MORSKIE OCZY
Pewien mędrzec zabrał mnie na wycieczkę w góry. Piękne, polskie Tatry latem. Długo wchodziliśmy na Morskie Oko, dyskutując o przeróżnych aspektach życia. O sensie śmierci, miłości i dojrzewania. Pomimo bólu wspinaczki, cieszyłem się, że mogę wchodzić na szczyt z kimś takim, jak on. Gdy już doszliśmy na miejsce, mój mędrzec udał się na kawę, a ja patrzyłem z fascynacją na śliczne szczyty górskie, na których jeszcze zalegał śnieg. Patrzyłem na granitowe skały i przesuwające się nad nimi niebo zupełnie, jak na wyciągnięcie ręki. Spojrzałem w dół, wychylając się zza drewnianej bariery. Krystalicznie czysta, niebieska toń jeziora i tańczące na jego powierzchni ogniki fal. Zadumałem się przez chwilkę. Ktoś wyrwał mnie ze snu, kładąc mi dłoń na ramieniu.
- Przepiękny krajobraz, prawda?
- Tak... Potwierdziłem, smutnie odwracając wzrok tak, aby mędrzec nie widział moich łez.
- W takim widoku można się zakochać. W tym momencie coś mnie natchnęło. Rękawem otarłem pospiesznie łzy i odwróciłem się w stronę mojego rozmówcy.
- To piękno... Cała ta naturalność... Blednie...
- O czym ty mówisz?
- To nie jest najpiękniejszy w świecie widok. To nie jest nawet prawdziwość. Proszę się rozejrzeć. Te wszystkie wycieczki, ludzie z plecakami i aparatami... Piękno tego miejsca można docenić jedynie przyjeżdżając nad to jezioro z kimś, przy kim cały ten splendor wydaje się być jedynie martwym światłem zapałki. Jeżeli nawet osoba ta stoi przy Tobie, Mędrcze, to nie ma to sensu teraz, przy tysiącu innych obserwatorów. Czy naprawdę myślisz, przyjacielu, że tak właśnie wygląda podziwianie piękna? Czy myślisz, że ci wszyscy ludzie... że potrafią docenić piękno?
- O czym ty mówisz? Albo powiedz mi raczej: o kim?
- Proszę spojrzeć na te górskie szczyty. Do czego można je przyrównać? Dlaczego nie są one błyszczące, ciemnozłote? A to jezioro? Dlaczego jego toń nie może być ciemniejsza... Bardziej brązowa? Proszę spojrzeć na prawo. Na ten ośnieżony stok. Jakieś dzieciaki niszczą ten piękny element, urządzając sobie zjeżdżalnie... Mędrzec w milczeniu myślał o tym, co mu mówiłem. W jego oczach skrzyły się iskierki zrozumienia.
- Wiesz co? rozpoczął, opierając się na łokciach o barierkę i przypatrując jezioru. Wprawdzie jestem już stary, ale pamiętam niegdyś, gdy byłem jeszcze młodzieńcem, przyjechaliśmy tu z Barbarą Moją ukochaną. Spójrz w górę. Widzisz te czarne, falujące szczyty? To były jej włosy. Nie sposób było znaleźć nikogo, o tak pięknych włosach. Spójrz teraz na toń jeziora: Dokładnie tak pamiętam jej oczy. Głęboki, granatowy odmęt, w który wpadałeś, zanim zdążyłeś wypowiedzieć jej imię. A ten stok? Kiedyś go nie było. Nie widziałem tego śniegu, białego, jak zasłona w pokoju gościnnym. Ale teraz... Tak, to jej piękne lico. Blade i nieśmiałe. Kiedyś odnalazłem Barbarę w tym krajobrazie, bo uważałem te dwie rzeczy za najpiękniejsze cuda na tej ziemi. I teraz Ty tu jesteś mój przyjacielu. I też przyrównujesz go do swej miłości. Chciałbyś, aby naraz te szczyty rozjarzyły się cynamonem jej włosów. Aby jezioro stało się jeszcze głębsze i piękniejsze. Brązowe. Piękniejsze od najpiękniejszych jezior świata. Aby ten stok, na którym leży biały śnieg, stał się jej rumianą twarzą, która czerwieni się za każdym razem, gdy na nią spojrzysz. Chciałbyś zakochać się w tym krajobrazie, ale nie znajdujesz w nim swojej miłości. To miłość kogoś innego...
- Bo jej uroda jest nadprzyrodzona. Nic nie odda jej w pełni... Nie znajdę, jak Ty znalazłeś, swej miłości w tych szczytach. Dla mnie nie są one wystarczająco piękne... Dla mnie ukazują tylko gust Matki Natury.
- Nie szukaj piękna tam, gdzie go nie znajdziesz.
- Masz rację. Skoro nic nie jest tak piękne, jak ona, to muszę przestać ją porównywać do innych. Muszę przestać szukać drugiej tak cudnej rzeczy na świecie, a skupić się jedynie na niej. I to w niej znajdę to, czego szukam Piękna.
- Pamiętaj jednak mój drogi, że liczy się nie tylko wygląd. Najważniejsze jest wnętrze. We wnętrzu szukaj ukojenia swojego głodu piękna.
- Jej wnętrze... Ktoś postukał mnie palcem w ramię. Odwróciłem się powoli i potknąłem na blasku. Gdy otworzyła oczy, przeleciałem bezwładnie przez barierkę jej rzęs. Dławiłem się zaskoczeniem, gdy tonąłem w jeziorach jej oczu. Marzyłem tylko, by przystawiła mi dłonie do piersi i rozpoczęła reanimację. Ale nic z tych rzeczy.
- Mógłbyś nieco się przesunąć? Zapytała delikatnie, aksamitnym głosem.
- Ależ oczywiście Odparłem zawiedziony. Ale nie trwało to długo. Stała przy mnie i wpatrywała się w jezioro, a ja w nią. Teraz wreszcie zrozumiałem, co mówiłem wcześniej. Zrozumiałem, że tak naprawdę nie ma znaczenia, jacy ludzie stoją wokół nas. Nie ma znaczenia, czy nas obserwują, czy nie. Bo liczy się tylko to, aby druga osoba była blisko nas.
- Słowa nie są ważne. Niech Twoje czyny przemawiają za Ciebie...
- Św. Augustyn?
Mędrzec nie odpowiedział nic. Oddalił się w milczeniu a ja, ku mojemu zdziwieniu, zostałem sam na sam z Nią... Wszyscy inni wyparowali... Wtedy właśnie się obudziłem...
: Ten mędrzec był kobietą...
:: Historia jest tylko w połowie prawdziwa...
::: Zawsze istnieje cień nadziei...
:::: Anathema - Were You There
::::: Urszula już wie...
:::::: Kto jeszcze porównuje cynamon i włosy? Sam jestem z takimi skojarzeniami?