Alba, kobieta (trzeba przyznać) o nieprzeciętnej urodzie. Nancy to tancerka w barze, która wciąż pamięta o zasługach Hartigana. W filmie widać, że uroda to nie jedyny atut Alby, według mnie bardzo dobrze zagrała uczuciową i wrażliwą Nancy. Marvina zagrał Mickey Rourke, który swoja posturą idealnie oddał wygląd zawodowego mordercy, a zarazem świetnie przedstawił delikatność Marva jeśli chodzi o kobiety. W roli Dwight”a wystąpił Clive Owen, co do którego także nie mam zastrzeżeń. Scena, w której rozmawia z trupem w samochodzie, to jedna z tych, które najbardziej wbiły mi się w pamięć. Pozostają także role Jaime King, Rosari Dawson i Devon Aoki, które wcieliły się w role prostytutek (Jaime King wystąpiła w podwójnej roli), wyglądały one bardzo naturalnie w tych skąpych
strojach. Do gry aktorskiej nie mam żadnych zastrzeżeń.
Wydaje mi się, że jedynym mankamentem tego filmu jest fabuła, która jest „pourywana”, przez co można się pogubić, jednak nie można zapomnieć, że to adaptacja komiksu, a tam fabuła często przeskakuje z wątku na wątek. Dla jednych może to być in minus, dla innych in plus. Dla mnie minus. Również komiksowy jest tu motyw walki dobra ze złem (i tak wiadomo kto
wygra), ale ponieważ występuje on w wielu produkcjach nie jest to nic co wpływa ujemnie na film.
Jeżeli lubisz komiksowe klimaty, niecodzienne wykonanie filmów i nie przeszkadza ci zagmatwana fabuła ten film powinien ci się spodobać. Jednak nie wybieraj się na niego z wrażliwą dziewczyną ani z rodzicami.
»Ocena:
8/10
P.S. Jest to mój pierwszy tekst w tym kąciku więc czekam na maile z uwagami.
»Autor:
|