Wiesz, co powiedzieć. Co pomyśleć. Co pokazać.
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
...marznę stojąc i czekając na Ciebie. Ale Ty nie przychodzisz.
Temperatura niebezpiecznie obniża się z każdą minutą... coraz bardziej...
Powoli wkrada się zwątpienie. Powoli pojawia się strach. Naiwność pomaga
uwierzyć, że to moja wina. Naiwność zmusza mnie, aby przestać ufać.
Krok do przodu, krok w bok. Wykonuję
na chodniku niemy taniec, te kilka kroków to mój lęk, mój smutek. Tańczę z
nienawiścią, próbując ochronić ciało przed zimnem. Próbując uchronić duszę,
przed Tobą.
Coraz bardziej zbliżam się do granicy,
z którą znikniesz, staniesz się białą plamą, nieodkrytym obszarem mojego serca.
Z każdą kolejną minutą Twój obraz staje się coraz mniej czytelny. Zanikasz.
Odchodzisz. Na zawsze...
...na zawsze. Nie byłem Jej wart, Ona
zasługuje na kogoś lepszego. Idę po chodniku, krople deszczu spływają po moich
włosach. Deszcz jest wszędzie. Tak jak i mój smutek. Kałuże, labirynt małych
jezior, labirynt mojej duszy, nikt jej nie pozna, nikt jej nie dotknie, a nawet
jeśli to tylko się zagubi w moim własnym, smutnym, szarym świecie. Tylko Jej
zawsze ciepłe oczy, znają prawdę, znają drogę, ale zanikają. Przez deszcz
wszystko się rozmywa, wszystko topnieje, zostaję tylko ja i mój smutek.
Nie chciałem Jej skrzywdzić. Nie
zostawiłem Jej samej, zostało przy niej całe moje szczęście, zostawiłem Jej je,
bo ja na nie nie zasługuję. Mam nadzieję, że je odnajdzie.
Zostawię Cię na zawsze, dla twojego
dobra. Szalony umysł wie, że robię dobrze, szalone serce nie chce zrozumieć,
ciągle wyrywa się ku Niej. Boli, krwawi, wyrywa się. Chcę przy Niej zostać, ale
wiem, że to się źle skończy. Dla niej...
... ale nagle z samego dna duszy podrywa się krzyk. Nie! Nie
możesz pozwolić zapomnieć. Nie możesz po prostu zniszczyć, skreślić, zabić. To
nie jest ludzkie. A przecież jesteś jeszcze człowiekiem!
Jestem...? Zapytałam samą siebie i nie
mogłam znaleźć odpowiedzi na to pytanie... Ogarnięta rozpaczą, ogarnięta
tęsknotą i wciąż żywą miłością. Ogarnięta szaleństwem.
Burzę się w sobie, próbuję się
zbuntować. Ale złość już wkradła się do duszy, podszeptując kłamliwe słowa.
Układając nieprawdziwe obrazy oglądane przeze mnie oczyma wyobraźni. Co było...
co tak naprawdę było... co jest teraz... co się właściwie dzieje...
...co się dzieje? Nie mogę do niej wrócić. To ją zniszczy. Ją czy
mnie? Nie mogę znaleźć odpowiedzi. Nie jestem egoistą. A może? Nie, nie wrócę.
Obiecałem sobie już nigdy nie patrzeć w przeszłość. Nigdy nie patrzeć na nią.
Na jej włosy. Na jej ręce. W jej zawsze ciepłe oczy, które pochłaniają,
penetrują, niszczą, a potem odrzucają. Boję się. Jej i jej oczu.
Odwracam się, deszcz zamienił się w
śnieg od bijącego mrozu. Ode mnie, czy od niej? Wiatr się wzmógł i tylko czekam
na jej mały drobny uśmiech. Kałuże dookoła mnie zaczęły już powoli zamarzać.
Czekam na drobny gest mojej pani...
...Pani Śniegu...
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\