JUTRO BYŁO WCZORAJ


Godzina dwudziesta trzecia trzydzieści to dobra pora na filozofię. Tak po prawdzie, to każda pora jest dobra, choć każda filozofia niekoniecznie. Ale bez filozofii ludzie nie byliby ludźmi, no i byłoby mniej kierunków na studiach. To ważne.
Choć powyższy akapit nie był długi, jego pisanie zabrało mi kilka minut z życia. Godzina 23:44, a sekund... 57, nie, 01, a raczej już będzie 06... No dobra, 23:45. Dokładnie piętnaście minut do godziny zero. No właśnie. Co się stanie, gdy minie ta magiczna godzina? Czy dziś zamieni się miejscami z jutrem, a wczoraj będzie dziś... znaczy się, dziś będzie wczoraj. Czyli czy to, co dziś jest dziś, zaraz będzie wczoraj. Jakkolwiek dziwnie by to brzmiało, jest to poważny temat do poważnych przemyśleń. A jako, że poważne przemyślenia nie są moją domeną, postanowiłem zająć się tym tematem.
Mam jeszcze niecałe dziesięć minut na rozmyślenia. Potem nadejdzie koniec. Ale czy aby na pewno? Teoretycznie dzień kończy się o godzinie 00.00 sekund 0 itd., tym samym rozpoczynając następny. Niby wszystko jest proste i logiczne, ale mi coś tu nie pasuje... Inna rzecz, że mnie zawsze coś nie pasuje, na przykład kiedy pani Brydzisława Kałasz z klatki obok wywieszała pranie, to zawsze... Zresztą, nieważne ;P.
Ołmajgad, ale się zapędziłem!!! Jeszcze tylko trzy, nie, dwie minuty do końca dnia! Teraz to już nie zdążę! Ale spróbuję... (To jest twoja chwila prawdy - powiedział jakiś głos w mojej głowie. Może sąsiedzi nie wyłączyli telewizora?)
[dwie minuty konsternacji -> atak paniki] AAAAAAARRRRRRRGGGGGGHHHHHH!!!!!! Nadszedł koniec! Godzina "zerozerodwukropekzerozero". I co zrobił mój kompik? Ano, jak się można łatwo domyśleć, zmienił datę na... 24 marzec, na dodatek 2001 roku ;D. LoL ;P.
Lecz czy o tym miał być ten tekst? Zapomniałem... Na szczęście mój głos naprowadził mnie z powrotem na właściwą ścieżkę. Tak swoją drogą to każdy ma takiego mentora. Dla jednego jest to chomik (nie ucz chomika dzieci robić ;)), dla innego gumowy kurczak, figurka czegośtam czy po prostu tajemniczy głos dobywający się z wnętrza czaszki. Niektórzy też, w celu skonsultowania się ze swoim "drugim ja" palą różne zioła o magicznych właściwościach (bagienne ziele?).
Tak przy okazji, czy ktoś mógłby mi powiedzieć, dlaczego ja nie potrafię się trzymać obranego raz tematu? Jeśli można, to prosiłbym też o konsultcję i pomoc w wyleczeniu tejże dolegliwości.
No no, mam już na zegarku systemowym kółeczko, pałeczkę i bałwanka. Ale mimo to dla mnie jeszcze nie nastał kolejny dzień. Ktoś mógłby powiedzieć, że żyję dniem wczorajszym, lecz pamiętajmy, że z mojej perspektywy jest to dzień dzisiejszy. Bo w końcu, gdybym naprawdę miał żyć dniem wczorajszym, to chyba bym musiał się w czasie przenieść, i to do tyłu. Ale nawet wtedy dzień wczorajszy byłby dla mnie dniem dzisiejszym. Ale! (to po angielsku jasne piwo, jakby ktoś nie wiedział) Zastanówmy się nad tymi, którzy uważają, że żyję dniem wczorajszym. Skoro dzień dla nich wczorajszy dla mnie jest dzisiejszym, to łatwo można wydedukować, że dzień dla nich dzisiejszy dla mnie jest jutrem! Hmmm, zaraz, chwila moment... Skoro dzień dzisiejszy jest wczorajszym, jutro zaś jest dzisiaj... z tego wynika, że wczoraj będzie jutro! Ha, czyżbym właśnie odkrył tajemnicę podróży w czasie? Bo skoro dziś jest przedwczoraj, to przedwczoraj było dziś, więc w każdej chwili z dziś można przenieść się do przedwczoraj. To proste ;D.
Ale pójdźmy dalej. Skoro dziś będzie przedwczoraj, można założyć, że z punktu widzenia pojutrza to nasze dziś jest takim "pojutrzejszym przedwczoraj". Zatem przedwczoraj było pojutrze! Jakiś dowód na potwierdzenie tej tezy? Bardzo proszę. W moim mieście przedwczoraj było pojutrze. A raczej Pojutrze. W kinie. Niektórzy to mają refleks.
Doszliśmy więc do kluczowego momentu tego tekstu. Pojutrze będzie przedwczoraj. Zaprawdę powiadam wam, przełomowa jest to chwila dla naszego narodu! Wreszcie możemy okiełznać najpotężniejsze siły przyrody! Oto stoją przed nami otworem bramy czasu! Zatem bawcie się dobrze, a ja w tym czasie (czyli wczorajutro) nakarmię chomika. Do jutra. Lub do wczoraj. Wszystko zależy od punktu widzenia...

P$ycHoL z Krainy Wiecznie* Grających Puzonów.
(ender88@o2.pl)

PS. Tak na marginesie, jeśli to kogoś obchodzi, to mój chomik nazywa się Boo.
PS2. Kogo interesuje, czego słuchałem?
PS3. Dla ciekawskich: nie oglądałem przedwczoraj "Pojutrza".

*- Wiecznie, czyli wczoraj, dziś, jutro, czyli przedwczoraj**.
**- Wszystko zależy od punktu widzenia***.
***- Ten zaś od punktu siedzenia****.
****- Choć niekórych siedzeń nie można nazwać punktem*****
*****- Bez obrazy dla ich posiadaczy.
******- To nie są gwiazdki komentarzy. To jest brzydkie słowo*******.
*******- Nie mam tu na myśli ********.
********- A sami zgadnijcie, co ja właściwie miałem na myśli. Czy było to ******, *******, czy też ********? Oto zagadka dla inteligentnych*********.
*********- Z tego wszystkego zapomiałem nakarmić Boo.