Ostatni poranek


Czy koniec może być aż tak nieludzki. To coś poluje na mnie, a szanse na przetrwanie są niewielkie. Trzeba pogodzić się ze swoim losem, śmierć jest coraz bliżej, a ja coraz bliżej bestii. I pomyśleć, iż kilka dni temu siedziałem w fotelu w swoim biurze i popijałem kawę. Życie może zaskoczyć pod każdym względem.

DWA DNI WCZEŚNIEJ

- Doktorze, dostaliśmy dość dziwny list z Andreus City - powiedziała Meny podając szarą kartkę doktorowi Mishe
- Czekałem na to od dawna - odparłem, po czym przeczytałem list, a jego treść była mniej więcej taka:
"Witam, dawny przyjacielu

Wiem, że to powinno cię zainteresować. Otóż w miasteczku Andreus dzieją się dziwne rzeczy, ludzie znikają w niewyjaśniony sposób, a zwierzęta zachowują się jakby się czegoś bały. Pamiętam, że kiedyś badałeś podobny przypadek w Morgan City i nie zdołałeś wyjaśnić tego przypadku. Moim zdaniem to może być działalność jakiegoś zwierzęcia, ale dobrze by było gdybyś tu natychmiast przyjechał.

Z poważaniem
Dr. James Wall"

- Meny, pakuj mnie, jedziemy do Andreus - odrzekłem po przeczytaniu

KILKA GODZIN PÓŹNIEJ

- Mishe, przyjacielu - powiedział dr. Wall podając mi rękę
- Witaj, James - odpowiedziałem na powitanie Mishe
- Musisz zobaczyć zwłoki, to jest dość dziwne - dodał zdenerwowany doktor Wall

Pamiętam, udaliśmy się do laboratorium i zbadaliśmy zwłoki, to dziwne, wszędzie były rozległe rany szarpane, a oczy zostały doszczętnie wydłubane. Jakie zwierze tak działa? Ta myśl krążyła mi po głowie po tym jak zobaczyłem tak zmasakrowane ciało. Mogłem już wtedy napisać raport i wrócić do domu, ale coś mnie pokusiło aby znaleźć źródło problemów mieszkańców Andreus City i zbadać je.

- Gdzie ją znaleźliście? - zapytałem Jamesa
- W lesie, dlatego moim zdaniem to zwierzę - odpowiedział
- Ale jakie zwierze może tak działać? - dodałem kolejne pytanie
- Może wilk, ale te wydłubane oczy, gubię się w tym wszystkim - Wall także mieszał się w tym co mówił

Już wtedy poczułem, że coś przede mną ukrywa, ale nie chciałem się zbytnio narzucać, w końcu to ja byłem tu gościem, a on dostał tę sprawę od "Góry", czyli musiałem się zgodzić z każdą jego teorią.

- Wilki, możliwe, ale co by skłoniło je do zadania aż tylu ciosów, strach? - kolejne dobre pytanie
- Możliwe, musimy to zbadać - odparł James
- To znaczy? - zapytałem
- To znaczy, że musimy zbadać las, dokładnie o porze, w której zaginęły wszystkie ofiary - odpowiedział
- A, o której? - ta gierka w pytania i odpowiedzi zaczyna mnie irytować
- Sądzimy, że około 22.00 - powiedział James, poprawiając swoje okulary

22.00, porządni ludzie o tej godzinie chodzą spać albo siedzą przed kominkiem, ale ja musiłem uganiać się za wilkiem, który mógł przecież nie być wilkiem. Niestety, James miał rację, ale nie do końca.

- Piękny las - zagadałem kompana
- Tak - James, jak zwykle podziwiał piękno przyrody
- Pokaż mi miejsce, w którym znaleziono ofiary - dodałem
- Chodź za mną - doktor Wall był pewny swego i zaprowadził nas prosto na miejsce

Miejsce, było tam przerażająco, żadnych drzew, tylko wypalona trawa i znaki na drzewach poza tym kręgiem. Powinienem się domyśleć, że to działanie innej siły niż tylko zwierzęcej, ale James ciągle przekonywał mnie, że te znaki mają jedynie coś wspólnego z sektą, która działa w mieście i że ta sekta nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy.

- James, ale... - starałem się coś powiedzieć, ale Wall mnie zagłuszył
- Cicho, słyszysz to? - zapytał
- Tak, słyszę - odpowiedź dobra, ale mnie to nie cieszy

Tak, wtedy po raz pierwszy zobaczyłem bestię. Była, jak to określić? Była bardziej straszna niż wszyscy bohaterowie horrorów razem wzięci. On, przypominał człowieka skrzyżowanego z wilkiem, miał czarną sierść, a jego oczy mówiły same za siebie. Nie było już żadnego wyjścia, James zginął pierwszy rzucony prosto w drzewo, a ja postanowiłem spróbować uciec i to było moim największym błędem. Gdybym tam został, zginąłbym wraz z przyjacielem, ale wybrałem życie, szkoda tylko, że życie, które wkrótce się skończy. Teraz walczę, walczę z samym sobą, ponieważ mam już dość, ale wiem, iż w domu czeka na mnie moja rodzina, mój fotel, mój kominek i nie pozwolę bestii mnie zabić.

Napisał:
Serek