DIALOG

- Wiesz, przez wiele lat poznawałem nowe dziewczyny. Wiele razy myślałem, że byłem zakochany...

- Chyba "zakochany"... Przecież nie ma czegoś takiego jak miłość, nie w tak młodym wieku!

- Mów co chcesz, mnie zawsze się wydawało, że jestem zakochany. Ale ostatnio... Ja już nie daję rady.

- Co takiego się stało?

- No bo, jeżeli wtedy byłem zakochany, to jak można nazwać ten stan, w którym obecnie się znajduję?

- Nie rozumiem, o co ci chodzi? Stary, ty chyba powoli mi tu fiksujesz. Gadaj od początku, o co ci chodzi.

- Jesteś ze mną cały czas, nie odstępujesz mnie na krok, wiesz, o czym myślę, a nie wiesz, o co mi teraz chodzi? Chodzi mi o Monikę!

- No i co z nią?

- Nie no, osłabiasz mnie. Ty chyba faktycznie nie rozumiesz żadnego z wyższych uczuć. Ja... Zakochałem się w niej i...

- Tak jak zakochiwałeś się w innych? Stary, mówię ci, tylko ci się tak wydaje, ale przejdzie ci szybciej, niż o tym pomyślisz. Uwierz mi.

- A co ty możesz o tym wiedzieć? Jesteś częścią mnie, ale przecież ty nie znasz współczucia, żalu, przyjaźni, miłości. Jak możesz bez tego egzystować?

- Tak, jak żyję dotychczas.

- A co to za życie? I daj mi teraz powiedzieć, o co mi chodzi, dobrze? Nie przeszkadzaj mi.

- No dobra... Luzik. Mów.

- Pamiętasz dobrze, co było na balu. Pamiętasz, co było po nim. Na początku to jeszcze jakoś miałem świadomość, co się ze mną dzieje. W jej obecności kontrolowałem swoje ruchy, reakcje. Patrzałem na nią, ale kiedy obracała głowę w moją stronę, odwracałem wzrok. Myślałem o niej, ale kiedy ktoś do mnie zagadał, przestawałem. A teraz? Zobacz, co się ze mną dzieje po tym wszystkim.

- Czym wszystkim? O co ci teraz człowieku chodzi? Gubię się w twoich myślach. Są takie chaotyczne... Nie są poukładane. I ciągle w każdym miejscu znajdują się jej obrazy...

- Właśnie o to chodzi! Skończyła się szkoła. Spotkaliśmy się następnego dnia, spacerowaliśmy, rozmawialiśmy. Kolejnego dnia znowu się spotkaliśmy, razem z jej koleżankami, ale najważniejsze, że ona tam też była. A ostatnio? Były u mnie, oglądaliśmy filmy. Straszny film 3, Piła, Dirty Dancing. DIRTY DANCING!!! Przecież ja nigdy nie lubiłem takich filmów! Nie mogłem ich oglądać! A teraz? Obejrzałem go z przyjemnością, bo ten film sprawiał jej taką przyjemność... Tego dnia umówiliśmy się, że z nią i kumpelą zrobimy sesje zdjęciową. Oczywiście Monika miała być modelką. Już wszystko ustalone, nie mogę się doczekać, a tu... Sam wiesz co...

- Chodzi ci o tego sms-a? W którym pisze, że nie może, że jutrzejsze plany są odwołane?

- Właśnie tak. Oczywiście rozumiem, życie często szykuje dla nas niespodzianki. Przecież mogło się coś stać, i to nie jej wina. Sesję można przełożyć. ALE JA NIE WYRABIAM!!! Od wczoraj, kiedy oglądaliśmy filmy, nic już nie jest takie samo! Połowę czasu trwania filmów patrzałem tylko na nią! Nie mogę o niej zapomnieć, nie mogę przestać o niej myśleć, chwile spędzone razem, jak na pokazie slajdów mijają mi przed oczami! Cały czas mam przed sobą wyraźny obraz chwili, w której ogarnęła ją dzika radość, kiedy jakiś koleś na motocyklu jechał na jednym kole. Ty tego nie widziałeś. Byłeś wtedy nieaktywny. Jak zawsze kiedy jestem z nią. Widzisz tylko obrazy, słyszysz tylko dźwięki, ale nie odczuwasz nic, żadnych uczuć. Ale, Boże!, wtedy wyglądała cudownie. Jej uśmiech, jej postawa, z jej oczu aż biła radość! Gdybym tylko mógł ten obraz zamienić na coś bardziej realnego, zdjęcie na przykład, albo tą chwilę przeżytą jeszcze raz, to byłbym najszczęśliwszy, patrząc na to. Jak ja teraz sobie to przypomnę, nie mogę pozbyć się uśmiechu przez długi czas!

- Ej, stary, boję się o ciebie. Coś się z tobą dzieje niedobrego. Nigdy taki nie byłeś... Co z tobą? Opanuj się człowieku, bo obaj przez nią sfiksujemy! Przecież przy innych dziewczynach tak się nie zachowywałeś. Nigdy żadna dziewczyna tak bardzo nie zdominowała twojego umysłu! A może powinieneś iść do jakiegoś doktora od czubków, co? Boję się o ciebie...

- Ale ty jesteś naprawdę głupi! Ja jestem po prostu zakochany! Tak, naprawdę! Masz rację, nigdy taki nie byłem. Ja się zmieniam. Na lepsze. Dla niej. I tak w ogóle, to nie wariuję, nie bój się o nic. Po prostu nigdy nie miałem takiego natężenia szczęścia!

- Ty, ale przecież wszystko w nadmiarze jest szkodliwe!

- No i co z tego! Ale ja chcę być szczęśliwy. Nie widzisz, jak bardzo jest nam z tym dobrze?

- A co będzie, jak się zaczniecie częściej spotykać, jak ona też się zakocha, jak będziecie razem? Powiem ci: EKSPLODUJESZ! Musisz przestać!

- Nie przestanę. Jeżeli starałbym się o niej nie myśleć, powstrzymywać to, co w środku chce się uwolnić, wtedy niechybnie albo bym zwariował, albo wtedy eksplodował lub, bardziej dobrane słowo, implodował. Kończę tą dyskusję z tobą.

- Hej, nie zostawiaj mnie tutaj! Nie zamykaj mnie! Przecież starczy tu miejsca i dla niej i dla mnie! Hej! Słyszysz mnie! Hej! Wypuść mnie! Hej! HEJ!

Autor: KaMpO vel. kampo_89

e-mail: kampo_89@wp.pl