2. a.m.

[Nonsens wczesnym rankiem]


Szaleństwo, taniec na pogorzelisku, śmiech, czysty i mocny na pogrzebie ostatnich autorytetów, ideałów i wartości, zgniją w ramionach ziemi, prochem są i weń się obrócą, z martwymi twarzami i rękoma, sercami zastygłymi tysiące lat wcześniej, zakrzepłą krwią, rozlaną na bitwach z zapomnieniem i obojętnością, bo świat nie chce pamiętać ich bólu, bo jest wolny bardziej niż oni kiedykolwiek. Ale i tak zamknięty w małej, złotej klatce politycznej poprawności. Zabronić, ocenzurować ich krzyk i zrównać z ziemią groby, na cmentarzu dyskoteka, w rynsztoku kolejny trup, a ziemia... Ziemia, zawsze chętna i zawsze gotowa, z szeroko otwartymi ramionami pozwala, by kolejni kochankowie śmierci o zastygłych ciałach spoczęli na jej łonie, toczeni rozkładem i gniciem, pośród korzeni drzew, ostatnich towarzyszy nagich kości. Co z tego, wszystko się wyrówna, przyroda pilnuje równowagi, wysługując się tsunami, AIDS, trzęsieniami ziemi i innymi pomniejszymi demonami które nazwiesz 'kataklizmy'. Popatrz, jak się ładnie pali!

Ja pragnę tylko...

ziemi
oddać siebie
tak bardzo
że już niczym nie zostać
i nigdzie

... a śmierć wyciągnie rękę, może tylko szkielet dłoni, 29 kosteczek, niewiele więcej chrząstek, powiem 'do widzenia' i odejdę w mrok, nicość i niepamięć. Nie powinnam się bać? A ja się, głupia, śmieję, kiedy dookoła się wszystko wali... I czekam, ciekawa jak dziecko gotowe włożyć rękę do paszczy lwa, kiedy i mnie to dotknie. I czy ktoś jeszcze będzie miał odwagę, by wyjść na ulicę i dostarczyć mi pismo urzędowe, 'gratulujemy, sięgnęła pani dna, należy się pani specjalne świadczenie, złamany grosz rocznie, podpisano dnia końca świata, jaśnie pan ja-tu-rządzę, pieczątka z orzełkiem, urząd ds. zabijania radości i chęcia do życia'...

Zamknij więc oczy, nie musisz na to patrzeć. Zaśnij, sen jak balsam na kolejne rany zadane pooranej bliznami kalekiej duszy, módl się, jeśli wierzysz w cokolwiek, by nie śnić koszmarów. A ja? Zdeptaj mnie, z ziemią zrównaj, chcę, cholerna masochistka, tak bardzo chcę. Dlaczego tak trudno umrzeć? Pachnie ziemia, pachnie...

Leć, bo warto spadać!

Acta est fabula.


pigwa

p.s. Wybacz ten chaos, brak jakiegokolwiek sensu i składu. Za mało czasu, za dużo myśli, za dużo Cortazara. Rude włosy matki nocy okazały sie dziś zbyt krótkie. Wybacz, ale nie zapominaj.
p.s. 2 Fragment wiersza '***rozcinam pomarańczę bólu' H.Poświatowskiej. Cały wiersz i dużo więcej można przeczytać tu.
p.s. 3 Czytajcie poezję! Czytajcie Cortazara!
p.s. 4 Wbrew pozorom nie chcę się zabić. Wręcz przeciwnie. Jestem po prostu 'ciekawa jak dziecko gotowe włożyć rękę do paszczy lwa'