| ||||||||
|
Pytania komercyjne Pytanie 13.Czy tegoroczna letnia ramówka znowu odpycha widzów od telewizora? Zawsze ta sprawa wraca w wakacje, bo mimo iż najlepiej byśmy jak najrzadziej siedzieli wtedy w domu przed telewizorem, to jednak nie zawsze świeci słońce, a i my czasem coś mamy prawo obejrzeć, tylko czy to "coś" jest ciekawe w sezonie ogórkowym 2005? TVP nie zaskoczyła mnie, raczej nic się nie zmieniło. Typowo nudne wakacje (choć pewnie po nich nie będzie lepiej). Pełno powtórek i czasem tylko jakiś sensowny film. TVN mnie niemiło zaskoczył, bo mimo iż nie jestem zagorzałym fanem serialu "Tajemnice Smallville" to jednak przez dwa lata w wakacje puścił dwie serie. Teraz powinien, choćby już z samej fabuły to wynikało, pokazać trzecią. Tymczasem nie, zadrwił sobie z widzów, którzy może chcieliby zobaczyć dalsze losy młodego Supermana. To nie w porządku! Ale oprócz tego TVN przygotował na lato parę nowych (edycji) seriali takich jak "Dowody zbrodni", "Detektyw Monk", "Bez skazy", czy sztandarowe dwie w tygodniu odsłony "Na Wspólnej". Oprócz tego chce pokazać wszystkie części trylogii "Ojca chrzestnego" co przyda się tym, co jeszcze go nie widzieli. Polsat jest tym razem stacją, której słowem nie skrytykuje mimo wielu powtórek. Pokazał, że nie muszą one być niczym złym, jeśli odświeży się serial kultowy, czyli "Świat według Bundy'ich", choć szkoda, że 5. sezon. Oprócz tego wielbicielom ciętego języka Kuby Wojewódzkiego przedstawił brytyjską wersję show, którą jednak prowadzi Amerykanka. Mowa tu o "Na jeden temat z ... Joan Rivers". Podobnie jak poprzednia stacja, przypomniał znaną produkcję filmową, w tym przypadku to horrory o "Obcym", i wyemitował nowy serial - "Chirurdzy " oraz pokazuje w tygodniu dwa nowe odcinki telenoweli "Samo życie". Podsumowując: mogło być i gorzej i lepiej, ale jednak nie same powtórki lecą w TV. Oczywiście przedstawione powyżej fakty i przykłady są dosyć subiektywnym osądem, zawsze możecie polemizować. ;) Pytanie 14. Czy Vanish jest środkiem na wszystko? Od pewnego czasu zalała nas reklama tego odplamiacza, i to nie w polskim, ale zazgranicznym wydaniu. Przybiera formę ulicznej prezentacji, a napotkani ludzi mają wyglądać na zdziwionych mocą Vanisha. Potrafi wywabić wszystko, tylko chyba paliwa uranowego brakuje do kompletu. :) Nie wiem w jakim kraju robione są te reklamy, ale przechodnie są naprawdę zdziwni. Gdyby w Polsce kogoś zaczepiła taka purpurowała pani i wylała mu na białą bluzke olej, wino czy smar, to pewnie dostałaby od razu innych również cieżko spieralnych plam o dość żywym czerwonym kolorze. Widocznie ludzie są w takim letargu, że chętnie ulegają pobrudzeniu i nawet nie mogą nic powiedzieć, bo tak otępiale wzdychają. Poza tym sami akwizytorzy zawsze mają taką super maszynę, która powoduje, że z mokrej koszulki od razu wyparowuje woda i materiał staje się wyprasowany. Stan wyprawnej koszulki oczywiście jest o wiele lepszej jakości od wcześniejszego, nawet lepszy niż kiedy kupiła go ta ofiara. I choć można się z tego śmiać, pewnie powoli środek ten stanie się może nie tanim, ale zawsze skutecznym symbolem udanego wywabiania plam. Pytanie 15. Czy kabaret stanie się nowym sposobem operatorów tefonii komórkowej na reklamę? Od paru miesięcy widzimy na naszych ekranach różne, jedne bardziej śmieszne, drugie mniej, reklamy Idei, Plusa i Ery. Łączy je jednak jedna cecha - wszystkie stosują gagi podobne do tych ze zwykłego kabaretu. Plus nawet zatrudnił "Mumio" by stworzyli gag dotyczący nowej taryfy. I mamy tu parę trochę absurdalnych, ale wpadających w pamięć scenek. Chodzi o to, że dwóch facetów zmienia się miejscami i tak na przykład w jednej scenie grubszy stoi za biurkiem i jest konsultatnem w salonie Plusa, a drugi maluje tylko znany pomarańczowo - zielony wirowy motyw. W dość śmieszny sposób opisują jego znaczenie, ale to rzeczone tam "kopytko" sprawia, że nie przełączamy od razu kanału, bo chcemy dowiedzieć się jak to się skończy. Kolejne gagi kontynują ten trend. W Erze natomiast Kuba Wojewódzki wraz z kolegą Figurskim robią dość niecodzienną karierę reklamowego bohatera Tak Tak, bo właściwie cała reklamówka wygląda jakby to były jakieś próbne nagrania, które w dodatku nie wyszły. No cóż, przecież ma to być zupełnia inna rozmowa. :) Oczywiście w konwecji żartu promuje swoje taryfy Idea, tylko tu przed ekranem widzimy profesorka. Polacy bardzo uważają taki tytuł i stąd pewnie mają wysłuchać krótkiej prezentacji możliwych odmian grosza, dosłownie i w przenośni. A wszystko to po, by reklama nie oznaczała nudnej gadaniny o zaletach, ale była serią krótkich skeczów, które widz będzie kojarzył pozytywnie z daną marką.
Mark | |||||||
|
| ||||||||