Jak przystało na katolika
(pan Makaronik vs Donald)
POLEMIKA
do gry wchodzi Lewacki Konserwatysta
Witam, witam, witam! Od dłuższego już czasu nie miałem okazji z Wami wdawać się w jakiekolwiek polemiki. Powód był prosty. Sporadycznie bywałem na łamach naszego AM. Ale po lekturze teksty Vene "Chochoły" znowu nabrałem ochoty na dyskusję. Jednak, niestety, brak czasu nie pozwolił mi na to. Miesiąc później przeczytałem arta Erica Wu - "Jak przystało na katolika" Bardzo dobrego, inteligentnego i przemyślanego arta, nawiasem mówiąc. I dopiski Donalda. Nie mogę już ich zostawić bez komentarza : ). A zatem! Jak za starych, dobrych czasów: polemik o kobietach, pieniądzach etc. Przechodzimy ad rem. Poza tym uzmysłowiłem sobie, że nie napisałem ani jednego arta o religii. Czas nadrobić zaległości.
Parę uwag technicznych: na czarno - tekst pana Makaronika - Erica Wu
na czerwono - Donald
moje dopiski - w tym czadowym kolorze : )
Nie ukrywam, że w wieczór jego odejścia (JP II - dop. LK)miałem lekkiego doła, ale po przebudzeniu się w dniu następnym sprawa była dla mnie tak przygnębiająca, jak przykre wspomnienia w piaskownicy, dziesięć lat temu.
Przykre to...
Wg mnie nie ma sensu rozpatrywać śmierci Wojtyły ( ani prywatnych odczuć każdego z nas) w kategoriach przykre - nie przykre. Smutno mi było tylko patrzeć, jak facet męczył się ze straszną, parszywą chorobą Parkinsona. Chorobą, która zamienia człowieka w łachman. Sam coś takiego obserwowałem ponad 7 lat temu, jak choróbsko to wykańczało mą babcię. Ona nie miała nawet promila tych pieniędzy ani leków, którymi ratowali papieża Umarł Karol Wojtyła - cóż, każdy kiedyś opuści ten padół. "Śmierć jest wiecznym snem" - jak na cmentarnych bramach pisali Jakobini za czasów Rewolucji Francuskiej.
No cóż, nie mogę dołować się z powodu śmierci człowieka, który nawet nie wie o moim istnieniu, no nie?
A czemu nie? A gdyby umarł jakiś Twój ulubiony aktor albo piosenkarz? Za życia zbierałeś plakaty, kupowałeś płyty, szukałeś bootlegów po necie, uważałeś że pisze genialne teksty albo świetnie gra, a teraz umarł i kij z nim, tak? Ale nie o tym chciałem.
Oczywiście, że dołowanie się nie miało sensu. Ten prymitywny, zbiorowy medialny orgazm fałszywego współczucia i ataku dewocji był po prostu tragiczny. Mało mnie szlag nie trafił, przez ponad tydzień szlag trafił ramówkę telewizyjną, jeden temat ciągnięty jak gówno przez morze. Nowoczesny kraj na miarę XXI wieku? Czy głębokie średniowiecze. Z człowieka - religijnego przywódcy zrobiono małego bożka. Dół z takich powodów? Kiedyś się dołowałem, ale z bardziej paskudnych przyczyn. Jak mi do pierwszego nie starczało.. ot co!
Okazało się, że lwia część ludzi na globie myślała trochę inaczej ode mnie. W telewizji papież, radiu też, a o Internecie już nie wspomnę. Wszyscy płaczą, modlą się, martwią o dalszą przyszłość naszego kraju. Takiej zbiorowej psychozy nigdy w życiu nie widziałem, więc za bardzo nie wiem, jak się zachować.
Właśnie. Tylko zebrać, ogrodzić i za flotę pokazywać. Najzabawniejsze jest to, że 99 proc tych palantów, co palili świeczki w oknach, wysyłali kretyńskie łańcuszki na GG i robili inne bzdury, nie ma najmniejszego pojęcia o bardziej "brudnej" historii Watykanu, watykańskich bankierów, Michelle Sindony, Banco Ambrosiano czy biskupa - udzielającego się w strukturach mafijnych amerykańskich i włoskich Paula Marcinkusa, którego cały czas Wojtyła popierał, o podjudzaniu Chorwatów ( Watykan i Niemcy pierwsi uznali niepodlegą Chorwację) do wystąpienia z Federacji Jugosłowiańskiej. M.in dlatego kler tak tępi religioznstwo. Wiedza, rozum, własne myślenie - to śmiertelne zagrożenie dla Kościoła. Głupim narodem łatwiej rządzić. Dlatego mało kto wie o ludziach, którzy zamordowali Albino Lucianiego- Jana Pawła I- prawdziwego świętego, uśmiechniętego papieża, który chciał zreformować to zmurszałe gmaszysko, jakim stał się Kościół Katolicki. A czarna mafia otruła tego dobrego, spokojnego Człowieka.. Prymitywizm i bigoteria w tych kwietniowych tygodniach zatryumfował obficie.
.
(..)Rozglądam się i widzę "prawdziwych" katolików, idących do kościoła. Wszyscy, jak jeden mąż, mówią, jaki to Ojciec Święty był dla nas ważny, że był Największym Polakiem, nie podając żadnego konkretnego uzasadnienia.
No właśnie. Największy Polak? Wątpię. Kopernik, Skłodowska - Curie, Tuwim, Broniewski - może. Pokonał komunizm? Następna brednia. Komunizm upadł z kilku istotnych powodów: zdegenerowanej partyjnej nomenklatury bezideowych działaczy (ideowcy skończyli się wraz z Gomułką i Moczarem), milionach dolarów pompowanych w polską opozycję przez CIA (m.in właśnie przez Watykan i Szwecję) oraz księżycową ekonomię. Polecam, zapoznajcie się z pozycją Petera Schweizera "Tajna historia lat 80 - CIA i "Solidarność" (O ile ktoś ją w ostatnim czasie wydał. Śmiem wątpić..).
Nie generalizuj. Skąd wiesz że wszyscy co do jednego przyjmują właśnie taką postawę? Może ktoś tak mówi ze szczerego serca? Albo z szacunku?
(..)A w środku tego wszystkiego ja, człowiek, którego śmierć Jana Pawła II poruszyła nie bardziej, niż fakt, że jutro mam sprawdzian z Wiedzy o kulturze.(..)I pomyślcie, co by było, gdybym powiedział to publicznie.
Powiedziałem to publicznie wiele razy. Moi znajomi (wierzący lub nie) przyznawali mi rację. Poza tym mój dobry kumpel, który Dekalog traktuje poważnie, a nie instrumentalnie, z wierzącej śląskiej rodziny uważa, że ci, którzy Wojtyłę nazywali Ojcem Świętym, popełniali ciężkie przewinienie. "Jednego Ojca miał będziesz - tego w niebie". Paradoks, nieprawdaż?
(..)Pytasz, Czytelniku, dlaczego tak krytycznie wypowiadam się o papieżu? Żeby
oszczędzić ci pisania maila z tymże zapytaniem, odpowiem tak: ja nie krytykuję
go. Wskaż mi, gdzie negatywnie skomentowałem jakikolwiek jego ruch. On sam
mnie nie razi,robią to jego "wyznawcy", ci, którzy pogłębiają się
w rozpacz po nim, i zieją nienawiścią do tych, którzy owej rozpaczy nie
przechodzą. Rażą mnie osoby, które mówią o jego wielkości, a za jego życia
(zanim jego stan się nie pogorszył) interesowali się nim tak, jak niemowlak
interesuje się recyklingiem materiałów nieorganicznych. Do samego śp. Karola
Wojtyły mam szacunek - i tyle.(..)
Eric Wu użył w powyższym fragmencie doskonałego terminu "wyznawcy". Wydaje mi się, że tu właśnie leży klucz do zrozumienia problemu. Religia w Polsce jest strasznie powierzchowna, skupiona na symboliźmie, bez zastanowienia się etc. Ale zaraz, od katolików wymagam zastanowienia się? Śmiechu warte. Gdyby tylko poruszyli swe zwoje mózgowe, przestali by być wierzący. I tyle. Nie na darmo Marks powiedział kiedyś "religia to opium dla ludu" I najbardziej doskonała indoktrynacja, jaką znamy od stuleci.
(..)Inni za to uznają mnie za obleśnego antychrysta. Jak przystało na katolików.
Ja Ciebie uznaję za kiepskiego wszystkowiedzącego. I nie tylko.
A mi art Erica Wu podobał się. W sumie nikt jeszcze krytycznie nie napisał o tym czasie, tym zdewociałym tygodniu. W tym czasie usłyszałem tylko dwa głosy opamiętania i rozsądku. A wygłosili je ludzie z klasą - wymierający gatunek. Ludzie rozsądku, o ogromnej wiedzy, erudycji i doświadczeniu Krzysztof Teodor Toeplitz i Jerzy Urban.
No i tyle, Panie i Panowie. Papatki!
Lewacki Konserwatysta
PS. Soundtrack - Linkin Park, Paktofonika, Trzeci Wymiar, Iron Maiden