O Amaga przeciętności

Czyli: Krótka riposta na jednego posta...

    Przewrażliwienie przeniknęło niepostrzeżenie w szeregi Actionmagowców drodzy czytelnicy. Zewsząd dobiegają mnie oskarżenia o rzekome posądzanie Actiom Maga o przeciętność. Niejaki Eddie wpadł w szał uniesień niemalże nie zadając sobie trudu by zrozumieć słowa które wypłynęły z mojej klawiatury. Owszem, nie było z mojej strony konstruktywnej krytyki. Ba! Nie było żadnej krytyki! Padło po prostu stwierdzenie, że numer #62 jest na tle poprzednich numerów egzemplarzem przeciętnym. Ów GateKeeper mógł się wysilić na nieco bardziej skomplikowaną interpretację, bo w tym kontekście "przeciętny" nie jest żadną obelgą  niestety, ale z ust Eddiego padły słowa które poszły mi po ambicji dość mocno. Nie wkurzyłem się, ale przyznam, że byłem nieco rozżalony bo Eddie rzadko komentował moje teksty, a jeśli już się za to zabierał to były to pochwały. Tymczasem  ni stąd ni zowąd posądził mnie o to że "nic nie zrobi a jak już to ledwo się to w jakichkolwiek normach mieści". Rozgoryczenie swoją drogą, a obiektywność swoją. Ja się z szeregu nie wybijam - zdarzały się teksty lepsze i gorsze ale patrząc z perspektywy pracy jaką w to wszystko włożyłem - zrobiłem niemało. Gdyby zrównał z  ziemią jakiś mój tekst - nie obraziłbym się. Gdybym nagle dowiedział się, że nie mam do tego żądnego talentu - nic bym nie powiedział. Ale żeby stwierdzić, że po napisaniu 51 tekstów niczego dla Action Maga nie zrobiłem? Wiem na czym polega rola writera, za to roli GateKeepera mogę się tylko domyślać. Zakładam że odpowiednia motywacja piszących wchodzi w zakres Twoich obowiązków?

   Jestem ambitny. Paru ludzi może się w tej chwili skrzywić, ale to prawda. Nie pisałbym do AM jeśli uważałbym to za stratę czasu a samego maga za twór średniej statystycznej. Niemniej od dłuższego czasu - gdzieś od dziesięciu numerów - AM osiągnął taki poziom, że ciężko już o jakieś widoczne wzloty formy, choć pojedynczy osobnicy wciąż potrafią zaskakiwać to jednak sam mag utrzymuje równy, choć bardzo wysoki poziom. Nie stwarza to co prawda warunków dla spektakularnych debiutów, niemniej ciężko udać to za wadę. W tym właśnie klimacie utrzymuje się ostatnie kilkanaście numerów przyjętych już za standard, dlatego też "przeciętność" danego numeru oznacza, że nie odbiegał on poziomem od przyjętej średniej. Jak dla mnie "przeciętny mag" a "przeciętny numer" to raczej nie to samo, ale Eddie najprawdopodobniej nie zgadza się ze mną. Cóż - ma do tego pełne prawo.

   Wytrwałość nie jest cechą pożądaną drogi czytelniku/writerze. Bądź drugą Bright Witch, nowym Producentem... Napisz, zaskocz i zniknij zanim ktokolwiek zdąży się znudzić - to przepis na życie wieczne w Action Magu. "Wymagać wielkości mogą tylko wielcy"? Bzdura! Sama przynależność do tej społeczności daje mi prawo do stawiania wymagań. Wiem jak to działa - każdy z piszących to tylko człowiek. Wiem też, że czytelnicy i inni piszący mają wobec mnie pewne oczekiwania, tak więc i ja mam prawo mieć je względem nich. Jeśli obniżą poziom, to mogą liczyć na krytykę z mojej strony. Jeśli wybiją się z szeregu - na moją pochwałę. Jeśli zaś jest przeciętnie - spełniono wszystkie wymagania bez wartych odnotowania odchyleń od normy, a skoro wymagania są wysokie to sam "numer przeciętny" również prezentuje poziom wysoki, choć nie odbiegający od pozostałych.

  Heh... Jedna rzecz: owszem, mogę pokazać tekściarzom Action Maga jak pisze się porządne teksty. Problem leży w tym, że większość z nich już to wie. Większość z tej większości nawet lepiej ode mnie. Mogę im to pokazać ale nie mogłby mich niczego nauczyć bo terminy takie jak "porządny tekst" są od dawna zawarte w definicji szeroko pojętej AMagowej "przeciętności". 

 
PS. Słuchałem Ostrowskiego


Krillin

[
Krilanek@wp.pl]

[http://www.Krillin-AM.prv.pl]


[Eddie: Miałeś pecha, trafiłeś na drażliwy czas, kiedy wszyscy na AM narzekali. Jednak... przeczytałem wątek na Forum ponownie i okazało się, że nie ja jeden w podobny sposób odebrałem Twoje słowa. Poza tym w polskim społeczeństwie słowo "przeciętny" ma wydźwięk bliższy negatywnemu, więc nie bądź zdziwiony, że w ucho dostałeś. Co do moich obowiązków na "stanowisku" GK - mam obowiązek, bo się zobowiązałem, dokonywać co miesiąc selekcji tekstów. Owszem, gdy trafi się praca wyjątkowa, miło jest autorowi wysłać kilka słów uznania, co z pewnością będzie dla niego motywacją. Główną motywacją jednak powinien być fakt, że tekst przeczyta kilka/dziesiąt/set osób. I jeśli o mnie chodzi, nie czuję się zobowiązany do motywowania autorów. Miło jest to robić, w wyjątkowych przypadkach, ale żeby obowiązek? Przesadziłeś.]