Nie ma sensu pisać, kim jest King. Na pewno wiecie, kim. Mówią, że to najpopularniejszym, a przy tym i najlepszy pisarz horrorów. W ciągu kilkudziesięciu lat dorobił się niemałych pieniędzy. Jest czego zazdrościć. A przy tym nigdy nie popadł w komercję (przynajmniej ja tak uważam.) [Ja też, czyli nie jesteś sam. - Serek]. Czym jest "Danse Macabre"?
Śpieszę z odpowiedzią.
"DM" to taniec śmierci. Z duchami, potworami i innymi obślizgłymi i obrzydliwymi stworzeniami, których brzydzimy się i boimy w najgorszych snach. "DM" to podświadomość. Podświadomość każdego człowieka, który choć trochę zaznajomił się z tego typu literaturą.
Stephen King, jako uznany pisarz horrorów, postanowił przybliżyć nam pierwsze kroki tego gatunku w czterech formach: literatury, filmu, telewizji i radia. Odsłonić jej początki, pokazać, jak powstawały pierwsze filmy, w których motywem przewodnim był tajemniczy stwór - za którego przebrano jakiegoś gościa, aby biegał po planie i wydawał z siebie niezrozumiałe dźwięki.
Książka ma ponad 600 stron. Czyta się ją jak bardzo dobrą powieść, choć, możnaby rzecz, iż jest to literatura dokumentalna.
Od samych początków, kiedy triumfy świeciła autorka "Frankensteina" (wielokrotnie przeniesionego na ekran, jednak żadna z ekranizacji nie była nawet w 50% podobna do książki), aż po Guy'a N. Smitha (bez komentarza.), aż po samego Kinga. Rzecz jasna, jest jeszcze wielu innych autorów, lecz ci akurat wpadli mi teraz do głowy.
Warto, naprawdę warto, jeśli jesteście zagorzałymi fanami tego gatunku.
Bo każdy fan - obojętnie czego - powinien zacząć od źródła.
Napisał:
Marceli
