| ||||||||
|
"M jak miłość" - skąd ten fenomen? Serialomania panuje w Polsce, lecz w przeciwiestwie do innych manii nie chce się skończyć! Wszyscy tylko muszą zdążyć na "Plebanię", "Pierwszą Miłość", "Modę na sukces" czy inne tego typu twory. Na początku przedstawię wam krótką historię serialomani w Polsce. Bo chyba od początku telewizji w Rzeczpospolitej większą ogladalność miały seriale niż największe widowiska sportowe, najwspanialsze filmy czy różnorodne teleturnieje (reality show). Skąd ten fenomen?Szczerze mówiąc sam nie wiem i chyba nie tylko ja zadaję sobie to pytanie. Bo jeszcze za czasów czarno-białych odbiorników widownia zasiadała na takie seriale jak: "Czterech pancernych i pies", "Stawka większa niż życie" i jeszcze inne tym podobne telewizyjne widowiska. Potem zamiast krajowych produkcji ludzie patrzyli na latynowskie opery mydlane jak "Niewolnica Izaura", "Esmeralda" czy "Dynastia". {"Dynastia" była jednak serialem produkcji USA. Jeszcze wcześniejpodobne rekordy oglądalności biła też inna soap opera z tamtych regionów - "Santa Barabara". - dop. Majkell} Te seriale, choć może już nie sprawiają, że polskie ulice pustoszeją, mają swoją stałą widownie. Lecz w drugiej połowie lat 90-tych na fotel lidera wspięły się produkcje z drugiej Ameryki tej Północnej (Żar Tropików, Słoneczny Patrol, Świat według Bundych) i w tej chwili tak jak latynosi pokazują się w TV ale już nie w najlepszych porach emisji. {Niestety akurat tutaj nie mogę się zgodzić i naszym starym zwyczajem się dopiszę. :-) Fascynacja serialami sensacyjnymi, które opisałeś, nastąpiła prędzej niż "inwazja" telenowel. Pierwsze opery mydlane typu "Dynastia" czy "Niewolnica Izura", które wymieniasz, owszem cieszyły się wielką popularnością, ale min. dlatego, że wówczas w TV było ich naprawdę niewiele. Od wczesnych lat 90 telewizjami rządziły głównie amerykańskie seriale sensacyjne: "Mac Gyver", "Nieustraszony", "Drużyna A", "Strażnik Teksasu" czy wymienione przez Ciebie "Żar Tropików" oraz "Słoneczny Patrol". Wystarczy obejrzeć sobie choćby ramówkę Polsatu z tamtego okresu. Owszem bardzo popularne telenowele nadawała - pośród produkcji sensacyjnych - Polonia 1, sporadycznie TVP - głównie ośrodki regionalne. Jednak prawdziwy zalew stacji TV przez seriale tego gatunku zaczął się z powstaniem TVN. Sukces emitowanej przez tę stację w 1998 roku "Esmeraldy" sprawił, że TVN zdecydował się nadawać południowoamerykańskie telenowele w najlepszym czasie antenowym (np. 18.00 i 19.35).} Ale przez te lata musieli się sporo nadziwić, dlaczego w takim kraju nad wisłą mają popularność większą niż u siebie. Gdzieś od 2000 roku to już nie zagraniczne produkcje a polskie seriale zaczeły królować w naszych odbiornikach. Każda większa stacja w Polsce ma kilkanaści różnych typów seriali są seriale komediowe (sitcomy), kryminalne, dla dzieci i seriale "poważne" (cudzysłów nie przpadkowy), w którym mowa jest o ludzkich problem, kłopotach itp. Wsród wielu seriali tego typu w naszym pięknym państwie jeden jest jakoś dziwnie wyjątkowy. Chodzi tu o serial lub telenowele "M jak Miłość"! I nasuwa się nam wszystkim następne pytanie: dlaczego to akurat ten serial bije na głowe (dwa razy większa oglądalność) resztę? I znów pytanie bez odpowiedzi - niektórzy mówią, że ten serial jest dla wszystkich dla ludzi: starszych jak i dla młodzieży. I z tym się zgadzam: są dzieci (Łukasz, Natalka), młodzież (Paweł, Piotrek, Kinga, Kamil, Magda), ludzie w średnim wieku (Hanka, Marek, Stefan, Marta) i seniorzy (Lucjan, Barbara), ale takie seriale jak "Samo Życie", "Plebania" , "Na Wspólnej" też są o wszystkim i dla wszytkich! Więc dlaczego? Może dla wspaniałej gry aktorów, przecież aktorzy z MJM zdobywali "Telekamery" itp. Ale to nie to, bo przecież telewidzowie, wybierajac taką Kożuchowską, głosowali na nią głównie dlatego, gdyż lubią serialową Hankę, a niekoniecznie uważają Małgorzatę za dobrą aktorkę. To pierwsza rzecz która zaprzecza tej tezie. Jest jeszcze druga sprawa - bo obok znakomitych aktórów/aktorek (Teresa Lipowska, Dominika Ostałowska, Witold Pyrkosz, Małgorzata Kożuchowska) grają pseudoaktorzy (Katarzyna Ciochopek, Marcin Mroczek, Rafał Mroczek, Anna Mucha, Steffan Muller, Ivan Kormorenko). Pytania są, ale nikt nie może na nie odpowiedzieć. Dosłownie większa zagadka niż kręgi w zbożu na polskiej wsi (no właśnie, trzeba zadzwonić do "Nie do wiary", może się tym zajmą). To tyczy się całej serialomani w Polsce, jest to chyba największa zagadka w polskich mediach. Nigdy dobry detektywem nie byłem więc jak widzicie zagadek rozwiązywać nie umiem. Jeśli nie umiem odpowiedzieć na pytanie, może rozważę trochę o tym, co wywołuje ten fenomen MjM. Zajrzałem parokrotnie na forum serialu, a tam tam tematy typu "Wymyślmy imie dla dziecka Marty", "Ubranie aktorów", "Mieszkania w MjM" - już nie wspomnę o wielu fanclubach danego aktora, aktorki, dyskusjach na 56 odsłon, czy Marta powina być z Rafałem czy z Norbertem. Co więcej - w jednym z tematów userzy sami piszą scenariusz serialu. W głowie się może zakręcić. I to jest tylko kilkadziesiąt osób na forum, a reszta dyskutuje o tym na przerwach w szkole, pracy, na spotkaniach ze znajomymi. Wszedzie temat noweli emitowanej o godzinie 20.00 w TVP2. A jaki był smutek, kiedy okazało się, że nie będzie nowych odcinków w wakacje, albo że serial będzie tylko dwa razy na tydzień. Myślicie sobie, że ten człowiek nie ogląda, a wybrzydza. Nie - serial nawet mi się podoba, ale dziwi mnie, a zarazem niepokoi cały fenomen tego czegoś. Serialomania będzie trwać jeszcze wieki, zmieniać będą się tylko jej liderowie - przedwczoraj był "Klan", wczoraj "Na dobre i na złe", a dziś "M jak Miłość". Kto będzie jutro? Tego nie wie nikt, ale wiem że polscy scenarzysci powini już niektóre seriale zamknąć, bo taki "Klan" tylko straszy w programie TV.
Kamio | |||||||
|
| ||||||||