Upadłe Anioły

[C2H5OH i inni]


Upadłe anioły mają takie piękne oczy, widać w nich jakiś odblask światła nieba. Takiego, jakie było, nim o nim zapomnieli, bo przecież musiało umrzeć choć trochę, gdy odeszli, zwróceni doń plecami.

Musi być wiele rzeczy piękniejszych od raju, skoro odeszli. Mają uśmiech na twarzy, gdy dać im tak niewiele. Wystarczy powiedzieć dzień dobry, odpowiedzieć uśmiechem na uśmiech. Wystarczy Złamany Grosz, wszelkie jego doczesne postacie, puszki, butelki, złom. A gdy nie ma pracy, nie ma Złamanego Grosza, są inni bogowie. Pojawiają się niespodziewanie i z całej siły chcą pomóc. Nie mają dużo do zaoferowania oprócz zapomnienia. Waluty otwierającej drogę do raju Upadłych Aniołów.

Widziałam jednego z nich. Wszyscy Święci byli oburzeni, publiczność boga przynajmniej była tego pewna. Wstyd i hańba, jak można w takim stanie się pojawiać w takim miejscu. Tak... brutalnie szczerze, bez całej pełnej hipokryzji otoczki dobrego i przykładnego obywatela w czystej koszuli? Nie wypada. Schlebianie przysparza przyjaciół, prawda - wrogów[1]. Czy Upadłe Anioły mają innych przyjaciół, niż samych siebie i innych, którzy cierpią to co oni?. Zapach najtańszych perfum, jakie można kupić, C2H5OH, odstrasza bożą publiczność, prowokuje niewybredne komentarze ludzi którzy miłują swoich bliźnich. Potem publiczność wychodzi. Wyraźnie zdegustowana.

Wczoraj trwa wieczność, której nie pamięta, dzisiaj zaczyna się wciąż od nowa, od kolejnego momentu który jeszcze kojarzy, jutro jest odległe jak początki wczoraj - polej więc, niech to będzie nowy, lepszy dzień. Święty od czystych rąk idzie pić wraz z patronem anonimowych alkoholików, bo i tak nikt nie zwraca na nich uwagi. Upadną, dziś czy jutro, by wraz z uśmiechniętym kolegą (powiedz mu dzień dobry) siąść na drewnianej ławeczce przy sklepie monopolowym. Monopolowym, bo ma monopol na dusze Upadłych Aniołów, kupuje je tanio, za grosze, za najtańszą emanację ich boga wszechmocnego, potem sprzedaje, niewiele drożej, diabłu wraz z całym medycznym kramem marskości i innych cholerstw.

Uśmiechnij się, jeszcze widzisz, a po tym co wczoraj piłeś, cholera wie, co mogło się z tobą stać. Cud? Rosną długi w kajecie prowadzonym przez panią ekspedientkę (powiedz jej dzień dobry, uśmiechnie się?).

A potem jest już tylko za zimno, za dużo, za szybko...

Upadłe anioły mają takie piękne oczy. Szkoda, że tak szybko zamykają je na wieki.

Acta est fabula.


pigwa

p.s. Na początku był chaos... Ja się na tym etapie zatrzymałam.
p.s. 2 Jak jeszcze coś było nie w porządku albo macie jakiekolwiek uwagi - piszcie.
p.s. 3 Odrobinki swego geniuszu w zdaniu [1] użyczył Publiusz Terencjusz Afer.