|
Hmmm... pytała mnie jedna
osoba dlaczego nie uśmiecham się na fotografiach.. powiedziałem jej, że
nigdy się nie uśmiecham. Jednak postanowiłem poobserwować swoje zachowanie
i zauważyłem, że jednak uśmiecham sie mimowolnie. Doszedłem więc do
wniosku.. że nie uśmiecham się na zdjęciach, bo jest to uśmiech
nienaturalny, wymuszony, odarty z duszy.. taki uśmiech nie może być
szczery, bo powstaje na komendę typu 'cheese!'. Ktoś powie, że uśmiecha
się szczerze.. heh.. to raczej prawdą być nie może, bo uśmiech powstaje
przy usłyszeniu czegoś zabawnego, lub miłego, albo gdy widzimy coś
pięknego. Tak jest w istocie. Bo powinniśmy uśmiechać się nie do
'wylatującego ptaszka', a do ludzi. Ludzi, którym ufamy, których kochamy,
którzy naprawdę zasługują na ten uśmiech. Czy nie warto zachować tego
właśnie uśmiechu na takie chwile? Wtedy naprawde zyska on na wartości .
Zawsze wkurzały mnie fotografie, gdzie cała rodzinka szczeży się dumnie do
rodzinnej fotografii. Nic nie rzuca się tak w oczy jak te błyszczace kły.
Zasłaniają one takie niedoskonałości jak pryszcz na nosie czy dupce,
podarte portki małych brudasów, czy siniak na twarzy matki. Nie widać
nawet tego, że ojciec lekko podchmielony. Wszyscy śmieją się, bo chcą
pamiętać taką swoją własną rzeczywistość. Ale czemu śmiać się do zdjęcia,
skoro życie nie jest k**wa różowe? Po co ubarwiać rzeczywistosć? By potem
pokazać wnukom jakim to się jest szcześliwcem? Czy moze po to, by właśnie
szydzić z wszystkiego wokół? Puszczać szyderczy uśmiech przeciwko
brutalnemu światu? Nie, to chyba zbyt skomplikowane. Jedyne zdjęcie, na
którym naprawdę szczerze się uśmiechałem było zdjęcie z moją ukochaną.
Uśmiechnąłem się bez żadnej kontroli, bo przecież trzymałem ją w swoich
ramionach. Tak, tak, możecie teraz wykrzyczeć mi prosto w ryj, że przecież
rodzinę też się kocha i te rzeczy. Ale czy w momencie strzelania tej foty
czuliście się naprawdę tacy szczęśliwi jak ja? Jeśli tak, to zazdroszczę.
Ja tak nie potrafię. Zbyt dużo złych wspomnień, przeżyć, emocji. Apeluję
do was wszystkich. Uśmiech jest rzeczą najcenniejszą jaką możecie
ofiarować drugiej osobie za tak niewiele. Nie marnujcie go na byle okazje.
Bo uśmiech to przecież pół pocałunku :) Podziękujcie Bogu, lub innym
ludziom za setki buziaków otrzymywanych codziennie od innych ludzi.
Przecież ludzie tak szybko odchodzą.. hmm.. ale teraz nasuwa mi się myśl,
że przecież można ten uśmiech, który nie będzie trwał wiecznie zachować na
zawsze. Zastygnie jak motyl w bursztynie pod fotografii szkłem. Nikt go
wam już nie odbierze, będzie tylko wasz, na zawsze. Ale jeśli już chcecie
uśmiechać się do fotografii, róbcie to naprawdę szczerze. Może strzelajcie
sobie nawzajem foty tylko wtedy kiedy naprawdę warto uwiecznić moment
szcześcia? Właśnie wtedy, kiedy trzymacie w ramionach obiekt waszego
uwielbienia? Warto się nad tym zastanowić.
|